Dziewczyna nie wyglądała najlepiej, przez co nieco się zmartwiłem.
-- Weź usiądź sobie, a ja ci przyniosę szklankę wody... Sobie zresztą też -- dodałem pod nosem dużo ciszej. Poszedłem do łazienki, gdzie w szafce obok zlewu trzymam zapasowe szklanki. Często w nocy wstaję, bo strasznie chce mi się pić, lub Viharowi nalewam do jego miski odrobinę zimnej cieczy. Po dwóch minutach wróciłem do Miry z dwoma pełnymi szklankami. Jedną podałem dziewczynie, natomiast tą, którą sam trzymałem od razu opróżniłem do połowy. Woda była zimna i orzeźwiająca, czyli taka ja lubię.
-- Te krzyki, o których wspomniałaś... To byłem ja. Sorry, że cię zaniepokoiłem. Miałem koszmar i tyle. -- Wyjaśniłem Mirze całą sytuację. Dopiłem swoją wodę do końca, po czym odstawiłem puste już naczynie na szafkę nocną obok łóżka, na którym niepewnie siedziała Mirajane. -- Wiesz, jak chcesz to możesz tu zostać. Vihar będzie cię pilnował, i spokojnie, on nie gryzie. Chyba, że mu podpadniesz.. -- uśmiechnąłem się niemrawo do dziewczyny. -- Ja musiałbym wyjść, chciałbym sprawdzić co z moją koleżanką.. Mam złe przeczucia... No, ale jakbyś chciała iść ze mną, to spoko. Ale najpierw posiedzisz tu sobie, otworzę ci okno, nawdychasz się świeżego powietrza i odpoczniesz.
< Mirajane? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz