Nie odrywaliśmy od siebie wzroku nawet na maciupką sekundę, nasze usta znów się złączyły tym razem w delikatniejszym pocałunku. Nie zauważyłam nawet tego kiedy znaleźliśmy się w sypialni, jęknęłam gdy Okeś ścisnął moje pośladki. Oplotłam go swoimi nogami, ciągle patrząc na niego, domagałam się więcej pieszczot z jego strony. Oktay dobrał się do mojej koszuli i ściągnął ją ze mnie, zarumieniłam się gdy zostałam w samym staniku, którego z resztą Okeś szybko się pozbył. Całował mnie kierując się coraz to niżej, podgryzł lekko mą skórę przez co znów jęknęłam. Cała byłam rozpalona, pragnęłam jeszcze więcej. Nasze usta znów się złączyły, tylko tym razem ja górowałam. Zrzuciłam z niego bluzę i ciągle go całując dobrałam się do guzików koszuli. Po pewnym czasie stwierdziłam, że jebać guziki, prawie rozdarłam koszulę i ściągnęłam ją z faceta. Byłam już w pełni świadoma jak daleko się posunęliśmy. Błądziłam rękoma po jego nagim torsie, całowałam czoło, policzek, brodę aż zeszłam do torsu, znów wróciłam do ust. Rękoma dostałam się do jego zapięcia od spodni, zsunęłam je, biedny Okeś został w samych bokserkach. Wstałam obdarowałam go jeszcze pocałunkami i w pewnej chwili pchnęłam go na łóżko, sama przygwożdżając go do niego, byłam górą. Nie jestem byle dziewczyną, która pozwala ciągle prowadzić facetowi nie nie. Pocałowałam go raz jeszcze i skupiłam się na jego spojrzeniu.
-I co teraz Okesiu?-spytałam patrząc na niego i wciąż przytrzymując go rękoma, wiem, że gdyby chciał łatwo uwolniłby się. Wiedziałam już całkowicie co robię, nie było mi żal, pragnęłam zapamiętać tę noc do końca życia.
<Oktay? Mam nadzieję, że mi wyszło>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz