Arrow dobrała się do mnie równie szybko, co ja do niej. Niemal zdarła ze mnie moją koszulę, bluzę. Szybka dziewczyna... Popchnęła mnie delikatnie, a ja wylądowałem plecami na zaścielonej, białej pościeli. Oczywiście pozwoliłem przejąć jej kontrolę nad sytuacją. Było po niej widać, że chce pokazać na co ją stać, do tego udowodnić, że nie jest uległą kobietą w sprawach łóżkowych. Oj, ma pazurki dziewczyna...
Usadowiła się na mnie wygodnie i unieruchomiła moje dłonie, rozkładając po oby stronach mej srebrzystej, starannie ostrzyżonej czupryny. Uśmiechnęła się do mnie zalotnie, jednocześnie wyzywająco.
-- I co teraz Okesiu? -- spytała seksownym głosem, na co ja uniosłem się lekko góry i złączyłem nasze usta w chyba tysięcznym z kolei, pełnym pasji pocałunku. Nie kończąc szaleńczego tańca naszych spragnionych siebie języków, wyswobodziłem swoje ręce z jej uścisku, chwyciłem ją w talii i przekręciłem się na bok. Tym właśnie sposobem, ja teraz górowałem nad nią, jednak ja nie pozwolę jej już odwrócić naszych ról. Jeśli chodzi o "te" sprawy, to ja jestem dominantem. Posłałem Arrow swój formowy uśmiech casanowy i, nie przestając się uśmiechać, zeskanowałem jej półnagie ciało pod sobą. Pochłaniałem kawałek po kawałku, aż dotarłem do zapięcia jej spodni. Zaraz się ich łatwo pozbędę, to tylko kwestia minut.
-- Teraz spełnię swoją obietnicę. Obiecałem ci najlepszą noc życia i zamierzam dotrzymać słowa. -- Mój poważny ton podziałał na nią tak, jak się tego spodziewałem. Spojrzałem jej głęboko w oczy, jakbym mógł samym spojrzeniem dać jej to, na co tak cierpliwie, aż do tej pory czekała. Spełnienie, które zabierze nas oboje do siódmego nieba. Przez Arrow przeszedł kolejny dreszcz, kiedy rękami zjechałem z jej dłoni, po ramionach. Gładko sunąłem dalej po pełnych piersiach dziewczyny, aż dojechałem do płaskiego brzucha. Jej ciało wygięło się delikatnie w łuk, dzięki czemu mogłem podziwiać jej talię osy. Boskie ciało, pomyślałem z satysfakcją. Niemalże dorównujące mojemu, z którego jestem na serio dumny. Ponad dwadzieścia lat ciężkich treningów teraz przynosiło konkretne efekty.
Nie chciałem już dłużej przedłużać. Namiętność między mną, a dziewczyną pode mną sięgała osiągnęła swoje maksimum. Dopadłem do jej ust z dziką zachłannością. Teraz pokażę jej, na co stać Oktaya Dreyara. Nikt mi już nie przeszkodzi. Arrow na tę jedną noc stanie się tylko i wyłącznie moja.
Ta noc będzie warta zapamiętania...
***
Tak jak się spodziewałem, to była chyba moja najlepsza noc w życiu. Jeszcze z żadną kobietą nie było mi tak dobrze, jak z Arrow. Dziewczyna nie dość, że znała się na rzeczy, to momentami potrafiła mi dorównać. Walczyła o dominację jak lwica, a ja to bezkarnie wykorzystywałem. Dałem się ponieść na całego.
Jednak wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Tak samo moja wspólna przygoda z Arrow musiała dobiec końca. Wyczerpana dziewczyna usnęła w moich ramionach przed świtem. Ja natomiast nie miałem zamiaru spać, muszę udać się w dalszą drogę. Moja siostra mnie potrzebuje.
Leżąc tak z wtuloną we mnie dziewczyną u boku, nadzy pod kołdrą, uświadomiłem sobie, że ta oto niepozorna kobieta była zdolna sprawić, bym zapomniał o strachu, panice i bólu, które trapiły moje serce od dłuższego czasu. Swoimi słodkimi jękami i krzykami sprawiła, że odleciałem, jednak teraz wszystko do mnie wróciło. Obawa i niepokój ponownie we mnie narosły, dając mi do zrozumienia, że marnuję cenny czas. Że moja siostra ma go coraz mniej. To też dlatego, odsunąłem od siebie nadal pogrążoną we śnie białowłosą. Wstałem i nagi udałem się do łazienki, po drodze zgarniając swoje porozrzucane rzeczy po podłodze.
Po pięciu minutach wyszedłem z pomieszczenia, doprowadzony mało wiele do porządku. Jednak guziki od mojej ulubionej koszulki nie ucierpiały tak bardzo, jak się tego na początku spodziewałem, gdyż odpadły jedynie dwa. Spojrzałem na śpiącą piękność jeszcze raz. Jakoś nie miałem serca tak jej zostawiać, jak resztę moich kochanek, bez słowa. Postanowiłem zostawić jej list. Tak, to dobry pomysł.
Przeszukałem szuflady, stojącej nieopodal komody pod oknem. Znalazłem w niej to, co chciałem, czyli kilka czystych kartek papieru i długopis.
Usiadłem na skraju łóżka uważając przy tym, by nie zbudzić dziewczyny ze snu. Spojrzałem na okno, za którym zrobiło się już dość jasno, by nie włączać niepotrzebnego światła. Zacząłem pisać..
"Arrow,
pewnie jak się obudzisz i zobaczysz, że zamiast mnie leży obok Ciebie ten o to list, proszę, nie gniewaj się. Musiałem Cię opuścić. Mam bardzo ważną sprawę do załatwienia, powiem Ci tylko, że to sprawa życia lub śmierci. Ktoś bardzo dla mnie ważny, prawdopodobnie walczy o życie, a ja muszę temu komuś pomóc.
Jesteś cudowna, a ta noc była tego najlepszym dowodem. Taka kobieta jak Ty trafia się raz na milion, więc jestem wielkim farciarzem, że Cię spotkałem. Nie żałuję tego, że Cię poznałem, ani tego, co wydarzyło się między nami. Napisze to jeszcze raz: jesteś cudowna, wspaniała i piękna.
Zostawiam Tobie pamiątkę po naszej wspólnej nocy i liczę, że mi ją oddasz, kiedy się ponownie spotkamy. Bo się spotkamy. Kiedyś, ale na pewno.
Dlatego nie napiszę żegnam, ale do zobaczenia, moja Arrow.
Oktay D."
Zostawiłem list na poduszce, obok śpiącej białowłosej. Wychodząc, spojrzałem ostatni raz na nią. Chciałbym zostać z nią, zobaczyć jej reakcję, kiedy się wybudzi, ale to niemożliwe. Nasze drogi muszą się rozejść. Mam tylko nadzieję, że jeszcze kiedyś ją zobaczę. Mam wielką nadzieję. Zostawiłem jej mój łańcuszek, który kiedyś dostałem od swojej siostry. Oby go nie zgubiła, bo bardzo lubię tą małą błyskotkę.
-- Pa, Arrow... -- szepnąłem dodając gazu. Odjechałem na swoim motorze, pora udać się na Eter, gdzie jedyna kobieta, która od zawsze jest obecna w moim życiu, może właśnie umierać...
< Arrow? Wściekniesz się na Okesia..? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz