4 listopada 2017

Od Zorina CD Naxia



Ledwo mogłem się poruszać, ale widok Naxii od razu mnie rozbudził. Musiałem być przy niej silny, bo kto jak nie ja? Objąłem wilczycę, zamykając ją w swoich ramionach.
-Wszystko będzie dobrze. Z resztą już jutro jedziemy do swoich, pamiętasz?-zapytałem. Dziewczyna tylko potaknęła, bardziej skupiała się na..na mnie. Co nawet mnie się podobało, gdyby tylko jeszcze mnie pokochała..
-Zorino, uważaj, prawie nadepnąłeś mnie na ogon!-warknęła. Jak ja lubię jej humorki.. Smak jej słodkich ust, chciałbym ponownie ich posmakować.. Ale się zapędzam w marzenia.
-Przepraszam cię najmocniej moja miła-powiedziałem. Naxii się nie wkurzyła, co było interesujące.
---
W akademii poskładali mnie do kupy i od razu po jednym dniu w szpitalu mogłem wrócić do siebie. Naxii oczywiście już przy mnie nie było, jak zwykle się włóczy gdzieś gdzie nie ma mnie.
Szedłem przez korytarz, zupełnie zamyślony, jak to ja musiałem na kogoś wpaść.
Od razu zareagowałem i nie pozwoliłem jej upaść na ziemię.
-Witaj Naxia-rzekłem uśmiechając się do niej. Ta kiedy mnie zobaczyła od razu się przytuliła do mnie i..pocałowała w policzek!
-Hej..uważaj bo się przyzwyczaję.-rzekłem zabawnie. Ale Naxi jakoś nie było do śmiechu, nawet mi nie dogryzała, widocznie coś z nią było nie tak. Od dawna dziwnie się przy mnie zachowuje.
Wziąłem ją na ręce i wyruszyłem do swojego pokoju, gdzie posadziłem ją na łóżku.
-Wszystko w porządku?-zapytałem. Naxia wahała się przez dłuższy czas. Ukląkłem przed nią i popatrzyłem na nią dodając jej otuchy.
-Nie mogę..-rzekła i cały czas unikała mojego wzroku. Ująłem jej twarz, a nasze spojrzenia w końcu się spotkały. Jej buzia przybrała odcień buraka..zawstydziła się tylko..dlaczego?
-Mów-rzekłem pewnie.
-Bo.. chodzi o to, że..-zaczęła, po chwili wyglądała już jakby się wzięła w garść-Kocham cię Zorino.. Wiem, że ty tego do mnie nie czujesz, nie chcę psuć naszej przyjaźni-powiedziała. Mnie się zdawało że się przesłyszałem. Naxia mnie kocha?! Ta wstała z łóżka i skierowała się do drzwi, ale jej to uniemożliwiłem chwytając ją i przyciągając do mnie. Kiedy byliśmy już blisko, pocałowałem ją wyrażając wszystko to co do niej czuję. Miłość.
-Kocham cię i ja.-szepnąłem, a ta przytuliła się do mnie.
------
Wsiedliśmy na smoczycę Naxii i ostatni raz spojrzeliśmy na akademię. Mieliśmy nadzieję, że jakoś poradzą sobie tu bez nas. My musimy pomóc naszej grupie.


Zorino i Naxia opuszczają wyspy Eter!
Żegnamy ich i życzymy szczęścia w ich miłości! :D

1 komentarz: