Popatrzyłam na niego figlarnie. Czy się o niego bałam? Nie muszę mu odpowiadać na to pytanie. Pozostawię je bez odpowiedzi. Rzuciłam jedynie zadziorne spojrzenie aniołowi i odpłynęłam od niego na kilka metrów.
-- Pozostawię to bez komentarza -- rzuciłam przez ramię i popłynęłam jeszcze dalej. Usłyszałam za sobą plusk wody, który oznaczał, że Simon zaczął płynąć za mną. Uśmiechnęłam się pod nosem. Dopłynęłam do skał, które zagrodziły mi dalszą drogę mojej ucieczki. Woda tutaj była znacznie cieplejsza, i mętniejsza. Na chwilę zniknęłam z widoku Simonowi, dlatego ściągnęłam z siebie bandaż. Nagi biust zakryłam włosami, zaś materiał ułożyłam gdzieś na skale. Po kilku sekundach wyczułam za sobą anioła. Dlatego schowałam się za mniejszymi skałami, by zakryć choć trochę swoje nagie ciało. Podparłam się na łokciach ostrożnie o ciepłe kamienie. Gdy tylko zobaczyłam ciemnowłosego posłałam mu lekki uśmiech. Przyjrzałam mu się uważniej. Jak dotąd nie widziałam go w takim wydaniu. Jego znaki, chyba boskie runy, jarzyły się lekko w kolorze złota, dzięki czemu anioł wydał mi się jeszcze bardziej przystojny i taki męski i... seksowny. Automatycznie zrobiło mi się bardzo gorąco. Moja twarz spłonęła kolejnym rumieńcem, jednak nie pozwoliłam dostrzec go Simonowi. Ukryłam swoje rumieńce za włosami, które opadły mi na czerwoną twarz. Mój oddech dziwnie przyspieszył. Serce ponownie zaczęło wybijać dziki rytm. Na miłość boską, muszę się opanować. Jakoś wziąć w garść.
< Simon? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz