Opłynąłem skały i zaszedłem Sorayę od tyłu, po raz kolejny widziałem ją pół nagą.. Ten widok sprawiał, iż czułem fale gorąca, podobało mi się to i to strasznie. Ciemnowłosa zakryła się włosami, jednak to dla mnie nie problem. Chwyciłem ją w swoje ramiona i ująłem jej twarz, rumieniła się, co takiego ona ma w głowie? Uśmiechnąłem się zadziornie i ucałowałem ją lekko, czułem jej ciepło i jej szybkie bicie serca. Jej energia pulsowała, wyczuwałem ją bez żadnych przeszkód.
Jeździłem rękoma po jej prawie, że nagim ciele, doprowadzając ją do szaleństwa. Nasze oddechy się wyrównały, emocje wzięły górę nad wszystkim. Złączyliśmy swoje usta w dzikim, namiętnym pocałunku, jakiego jeszcze nie zaznaliśmy.. Nasze języki walczyły o dominację, jednak oboje byliśmy dla siebie wyzwaniem. Przyciągnąłem dziewczynę bliżej i dobrałem się do jej szyi, na której pozostawiłem swoje znaki. Przygryzłem lekko jej ucho po czym z powrotem dobrałem się do jej warg. Tym razem mi uległa i pozwoliła działać, sam jednak wiedziałem, że za długo to nie potrwa.
Jeździłem rękoma po całym jej ciele, a ta pojękiwała mi cicho wprost w usta.
<Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz