18 listopada 2017

Od Simon'a CD Soraya



Soraya igrała ze mną jak i ze swoją..powiedzmy chorobą. Musi się nauczyć panować nad energią jak i ją kontrolować..inaczej może pożegnać się z życiem..

Chciała się wyrwać, uwolnić się z mojego zamknięcia ale jej się to nie udało. Co jak co ale ja jestem silniejszy. Uśmiechnąłem się szerzej gdy niechcący otarła nogą o moje krocze. Schyliłem się, dzięki czemu nase wargi dzieliło kilka milimetrów. Byłem wpatrzony w nią jak w obrazek. Jedyna kobieta która tak na mnie działa. Nie wytrzymałem i złączyłem nasze usta w delikatnym z początku pocałunku. Soraya nie mogła się oprzeć, więc oddała pocałunek. Moja dłoń powędrowała do jej talii, unosząc ją lekko. Przeniosłem Sor bez problemów na moje kolana i wpiłem się w jej usta ponownie jednak bardziej namiętnie. Walczyłem z nią na inny sposób.. Chciałem jej przekazać jaka jest dla mnie ważna.

-umrę bez Ciebie.-szepnąłem miedzy pocałunkami. Czarnowłosa jęknęła prosto w moje usta gdy zacząłem gładzić jej udo. Uśmiechnąłem się po czym odezwałem się od niej, przerywając pocałunek. Patrzyłem prosto w jej czarne oczy, które teraz lśniły od emocji jakie na niej wywarłem. Usadziłem ją z powrotem na łóżko ciagle na nią patrząc. Była lekko zaskoczona moimi czynnościami.

-c..coś się stało? -zapytała po chwili. Czułem że moje oczy stały się jasno zielone..a moje dłonie lekko drgały.

-Czy coś się stało? Cały czas coś się dzieje kruszynko.. Boję się że cię stracę. To się dzieje.. Soraya ja nie chcę cierpieć po Twojej utracie.. Nie zniósł bym tego.. Jeśli ty doprowadzisz się do śmierci..ja nie mam po co żyć i nie żartuje.-powiedziałem do niej spokojnie z troską jak i powagą. Zbliżyłem się do niej i pocałowałem ją czule i pogłaskałem po policzku.

-Musisz o siebie walczyć.. Mówisz że powinienem o siebie bardziej dbać..chodź ty o sobie zapominasz. Mogę ci pomóc.. -powiedziałem. Wstałem i skierowałem się do okna po czym ujawniłem swoje skrzydła,które były mroczną poświatą.


-kocham cię Soraya.-szepnąłem niemalże nie słyszalnie.
 -błagam cię byś walczyła.-rzekłem już głośniej i wyleciałem przez okno. W moich oczach pojawiły się łzy jednak nie pozwoliłem im wypłynąć.

~Wracam do domu-dałem znać Risarowi że lece.
<Soraya?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz