17 listopada 2017

Od Sorayi




Dryfowałam sobie w błogiej ciemności. Czułam się w niej zaskakująco dobrze. W końcu to właśnie mam w sercu. Ciemność i mrok. Pozwoliłam im mną zawładnąć, dzięki czemu lęki czy słabości odeszły w niepamięć. Jakby przestały istnieć. Było mi z tym dobrze. Żyłam na granicy załamania, nie dopuszczając do siebie złych myśli. Aż wreszcie pojawił się on. Tak niespodziewanie. Przypadek sprawił, że nasze drogi się ze sobą zeszły i z biegiem czasu przeplatały ze sobą. On wrył się w moją pamięć. Wspomnienie jego smaku, zapachu wciąż krążyło w mojej głowie. Ta władczość oraz absolutna dominacja zdołały mnie sobie podporządkować w jeden chwili. Nikomu innemu się to jak dotąd nie udało. Żaden inny nie zawrócił mi tak w głowie jak on, chociaż... 
Ostatnio w moim życiu pojawił się ktoś nowy. Zaintrygował mnie, oczarował. Jednym anielskim spojrzeniem sprawił, że z miejsca mu zaufałam. Stał się dla mnie czymś niezbędnym do życia. Powodem do dalszej walki. Jego usta, ręce, oczy miały nieludzką moc uspokajania. On stał się moim małym źródłem spokoju i wyciszenia. Dawał to, czego akurat najbardziej potrzebowałam. Był obok, tak po prostu. Zawsze.
Nie tak jak On. On zniknął. Zostawił mnie. Moje serce wciąż go woła. Czeka na jakikolwiek znak od niego. Ale on nie nadchodzi. Tonę w samotności, udręce i bólu. Tonę już od tak bardzo dawna... Jednakże anielski dotyk zdołał mnie wyrwać z objęć zimniej ciemności i poprowadził na powierzchnię, do światła. Czarny anioł wybawił mnie, zaś biały diabeł spychał z powrotem w bezdenną przepaść rozpaczy i tęsknoty. Dwie przeciwstawne siły próbowały przeciągnąć mnie w tym samym czasie na swoje strony. Które z nich okaże się silniejsze? Któremu pozwolę w pełni sobą zawładnąć..?
Zaczęłam otwierać oczy. Nie mogłam z początku przyzwyczaić się do panującej wokół jasności. Spróbowałam podnieść się do siadu, co udało mi się za pierwszym razem. Dłońmi przetarłam zaspane oczy. Dopiero po kilku minutach spostrzegłam, że leżę w moim własnym łóżku, w moim pokoju. Rozejrzałam się wokół. Obok mnie leżał Simon, spał opary o materac jednocześnie siedząc na krześle. 
-- Już jest rano? Co się właściwie stało..? -- spytałam samą siebie na głos. 


< Simon ? Reszta? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz