Straciłam kontrolę nad całą sytuacją, nad sobą. Pozwoliłam na to, by moje pragnienia i emocje rozszalały się na dobre. Gdzieś z tyłu głowy słyszałam cichutki głosik, który szeptał, że o czym a raczej o kimś zapomniałam. Że powinnam sobie przypomnieć. Jednak bliskość Simona, jego dotyk, zapach i smak tak na mnie działały, że nie potrafiłam myśleć racjonalnie. Dzikie pożądanie rozpierało mnie od środka, sprawiając, że tam gdzie spoczęły rozbiegane ręce Simona moja skóra aż się paliła. Prawdziwy ogień i żądze, tak wielkie, że aż niemożliwe, wypełniły mnie i jego. To zaczynało zachodzić za daleko, lecz zdrowy rozsądek już dawno przestał się odzywać. Namiętność była tak przyjemna, tak doskonała, że zapragnęłam jej więcej. Poddałam się aniołowi, choć wciąż nie pozwalałam na to, by robił ze mną co chciał. Wplotłam palce w jego mokre włosy, jednak gdy usta Simona zaczęły błądzić po mojej szyi pociągnęłam chłopaka za włosy. Jęknęłam prosto w jego usta. Czułam, że chcę więcej. O wiele więcej. Moja drapieżna natura dała o sobie znać. Pchnęłam anioła lekko do tyłu, przez co oderwaliśmy się od siebie. Simon wpadł plecami na skały za sobą. Podeszłam do niego i wpiłam się w jego usta z dziką zachłannością. Każdy jego dotyk przeszywał mnie, docierał do samego szpiku kości. Pieścił moją duszę. Obdarowywałam anioła równie intensywnymi pieszczotami i pocałunkami. Nasze ciała ocierały się o siebie, pragnęły nawzajem. Tym razem to ja zjechałam pocałunkami w dół, do żuchwy chłopaka, a gdy wróciłam do jego ust, ugryzłam go w dolną wargę i lekko ją possałam. Moja diabelska strona coraz bardziej zaczęła szaleć.
Do czego ona doprowadzi..?
< Simon? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz