17 listopada 2017

Od Tobirayi Cd Simon




Gdy wraz z Aną kladłem małych spać nawiedziło mnie dziwne uczucie. Od razu pomyślałem o Sor. Moja żona także się domyśliła, dlatego niemal siłą wykopała mnie z pokoju. Posłuchałem jej, ponieważ nie warto się z nią kłócić. Jak to kobiety, Ana uwielbia się rządzić. Wyszedłem na korytarz i już miałem pokierować się w stronę sypialni młodej, gdy drogę zastąpił mi Simon. Co on robi w moim domu, do cholery?! Szykowałem się do opierniczenia go z góry na dół, lecz ten wyprzedził mnie i powiedział, że z moją siostrą znowu jest niedobrze. Momentalnie zmieniło się moje nastawienie. Widziałem po tym chłopaku jak martwi się o Sorayę. Jego autentyczna troska i strach o nią poniekąd zaimponowały mi. Poszliśmy do jej pokoju. Zastałem Sor leżącą na łóżku i tak jak powiedział Simon, była nieprzytomna. Od razu podszedłem do łóżka i zacząłem badać siostrę. Jej energia była bardzo słaba, co mnie zaniepokoiło. Tętno jej serca było ledwo wyczuwalne, dlatego sięgnąłem do szufkady stolika nocnego stojącego przy łóżku i wyjąłem z niej zabezpieczoną odpowiednio strzykawkę z adrenaliną. Sprawnym ruchem odpakowałem narzędzie, po czym wbiłem igłę w szyję Sor, odgarniając  wpierw jej długie włosy na bok. Od razu zazauważyłem kilka sińców, które mogły wskazywać tylko jedno. Spojrzałem ukradkiem na towarzyszącego mi chłopaka. Stał po drugiej stronie i trzymał nieprzytomną Sorayę za bladą dłoń. Przyrzałem mu się szybko. Nigdy wcześniej nie widziałem go. Nawet nie kojarzę jego twarzy. Westchnąłem pod nosem, przetarłem dłonią zmęczoną twarz. 
-- Ty i Soraya... jak się poznaliście? Kim w ogóle jesteś? -- spytałem, patrząc poważnie na Simona. Oczekiwałem odpowiedzi na moje pytania. Muszę się przekonać jaki on jest, czy nie skrzywdzi mojej siostry i... czy ona nie skrzywdzi jego. Cóż, Sor ma ciężki charakter, to nieodzowna córka swego ojca. Nie raz poturbowała mnie, naszych braci... O obcych już nie wspominając. -- Siadaj Simon. Czeka nas długa rozmowa... Sor nie obudzi się za szybko, mamy więc dużo czasu.


< Simon? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz