Patrzyłem na Tobirayę przez dłuższą chwilę po czym swoje spojrzenie skierowałem na Sorayę. Nie mówiła im tego co przechodziła u Ciernia.. To że powiedział jej że stanie się taka jak on.. To wszystko bzdura.. Z której muszę ją wyciągnąć i zachęcić do treningu. A wszystko to muszę zrobić ostrożnie.
-Nie sądzę by chciała bym o tym rozmawiał bez konsultacji z nią samą.-powiedziałem. Facet lekko się zaskoczył.. Tak właśnie..ja wiem a on nie. Nie będę z nikim rozmawiał o tym co Sor powiedziała tylko mi. Ciemnowłosy westchnął i wyszedł z pokoju raz jeszcze na mnie patrząc.
-zajmę się nią.-rzekłem. Ten skinął głową i zamknął drzwi zostawiając nas samych. Przesłałem odrobinę energii dziewczynie i oparłem się o materac ciągle trzymając Sor za dłoń.
~Co z Sorayą?-usłyszałem głos Risara w głowie. Martwi się o nią ponieważ sam wie, że jest ona dla mnie bardzo ważna.
~Będzie dobrze..Musi być- odpowiedziałem.
---
Otworzyłem oczy gdy poczułem ruch na łóżku. Od razu wstałem i poszedłem do niej.
-Jak się czujesz? Straciłaś kontakt ze światem rzeczywistym. Twój brat pomógł w utrzymaniu Cie przy życiu-wytłumaczyłem. Czarnowłosa patrzyła na mnie jakbym powiedział coś nie dorzecznego.
<Soraya?Ktoś? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz