Spodziewałam się krzyku, złości, jego rozczarowania, ale nie czegoś takiego... Zadeklarował mi pomoc w poszukiwaniach Oriona, wziął moją winę na siebie. Mało tego! Wyznał, że mnie kocha! Mnie...! Nie dostrzegłam w jego oczach ani krzty gniewu. To lekko wytrąciło mnie z równowagi. Zarzuciłam mu ręce na szyję i pocałowałam go prosto w usta. Jego zdumienie nie trwało długo. Oddał pocałunek z jeszcze większą siłą. Moje dłonie zjechały po jego ciepłej skórze z barków na idealnie umięśnioną klatkę piersiową. Gdzieś z tyłu mojej głowy zaczęły krążyć myśli jak by to było cudownie znowu poczuć jego nagą skórę na swojej. Nasze pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanne. Obojgu zaczynało nam brakować powietrza. Pieszczoty, jakimi się obdarzaliśmy nie były już tylko zwyczajną namiętną zabawą. Po wyznaniu sobie miłości coś się między nami zmieniło. Każdy jeden dotyk Simona pobudzał mnie, sprawiał, że pragnęłam go więcej. Ale i z drugiej strony nadal miałam przed oczami Oriona. Jego pocałunki były zupełnie inne. Lubił dominować, nie dawał za wygraną. Nie tak, jak Simon. On za każdym razem oddawał mi pełnię kontroli. Rękoma dostałam się aż do krawędzi jego spodni, ale nie przekroczyłam granicy. Oderwałam się od anioła, szybciej oddychając. Z nadal zarumienioną twarzą wycofałam się do łazienki.
-- Zaraz wrócę... -- rzekłam cicho, po czym zniknęłam za drzwiami. Gdy się rozebrałam i weszłam do kabiny, odkręciłam sobie ciepłą wodę. Umyłam się szybko, jednakże jak tylko sięgnęłam po ręcznik by się nim jakoś okryć zdałam sobie sprawę, że nie ma w łazience ani jednego. Nawet ciuchów Simona. Zostałam się kompletnie naga i mokra. Uderzyłam się otwartą dłonią w czoło.
-- Brawo, Soraya! Ty geniuszu...
Postanowiłam, że wyjrzę zza drzwi i jak tylko Simona nie będzie to migiem wezmę jakiś z szafy. Na początku plan wydawał się nawet dobry, dlatego postanowiłam tak zrobić. Uchyliłam ostrożnie drzwi, wyjrzałam. Na całe szczęście Simon gdzieś poszedł, dlatego wyszłam, nadal ociekając z wody, i pognałam do komody po coś suchego.
< Simon ? >
-- Zaraz wrócę... -- rzekłam cicho, po czym zniknęłam za drzwiami. Gdy się rozebrałam i weszłam do kabiny, odkręciłam sobie ciepłą wodę. Umyłam się szybko, jednakże jak tylko sięgnęłam po ręcznik by się nim jakoś okryć zdałam sobie sprawę, że nie ma w łazience ani jednego. Nawet ciuchów Simona. Zostałam się kompletnie naga i mokra. Uderzyłam się otwartą dłonią w czoło.
-- Brawo, Soraya! Ty geniuszu...
Postanowiłam, że wyjrzę zza drzwi i jak tylko Simona nie będzie to migiem wezmę jakiś z szafy. Na początku plan wydawał się nawet dobry, dlatego postanowiłam tak zrobić. Uchyliłam ostrożnie drzwi, wyjrzałam. Na całe szczęście Simon gdzieś poszedł, dlatego wyszłam, nadal ociekając z wody, i pognałam do komody po coś suchego.
< Simon ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz