Zwierze jednak dało się pogłaskać. Było nad wyraz urodziwe. Koń lekko zarżał, potrząsnął długą grzywą. Przybliżyłam się do klaczy, która po chwili zaczęła trącać mnie w ramię swoim łbem. Uśmiechnęłam się lekko, nadal głaskając konia. Wiatr wciąż wiał nieco mocniej rozwiewał mi moje długie włosy, które wymsknęły się spod jarzma czerwonej wstążki. Na nic zdały się me próby ogarnięcia tych wstrętnych kudłów. Wietrzysko co chwila targało nimi coraz bardziej, tym samym przyprawiając mnie o coraz silniejsze dreszcze. Pod skrzydłem Simona nie było mi tak zimno, wręcz odwrotnie. Jego ciepło udzielało mi się na całym ciele.
-- Piękne zwierze -- rzekłam cicho pod nosem, nie przestając głaskać jasną grzywę. -- Naprawdę przepiękne...
Obejrzałam się za siebie, by spojrzeć na Simona, który stał tuż za mną. Posłałam mu lekki uśmiech, jednak szybko zniknął on z mojej twarzy. Czułam się coraz gorzej. Odruchowo moja lewa ręka powędrowała na klatkę piersiową i spoczęła tam, gdzie serce boleśnie uderzało o żebra. Każde pojedyncze bicie zadawało mi ból. Nie był on jakoś dokuczliwy, ale jednak był. Złapałam anioła obok za rękę, chciałam poczuć jego przyjemny dotyk. Pobudzał mnie, a wtedy właśnie tego potrzebowałam. Zrobiłam się jakoś dziwnie zmęczona. Moje powieki robiły się coraz cięższe. Skupiłam więc moją całą uwagę na klaczy, która patrzyła raz na mnie, raz na mojego towarzysza.
< Simon? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz