Wiedziałem że tej rozmowy nie da się pominąć w żaden sposób..zostało mi tylko z nim porozmawiać, oczywiście szczegóły zostawić sobie. Nie wyjawię mu tego że jestem aniołem..chyba że tego bedzie wymagała sytuacja. Gładziłem dłoń Sor równocześnie przenosząc spojrzenie na ciemnowłosego. Bacznie mi się przyglądał, jednak jego oczy zdradzały iż nie wie on o mnie zupełnie nic.
-Sor poznałem na plaży.. Była w tedy bardzo słaba. W sumie nie zainteresowałbym się nią..jednak coś mi kazało ją poznać. Znaleźliśmy wspólny język. Czułem że nie jest to zwyczajna kobieta..i nie myliłem się. To wspaniała i silna kobieta, która nie da sobie wejść w paradę.. Jest wyjątkowa na swój własny sposób. Mimo tego wszystkiego cierpi..czego znieść nie mogę.-mówiłem. Moje dłonie, które były zakryte rękawiczkami bez palcy, nadal nie odrywały się od dłoni Sorayi. Jeździłem opuszkami palcy po jej palcach aż ponad nadgarstek i z powrotem.. Zawsze ją to przyprawiało o lekkie dreszcze, jak zwylke na mój dotyk..oraz dawało jej poczucie spokoju..mogła się wyciszyć.
-To jej osłabienie..jej energia zabija ją.. To naszło by znacznie szybciej gdybym jej nie spotkał.. Od kilku tygodni oddaje jej swoją energię..ona ją trzyma przy życiu.. Robiłem i robię nadal wszystko by tylko jej pomóc nawet jeśli ona tego nie chce bo mówi że sama sobie poradzi. Na prawdę nie wątpie w to że jest silna..ale kiedy widzę jak cierpi..to mój obowiązek.
<Tobiraya?Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz