Widząc jego minę od razu wiedziałam o co chodzi. Posłałam mu kolejny, tym razem szerszy uśmiech. Na moje słowa z miejsce się rozpromienił. Porwał mnie w swoje ramiona i podniósł do góry. Jego śmiech rozniósł się echem po łące, na której byliśmy. Zapach konwalii i ziół polnych otulał nas ze wszystkich stron. Zawtórowałam mu i razem zaczęliśmy się śmiać do siebie nawzajem. Moja decyzja uszczęśliwiła go. Jego, tym razem czarne oczy patrzyły na mnie i tylko na mnie. Jakby wokół nic nie istniało. Poprosiłam co by łaskawie postawił mnie na ziemi, ale jak to on, nie chciał spełnić mojej prośby. Zaczęłam się wierzgać, wyrywać, ale Simon był ode mnie dużo silniejszy. W końcu dałam za wygraną i objęłam to za szyję. Letnie słońce chylące się mu zachodowi dawało ostatnie promienie ciepła. Delikatny wiatr rozwiewała lekko nasze włosy, wprawiał w ruch moją krótką sukienkę. Spojrzałam w oczy Simonowi i poczułam znowu to charakterystyczne uczucie. Jego spojrzenie znowu zaczęło na mnie oddziaływać w nieznany mi jak dotąd sposób. Głęboka czerń anielskich oczu pochłonęła mnie bez reszty. Przestałam się uśmiechać, jednocześnie nie ukrywając kontaktu wzrokowego z aniołkiem. Przyłożyłam obie dłonie do jego policzków, kciukami zaczęłam pocierać jego przystojną twarz. Co takiego on ma w sobie, że zaczęło mi na nim tak strasznie zależeć? Że zmieniłam swoją decyzję odnośnie treningu nad energią?
< Simon ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz