20 listopada 2017

Od Sorayi Cd Simon




Simon... Jego zbytnia troska i czułość czasami aż mnie zadziwiają. Jak on mógł pomyśleć, że to on mógł coś źle zrobić? Jedyną winną jestem tutaj ja. Pogrywam sobie z nim w najlepsze, wykorzystuje, a on jeszcze mnie przeprasza... Musiałam wyjść, uspokoić się jakoś. Ostudzić nerwy. Zaszłam aż do ostatniej altany, po czym oparłam się ramionami o balustradę. Zachciało mi się ryczeć. Pierwsze gorzkie krople spłynęły po mojej twarzy, niepowstrzymywane. Pozwoliłam im swobodnie płynąć. Sięgnęłam po wstążkę, wiążącą moje włosy i rozplątałam długi warkocz. Mój amulet zawiązałam sobie wysoko na udzie pod sukienką, by go nie zgubić. Wiatr porwał moje długie, czarne włosy rozwiewając je.
Jak ja mogę postępować w taki sposób? Ranię Simona bardziej i bardziej. Pozwalając mu się dotykać, całować, przytulać wyrządzam mu okrutną krzywdę. No ale... Ja tak bardzo pragnę mieć go ciągle przy sobie. Tak bardzo chcę, by patrzył na mnie i tylko na mnie. By inne kobiety dla niego nie istniały. Bym była tylko ja.
Zakochałam się w nim po uszy. Jak mogłam wcześniej tego nie zauważyć? A niby jestem geniuszem... To samo tyczy się Oriona. Wtedy, gdy uwięziono nas razem we śnie, już coś do niego czułam. Nasze połączenie tylko umocniło naszą wspólną więź. Już wtedy go kochałam.
A teraz?
Nie wiem co zrobić. Po raz pierwszy w swoim życiu nie mam kompletnie bladego pojęcia, co powinnam zrobić w takiej sytuacji. Zdaję sobie sprawę z tego, że obojętnie jaką decyzję podejmę, ktoś ucierpi. Zranię kogoś dla mnie arcyważnego. Ukryłam zapłakaną twarz w dłoniach. Moje ramiona zadrżały, zdradzając to, że właśnie się rozkleiłam na dobre.
Co jakimś czasie wróciłam do sypialni Simona. Nie powinnam go tak opuszczać bez słowa. Pewnie zachodzi w głowę o co może mi tym razem chodzić. Aby mój jakoś umilić sobie czas, podczas kiedy Simon brał prysznic, postanowiłam poczytać jedną z jego książek. Wybrałam jedną historyczną, w twardej, skórzanej oprawie. Przyglądając się okładce usiadłam na pościelonym łóżku i wzięłam się za czytanie. Nie minęło wiele czasu, a z łazienki wyszedł, w samym ręczniku i wciąż ociekający wodą, anioł. Podniosłam głowę i natychmiast tego pożałowałam. Jego wysportowane, seksowne i nagie ciało wołało mnie do siebie. Nęciło, zachęcało, bym rzuciła się na niego i zdarła ten mokry czarny ręcznik z jego bioder. Poczułam jak zaczynają świerzbić mi dłonie. Serce zaczęło wybijać szaleńczy rytm. Pożądanie zaczynało się we mnie na nowo rozpalać... Na Bogów, Soraya, opanuj się kobieto..!
-- Ja.. ja.. -- Nie mogłam wydobyć z siebie normalnego zdania. Czułam, jak z zawstydzenia zaczyna mnie palić twarz. -- Prze-przepraszam, że tak wyszłam bez słowa... -- Musiałam spuścić wzrok. Całe szczęście, że włosy pomogły mi choć trochę ukryć moje mocne rumieńce. Nabierałam ochoty... Ochoty na przeżycie kolejnej nocy z nim. Ale nie mogę, nie i już. Nie chcę, by się we mnie zakochał i potem cierpiał. Nie zrobię mu czegoś takiego...


< Simon? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz