4 listopada 2017

Od Simon'a CD Soraya




-Nie chcę nawet byś cierpiała. Nie zrobiłbym tego, co sprawiłoby ci ból. Sam nie wierzę w takie bajki..że sny się spełniają. Jeśli na prawdę by tak było to już dawno zabiłbym wszystkich na tym świecie..-powiedziałem. Podszedłem do Sor lekko ją przytulając, moje usta ponownie dziś zawędrowały do jej szyi.
-Wróćmy do łóżka. Jest jeszcze noc-powiedziałem. Ciemnowłosa złapała mnie za dłoń i poszła razem ze mną z powrotem do domu. Posmarowałem ją kremem. Pozwoliłem jej się przytulić jak zwykle i usnęliśmy.
----
Obudził mnie Risar, który wskoczył na łóżko. Był już o wiele większy, był już małym Smokiem, nie smoczątkiem, które nic nie potrafi.
~Witaj Simon, chciałem ci przekazać, że szukają Was Oktay i Tobiraya-powiedział. Spojrzałem na realny zegar..było już po dziesiątej, Soraya zawsze wracała do domu około szóstej. Spojrzałem na nią i począłem ją budzić w mój tradycyjny sposób.
-C..co?-szepnęła i spojrzała na mnie z uśmiechem. Westchnąłem.
-Musimy wracać.. Szukają cię. Jest już po dziesiątej..-wytłumaczyłem. Jednak coś mi umknęło.. Popatrzyłem raz jeszcze na Risara.
-Kogo szukają?-zapytałem jednak na głos.
~Ciebie i Sorayi, już o was wiedzą-odpowiedział. Ta informacja nie była zbyt dobra..
-Twoi bracia. Oktay i Tobiraya wiedzą o nas.-powtórzyłem jej słowa mojego smoka. Szybko zebraliśmy się i wylecieliśmy jak burza.
---
Stanąłem na piasku i uwolniłem Sor z moich objęć. Już z dala widać było dwie sylwetki zbliżające się w naszą stronę.. Wyczuwałem ich energię, była podobna do energii Sor, ale znacznie słabsza.. To na pewno jej bracia.
-Sor, proszę weź to. Kiedy tylko będziesz chciała możesz przybyć do mojego świata.-powiedziałem i na jej szyję zapiąłem łańcuszek z kwarcowym kamykiem, wypełniony moją energią, pozwoli Sor z łatwością dostać się do świata.
<Soraya?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz