Soraya swoją decyzją, a tak na prawdę naszą sprawiła, iż życie się zmieniło. Nie było już tego samego, ponieważ tak na prawdę w moje życie już dwa dni temu weszła ciemnowłosa piękność. W moich myślach powstawały pewnego typu obawy, jednak.. Nie teraz.. nie dziś. Teraz jestem wraz z Sor w niebie, z którego tak szybko nie wyjdziemy. Ciemnowłosa krzyczała z rozkoszy, jaką jej sprawiałem, chciałem byśmy zapamiętali tę noc już na zawsze. By ze mną było jej jak najlepiej niż kiedykolwiek z kimś innym. Poruszałem się coraz szybciej i ostrzej, wchodząc w nią jak najgłębiej. Po chwili przewróciłem ją na plecy i ponownie w nią wszedłem, schyliłem się by ponownie złączyć nasze usta. Rękoma błądziłem po jej pięknym seksownym ciele. Zatrzymałem się na jej piersiach, którymi zacząłem się bawić, po czym zacząłem je lekko przygryzać sprawiając Sorayi jeszcze więcej doznań. Nie przerywając swoich szybkich ruchów, ponowie złączyliśmy swoje spojrzenia wyrażając w nich pełnie uczuć. W jej oczach widziałem nie tylko pożądanie czy przyjemność, ale zaufanie i.. wielkie uczucie, którym mnie obdarzyła. Uśmiechnąłem się lekko ponownie ją całując.
<Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz