9 listopada 2017

Od Simon'a CD Soraya/Oktay/Tobiraya/Matayas




Stałem nieruchomo patrząc na mężczyzn.. byli zdenerwowani, nie dziwię się i nie mam żalu. Arrow na pewno powiedziała im o mnie, a to co opowiedziała na pewno mi teraz nie służyło.. Zwłaszcza, że ten srebrnowłosy jej bardzo ufa.. Czuję z dala, że jest z nią blisko, jej energia, jej zapach pozostał i na nim.. Westchnąłem cicho, nie miałem zamiaru się z nimi kłócić, ani wszczynać walki, źle by to się skończyło, po za tym nie chcę sprawiać Sor przykrości wdając się w gorsze relacje z jej braćmi..chodź i tak kolorowo nie jest i teraz. Kiedy jeden z nich..tak zwany Oktay szarpnął nią, myślałem, że wyjdę z siebie i stanę obok.. Jak może jej sprawiać ból?! Po chwili podniósł ją i stanął przy bracie.. Na niebie zgromadziły się czarne chmury, rozpoczęła się burza, a to za sprawą tegoż maga.. Nie wiem, czy myślał, że się przestraszę, czy co..ale nie zrobiło to na mnie najmniejszego wrażenia. Stałem..już przed czwórką, ponieważ ostatni z braci się pojawił, lecz patrzyłem tylko na Sor, była bardzo zdenerwowana. Czułem jak jej energia staje się mocniejsza z każdą chwilą.
-Nie chcę problemów. Domyślam się co Arrow powiedziała o mnie..ale możecie być pewni, że Sor nigdy bym nie skrzywdził.-powiedziałem. Do nich nie docierał ani jeden mój argument..miałem to gdzieś. Ważne, że Soraya mnie zna na tyle, że wie, że może czuć się przy mnie bezpiecznie i swobodnie, oni mnie nie interesują.
-Dobra..widzę, że nie ma to najmniejszego sensu. -rzekłem. Ciemnowłosa patrzyła ciągle na mnie, czułem że jest zmieszana tą całą sytuacją. Ja musiałem odejść, w tej chwili, nie chciałem wojny z nimi, ponieważ jest to niepotrzebne. Przy moim boku pojawiła się Arin, była już o wiele większa, sięgała mi już do ramienia.
<Soraya? Oktay? Tobiraya? Matayas? Ktoś? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz