16 listopada 2017

Od Simon'a CD Soraya





Dotarłem do pokoju Sor..jej energia jednak zaczęła niebezpiecznie pulsować, a moja już na nią tak dobrze nie działała, jak bym chciał. Czułem jak jej serce zwalnia..bije coraz wolniej. Szybko położyłem ją na łóżko i chwytając ją za dłoń oddałem jej moją esencje życiową. Nic..nie budzi się.
Nie miałem innego wyjścia.. Z tego co wiem, jej brat jest medykiem..Jeśli nie pomoże mi z nią, będzie krucho. Nie mogę jej stracić, ona nie może tak się zaniedbywać.
Pocałowałem wierzch jej dłoni.
-Zaraz wrócę do ciebie-szepnąłem i wybyłem z pokoju jak burza. Jak na zawołanie, spotkałem w korytarzu jej najstarszego brata, Tobirayę. Nie był zadowolony, że mnie zobaczył, nawet chciał już coś powiedzieć..na pewno w stylu "wynoś się z tego domu i zostaw Sorayę w spokoju" ale to ja byłem pierwszy.
-Musisz mi pomóc. Sor jest słaba.. jej energia ją zabija od środka. Jest nieprzytomna, moja energia utrzymuje ją przy życiu już od kilku dni. -powiedziałem najpoważniej jak mogłem. Starałem się nie panikować.. Coś w środku sprawiało mi ból, że moja Sor leży tam nieprzytomna.
<Tobiraya? Soraya? Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz