25 listopada 2017

Od Amarisy




Dziwne.. Eshia mówiła, że byłam potrzebna nauczycielowi..a tu nic.. Pomyłka. Czyżby mnie okłamała? Dlaczego miałaby to robić? Mercury… Ona boi się, że on coś mi zrobi. Boże! Ciekawa jestem czy on żyje. Na mojej twarzy zagościł uśmiech.. nie mogłam wyobrazić sobie by inaczej wyszło.. On i Eshia nie polubią się chyba nigdy.
Zapukałam do pokoju Mercurego, jednak nikt mi nie odpowiadał.. Postanowiłam wejść mimo to. Pokój zastałam pusty.. dziwne. Pobiegłam do swojego pokoju..może tam go znajdę?
~Amarisa. Wszystko dobrze, Mercury jest w twoim pokoju..ale jego oczy są dziwne..-powiedziała moja smocza towarzyszka. Zmartwiłam się tymi oczami.. o co mogło jej chodzić?
Zatrzymałam się przed drzwiami i po chwili je otworzyłam, nagle rzuciło mną o ziemię, poczułam wielki ból w głowie.. Trochę czasu zajęło mi by wychwycić sylwetkę tego co mnie tak urządził.. Mercury.
-Mercury! Co robisz?-zapytałam lekko nieswojo.. Dlaczego mnie popchnął? Wstałam z ziemi i zbliżyłam się do niego. Jego oczy były białe..bez życia, jakby nie był sobą. Widziałam już te oczy.. On..on jest pod wpływem Ciernia!
-Mercury, proszę cię.. uwolnij się od jego władzy.. Nie chcesz mnie skrzywdzić. Nie pamiętasz.. to ja  Amarisa.. twoja najlepsza przyjaciółka.. Proszę cię-mówiłam, a ten zbliżał się do mnie po czym stanął i zamknął oczy. Wykorzystałam moment i przytuliłam go.. Ten jednak wyszarpał się z moich objęć i… Poczułam ostrze..które przebiło moje ciało na wylot.. W moich oczach pojawiały się mroczki.. Głowa masakrycznie bolała.. a z rany ściekała masa krwi. Po chwili jego oczy wróciły do normy..
-Amarisa! Co jest.. dlaczego.. Jak?!-wołał.
-Pomocy!-zawołał i dopadł do mnie, próbując ratować. Ja jednak doskonale wiedziałam, że to już koniec.. Ale nie byłam na niego zła.. nie działał świadomie.. był pod kontrolą Ciernia.. A ten z kolei chciał śmierci wszystkich ogniokrwistych. 

Amarisa umarła. 

1 komentarz: