15 listopada 2017

Od Simon'a CD Soraya




Objąłem dziewczynę i pocałowałem ją w czoło. 
-Jasne. Przejdziemy się, czy wolisz lecieć?-zapytałem z uśmiechem i wyciągnąłem swoje czarne długie skrzydła. Nadal wiał porwisty wiatr, co powodowało tylko dreszcze na naszych skórach, widziałem, że Sor jest chłodno. Okryłem ją jednym skrzydłem tuląc do siebie. Było na tyle ciemno, że nie martwiłem się, że ktoś mnie zauważy w tej postaci.
-Możemy się przejść-postanowiła i objęła mnie. Czułem, że wszystko ją przytłacza.. przeszłość i teraźniejszość powoduje u niej cierpienie.. Nie chciałem by była smutna.. Ale jedyne co mogłem teraz zrobić to trwać przy jej boku. Będę zawsze na każde jej skinienie.. Dlaczego? Myślę, że doskonale o tym wiem..ale ciężko mi to przyznać. Ja upadły..poczułem coś mocniejszego do tak pięknej istoty. 
---
Trwaliśmy w ciszy, która nam nie przeszkadzała, bowiem nam słowa są już dawno zbędne. Cieszymy się ze swojej obecności i chwilowego spokoju. Byliśmy już dość blisko..gdy nagle usłyszałem rżenie.. Czułem silną energię jakiegoś zwierzęcia. Przystanąłem i począłem się rozglądać, Soraya spojrzała na mnie pytająco.
-Coś tu jest.-szepnąłem tylko. Zmrużyłem oczy i wpatrzyłem się w dość mały lasek, spostrzegłem białą istotę.. 
-Koń-usłyszałem głos Sorayi, ta puściła mnie i zaczęła iść w jego stronę. Od razu wyrównałem z nią krok i razem zbliżyliśmy się do dość okazałego biało-kremowego konia. Z początku koń rżał tylko nie chcąc podejść, ale kiedy Sor wystawiła w jego stronę dłoń, ten podszedł i pozwolił się tknąć.
Brenda Burke Fine Art | Facebook
<Soraya?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz