4 listopada 2017

Od Miguela




Miasto zostało odbudowane, ludzie na powrót zaczęli wychodzić na ulice. Ich radość oraz poczucie bezpieczeństwa wróciły. Jednak ja nie potrafię cieszyć się tak jak oni. Osoba, dla której tu przybyłem zniknęła bez śladu. Nigdzie jej nie ma. Nie mogę wyczuć jej energii... Zupełnie jakby zapadła się pod ziemię.
Przechadzałem się uliczkami Eter, nawet nie uważając na przechodniów. Z rękoma tkwiącymi w kieszeniach potrącałem co chwilę jakąś osobę, nie mówiąc choćby przepraszam. Byłem zły. Moja magia we mnie lekko buzowała. Frustracja i rozżalenie zaczynały źle na mnie wpływać. No i tęsknota za nią.
Soraya, gdzie jesteś?
Tęsknię za tobą.
Naprawdę.
Chcę cię znowu zobaczyć.
Chcę cię dotknąć.
Chcę, byś wypowiadała moje imię, patrząc tylko i wyłącznie na mnie.
Bym liczył się tylko i wyłącznie ja.
Dowiedziałem się kilka rzeczy o tym, że w jej pobliżu kręci się sporo mężczyzn. To nic dziwnego, jest piękna, inteligentna, wyróżnia się na tle innych kobiet i do tego potrafi być niebywale niebezpieczna. Sam Drake był nią zainteresowany. Potem zjawił się ten cały Orion. Zarówno ona, jak i on zniknęli. A co, jeśli razem uciekli? Może akurat teraz, w tej chwili, jego brudne łapy dotykają jej idealne ciało? Samo myślenie o tym przyprawia mnie o mdłości. Ona nie może należeć do nikogo innego poza mną. Nikt nie zasługuje na nią tak jak ja. Zabiję każdego, kto wejdzie mi w drogę.
Ona znowu będzie tylko moja....


< Hehe, zazdrośnik szuka kogoś, kto już dawno do niego nie należy.... >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz