25 listopada 2017

Od Simon'a CD Soraya





Soraya tak bardzo się zawstydziła.. Jej policzki były czerwone niczym pomidor.  Mój uśmiech nie schodził z mej twarzy. Niepotrzebnie tak reagowała, widziałem ją nagą..chodź ten widok zawsze będzie mi odbierał mowę, rozkoszował moje zmysły. W sumie, było nie fair z mojej strony, iż ja byłem w połowie ubrany, a Sor stała przy mnie kompletnie naga.
-Spokojnie kruszynko-szepnąłem jej do ucha po czym ucałowałem je lekko.. zszedłem pocałunkami na dół, pieściłem jej szyję. Czarnowłosa nie mogła powstrzymać jęku.. W mojej głowie rodziły się myśli..jak dobrze było by nam w łóżku..jak dobrze było by to powtórzyć. Szybko zerknąłem na zegar z realnego świata.. był już wieczór..
-Nalegam byś została tę noc tutaj, a jutro zaczniemy planować poszukiwania-powiedziałem jej. Po jej ciele ponownie przeszedł dreszcz, gdy chwyciłem ją ponownie w talii i obróciłem do siebie. Patrzyłem jednak tylko w jej piękne oczy, nie jestem facetem który ślini się na widok nagiej kobiety. Soraya jest przepiękna w każdy możliwy sposób, ale nie patrzę tylko na to, wychwytuję każdy szczegół w jej zachowaniu, jej charakterek, który potrafi zmienić się w mgnieniu oka, jak i humorek.. Kocham ją po prostu za wszystko.. To, że zobaczyła we mnie coś więcej niż potwora, dużo dla mnie znaczy. Uwolniła mnie od wiecznej ciemności i pustki w sercu, po jej pojawieniu się w sercu zapanował chaos..ale w znaczeniu pozytywnym.. Kocham ten chaos.
Puściłem ją i podszedłem do wysokiej, wąskiej szafy, po czym ją otworzyłem. Oczom Sor pokazały się najróżniejsze suknie, ubrania oraz materiały. Podeszła spokojnie, już nie patrząc na to, że nadal jest naga i tknęła jednej z sukni po czym spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
-Niegdyś dużo czasu spędzałem na tworzeniu takich kreacji.. Wiem..mam dziwne hobby, ale wiedz, że jest ich znacznie więcej. Jeśli chcesz możesz wybrać którąś z nich. Ja idę przygotować kolację i widzimy się za godzinę w dwunastej altanie.-powiedziałem po czym ucałowałem ją w czoło. 
Zostawiłem ją samą w pokoju, kiedy tylko wziąłem swoją czarną lekko zdobną koszulę. 
Wyruszyłem do kuchni, gdzie zacząłem przyrządzać potrawę zwaną Gottomi, słodka a zarazem delikatna w smaku. Były to białe kuleczki z nadzieniem Essry polane karmazynowym sosem. Przeniosłem wszystko do altany, gdzie znajdował się mały biały stolik z czerwonym obrusem. Dwie lampki delikatnego wina, jednak nie zawierającego alkoholu, piękne..mam nadzieję danie, wraz z świetlistymi zdobieniami stołu prezentowało się dość dobrze.
-Simon..-usłyszałem głos Sor, która wyglądała przepięknie.. wzroku nie mogłem od niej oderwać. Zbliżyłem się do niej i chwyciłem za dłoń delikatnie ją całując, zaprowadziłem do stolika. Soraya wyglądała na zadowoloną z niespodzianki.
<Soraya?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz