To co razem przeżyliśmy było..wspaniałe, jeszcze nikt nie rozpalił mnie tak jak Soraya. Czułem, że i ona jest zadowolona, a to dla mnie było najważniejsze. Zmęczeni padliśmy chcąc pogrążyć się w śnie, Sor wtuliła się we mnie jeszcze bardziej. Jej powieki stawały się coraz cięższe. Bardzo szybko zasnęła. Ucałowałem ją w głowę i sam zamknąłem oczy. Czułem, że zbliżyliśmy się do siebie jeszcze bardziej i nie przeszkadzało mi to. W końcu znalazłem kogoś z kim mogę zaznać spokoju, kto mnie rozumie, a nawet może pokocha.. Spojrzałem na ciemnowłosą i uśmiechnąłem się. Sam nie zarejestrowałem kiedy zasnąłem.
----
Znajdowałem się w białym pomieszczeniu.. Byłem przykuty do stołka, moje serce gwałtownie przyspieszyło. Wiedziałem co to za miejsce..
-Simon! W końcu jesteś z powrotem-usłyszałem głos.. TEN głos.. Mojego zastępczego ojca, tylko jak on?? Zacząłem szarpać się by uwolnić się z zamknięcia, gdy nagle na swoich plecach poczułem bicz, momentalnie zgiąłem się w pół.. Dlaczego czuję ból?
-Simon!-krzyk, kobiecy krzyk obudził we mnie strach.. Zacząłem się rozglądać i w tedy zobaczyłem Sor, była obok trzymana przez dwóch mężczyzn.
-Zostawcie ją! Nie róbcie jej nic!-wołałem. Po chwili mój dawny opiekun spojrzał na mnie z uśmiechem i podniósł moją głowę.
-My jej nic nie zrobimy, sam ją zabijesz prędzej czy później..-powiedział. Oddychałem coraz to szybciej, jak on śmie!? Spojrzałem na moją ciemnowłosą, była..wystraszona.
-Simon..proszę..-mówiła. -Simon! Simon!-zaczęła wołać, a mój obraz jakby się rozmazywał.
-Koniec snu-
-Simon..obudź się!-momentalnie się podniosłem, zdałem sobie sprawę, że był to tylko sen.. jednen z wielu koszmarów, które mnie dręczą..ale ten..ten był najgorszy. Odwróciłem się w stronę Sor, która siedziała obok mnie patrząc na mnie z troską. Musiałem uspokoić mój oddech..
-Co się dzieje?-zapytała spokojnie, cały czas na mnie patrząc. Westchnąłem.. postanowiłem się przejść.
-Nic..takiego się nie stało. Zaraz wrócę.-powiedziałem tylko i opuściłem łóżko, ubrałem szybko koszulę i bokserki na siebie po czym wyleciałem tarasem. Musiałem ochłonąć... nie chcę by poraz kolejny Soraya widziała mnie w takim stanie. Wylądowałem w jednej z altan, oparłem się o barierki i patrzyłem w wodę, po chwili poczułem znajomy dotyk.
-Simon..-zaczęła ciemnowłosa.
<Soraya?>
----
Znajdowałem się w białym pomieszczeniu.. Byłem przykuty do stołka, moje serce gwałtownie przyspieszyło. Wiedziałem co to za miejsce..
-Simon! W końcu jesteś z powrotem-usłyszałem głos.. TEN głos.. Mojego zastępczego ojca, tylko jak on?? Zacząłem szarpać się by uwolnić się z zamknięcia, gdy nagle na swoich plecach poczułem bicz, momentalnie zgiąłem się w pół.. Dlaczego czuję ból?
-Simon!-krzyk, kobiecy krzyk obudził we mnie strach.. Zacząłem się rozglądać i w tedy zobaczyłem Sor, była obok trzymana przez dwóch mężczyzn.
-Zostawcie ją! Nie róbcie jej nic!-wołałem. Po chwili mój dawny opiekun spojrzał na mnie z uśmiechem i podniósł moją głowę.
-My jej nic nie zrobimy, sam ją zabijesz prędzej czy później..-powiedział. Oddychałem coraz to szybciej, jak on śmie!? Spojrzałem na moją ciemnowłosą, była..wystraszona.
-Simon..proszę..-mówiła. -Simon! Simon!-zaczęła wołać, a mój obraz jakby się rozmazywał.
-Koniec snu-
-Simon..obudź się!-momentalnie się podniosłem, zdałem sobie sprawę, że był to tylko sen.. jednen z wielu koszmarów, które mnie dręczą..ale ten..ten był najgorszy. Odwróciłem się w stronę Sor, która siedziała obok mnie patrząc na mnie z troską. Musiałem uspokoić mój oddech..
-Co się dzieje?-zapytała spokojnie, cały czas na mnie patrząc. Westchnąłem.. postanowiłem się przejść.
-Nic..takiego się nie stało. Zaraz wrócę.-powiedziałem tylko i opuściłem łóżko, ubrałem szybko koszulę i bokserki na siebie po czym wyleciałem tarasem. Musiałem ochłonąć... nie chcę by poraz kolejny Soraya widziała mnie w takim stanie. Wylądowałem w jednej z altan, oparłem się o barierki i patrzyłem w wodę, po chwili poczułem znajomy dotyk.
-Simon..-zaczęła ciemnowłosa.
<Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz