25 listopada 2017
Od Sorayi Cd Simon
Od Amarisy
Od Simon'a CD Soraya
Od Niespodzianki
Wstałem leniwie z miękkiego łóżka i rozciągnąłem się niczym kot. Ach jaki cudownie się czułem! Wyspany oraz najedzony spojrzałem na nagą postać leżącą pośród czerwieni satynowej pościeli. Blada skóra wyraźnie odznaczała przyjemne dla oka kształty. A jeszcze wczoraj była taka różowa.
Zachichotałem pod nosem nachylając się nad moją nocną towarzyszką. Wyglądała niczym upadły aniołek. Czarne logi były rozrzucone po całej poduszce bez ładu. Karminowe usteczka rozchylone, tak jak i cudowne błękitne oczy, w geście przerażenia od momentu, w którym zrozumiała co się dzieje. Liznąłem ją w ucho by posmakować kobietę jeszcze raz po czym z kolejnym chichotem skierowałem się ku łazience.
Zerknąłem do lustra. Wpatrywały się we mnie srebrne oczy bardzo przystojnego mężczyzny. Błysk w oku, który jako jedyny sprawiał, że wzrok nie wyglądał na pusty był jednym z oznak wpływania charakteru na ciało. Nie mogłem tego powstrzymać. Ale i mężczyźni i kobiety mdleli na ten widok.
Uśmiechnąłem się szeroko spoglądając na swoje boskie ciało. Ciało kusiciela. Byłem obiektywny, żeby nie było! Znam swoją wartość, czego dowodem była leżąca jeszcze w łóżku na wpół żywa istotka.
Tak cudownie smakowała. Odbieranie komuś sił witalnych było jak wejście do raju. I jak smakowało! Ambrozja kochani! Ambrozja! A jeżeli zostały pobrane w tak przyjemny sposób jak pierwotny... Ekhm... Wiecie o co chodzi. Aż moje włosy zmieniły barwę na czarną. Zirytowało mnie to przez co po sekundzie były białe. Zakląłem. Jedyna nieidealna rzecz w moim wyglądzie. Te przeklęte kłaki. Zmieniały kolor zgodnie z moim nastrojem, a ja tylko częściowo mogłem to kontrolować. Zupełnie nie rozumiałem co jest w tym atrakcyjnego. Nie pasowały do mnie. Tylko dla mojej siostry wydawały się naturalne.
Ach! Właśnie! Moja cudowna siostrunia! Już niedługo...
Zacząłem ubierać się. Czarna koszula, która opinała moje mięśnie? Jest. Bordowe spodnie, na których nie widać plam krwi? Są. Buty mi nie były potrzebne. Lubiłem chodzić boso.
Przy wyjściu założyłem tylko mój kremowy, długi płaszcz po czym z kocim uśmiechem wyszedłem na miasto.
<C.D.N Wkrótce się zobaczymy kochani!>
24 listopada 2017
Od Sorayi Cd Simon
Od Simon'a CD Soraya
23 listopada 2017
Od Sorayi Cd SImon
-- Zaraz wrócę... -- rzekłam cicho, po czym zniknęłam za drzwiami. Gdy się rozebrałam i weszłam do kabiny, odkręciłam sobie ciepłą wodę. Umyłam się szybko, jednakże jak tylko sięgnęłam po ręcznik by się nim jakoś okryć zdałam sobie sprawę, że nie ma w łazience ani jednego. Nawet ciuchów Simona. Zostałam się kompletnie naga i mokra. Uderzyłam się otwartą dłonią w czoło.
-- Brawo, Soraya! Ty geniuszu...
Postanowiłam, że wyjrzę zza drzwi i jak tylko Simona nie będzie to migiem wezmę jakiś z szafy. Na początku plan wydawał się nawet dobry, dlatego postanowiłam tak zrobić. Uchyliłam ostrożnie drzwi, wyjrzałam. Na całe szczęście Simon gdzieś poszedł, dlatego wyszłam, nadal ociekając z wody, i pognałam do komody po coś suchego.
< Simon ? >
Od Simon'a CD Soraya
22 listopada 2017
Od Sorayi Cd Simon
Od Simon'a CD Soraya
Od razu wyczułem, że coś nie tak.. Kiedy zobaczyłem, że płakała czułem dezorientację.. Sam nie wiedziałem co się właściwie stało..co się dzieje. Miałem jednak przeczucie, że to nie drobnostka. Rozejrzałem się szybko po pokoju, zlokalizowałem spodnie. Wziąłem z komody bokserki, oraz chwyciłem z szafki spodnie i szybko poszedłem się ubrać, jedynie tors pozostawiłem odsłonięty. Wróciłem do pokoju jak najszybciej i od razu podszedłem do Sor, która miała twarz w swoich dłoniach. Ująłem je lekko i sprawiłem, by czarnowłosa popatrzyła na mnie. Jej lśniące czarne oczy były przepełnione żalem i.. jakby była rozerwana na dwa kawałki..
20 listopada 2017
Od Sorayi Cd Simon
Od Eshii Cd. Amarisy i Mercurego
Minęła jakaś godzina odkąd poznałam znajomego Amarisy. Czy byłam zazdrosna? Oj tak. I to bardzo.
Od Simon'a CD Soraya
Od Sorayi Cd Simon
Od Simon'a CD Soraya
19 listopada 2017
Od Sorayi Cd Simon
Od Simon'a CD Soraya
18 listopada 2017
Od Sorayi Cd Simon
Od Simon'a CD Soraya
Od Drake'a Cd Zula
Od Sorayi Cd Simon
Od Simon'a CD Soraya/Tobiraya
17 listopada 2017
Od Sorayi
Tobiraya Cd Simon
Od Zuli CD Drake
Od Drake'a Cd Zula
-- To jak kochanie? Masz ochotę? Czy się zaraz wykręcisz okresem czy czymś innym? -- spytałem patrząc jej w oczy. Ta jedynie uśmiechnęła się i ścisnęła mnie tam na dole znacznie mocniej, przez co musiałem od niej lekko odskoczyć. -- Ej! To bolało! Wbrew pozorom i swoim rozmiarom on jest delikatny, więc ostrożnie z łapkami, bo klapsa dostaniesz. -- Na dowód swoich słów poderwałem się szybko do góry. Złapałem Zulę i przełożyłem ją sobie przez kolano. Po pokoju rozniósł się odgłos wymierzonego klapsa, ktorego zadałem blondynie w gołą pupę. Zuzu aż pisnęła. Choć nie dostrzegłem tego, to byłem pewien, że na jej pośladku został czerwony ślad po mojej dłoni. -- Widzisz jak to jest?
< Zula? >
Od Simon'a CD Tobiraya/Soraya
Od Tobirayi Cd Simon
16 listopada 2017
Od Avelli
Cierń osłabł, jednak jego siły nadal są większe..a do tego zbiera nowe. Staje się silniejszy z każdym jednym dniem..a my..my nie znaleźliśmy Wybrańca.. Od kilku lat nam się to nie udało.
~Avella, wszystko w porządku?-zapytała Sarilla. Pogładziłam ją po szyi i wtuliłam się w nią.
-Tak... Ale musimy odnaleźć Smoczego Wybrańca.-powiedziałam.
~Tak.. tylko..ja go nie wyczuwam nigdzie.. Żaden mój pobratymiec go nie wyczuwa. Co jeśli nie istnieje? Nie możemy poddać się bez walki. Walczymy o Dragoso.-powiedziała. Zgodziłam się z nią. Naszym obowiązkiem jest ochrona i prowadzenie w dobrą stronę Dragoso.
---
Wylądowałyśmy na środku polany, pozwoliłam smoczycy polecieć na polowanie, a sama postanowiłam przejść się po dawnych terenach, które niegdyś często odwiedzałam.
Przemierzałam łąkę, napawając się każdym zapachem kwiatów.
Po chwili zauważyłam sylwetkę jakiegoś mężczyzny.
<Miguel?>
Od Mirajane CD Aven'a
Usnęłam na torsie Avena. Bałam się, ale... Przy nim jakby uciekało wszystko, co mnie przerażało. Obudziłam się rano. Chłopak był ponownie tygrysem. Uniosłam się ostrożnie. Potem pocałowałam czoło zwierzęcia, a sama poszłam cicho do łazienki. Na ramieniu miałam przewieszony szlafrok oraz nowe ubranie. Po kilkunastu minutach wyszłam z łazienki w ubraniu. Aven już spoglądał na mnie swoimi pięknymi oczami. Podeszłam do niego i pogłaskałam go po łbie. Usiadłam obok niego.
-Dziękuję,że byłeś obok... Nie jesteś zmęczony? Chcesz może iść dzisiaj na poszukiwanie fragmentu Medalionu?-zapytałam.
Te jego oczy... Hipnotyzowały. Nagle obok nas pojawił się mój smok Bianaid. Popatrzył na tygrysa i na mnie, a potem poszedł na swoje posłanie, zostawiając za sobą zlodowaciałą mgiełkę, przez co w pokoju zrobiło się zimno. Kichnęłam, a potem wstałam. Potarłam ramiona dłońmi. Spojrzałam na Avena z uśmiechem.
-Idziemy? Czy masz ochotę zostać, zająć się sobą? -zapytałam cicho.
Podeszłam do mojego smoka i poklepałam go po głowie. Ten, spojrzał na mnie zadowolony i mruknął, wymachując ogonem.
<Aven? >
Od Avena CD Mirajane
Od Simon'a CD Soraya
Od Sorayi Cd Simon
Od Simon'a CD Soraya
Od Mirajane CD Aven'a
Spojrzałam na Avena. Usiadłam na łóżko i wtuliłam twarz w jego futro. Moja dłoń nadal go głaskała po grzbiecie.
-Jak chcesz, nie musisz ze mną zostawać. Na pewno masz swoje sprawy... -szepnęłam.
Aven mruknął i wtulił się w moją pościel. On pachniał tak ładnie... Z uśmiechem oddałam się w krainę snu.
--*--
-Mamo! Mamo! -krzyczałam do kobiety leżącej na łóżku.
Ojciec, cały blady, przyglądał się mi i swojej żonie oraz reszcie swoich dzieci. Kobieta leżąca na łóżku, była sina, nie oddychała... Ciepło matczynej miłości zostało zalane falą śmierci. Poparzyłam na brata, który chwycił moje ramię. Odtrąciłam je i biegiem ruszyłam do swojego pokoju. Słyszałam kogoś za mną... Nie zareagowałam na krzyki. Odłączyłam się od rzeczywistości. Zamknęłam drzwi, a potem spojrzałam na pokój. Wisiały tak ciała. Ciała mojej całej rodziny. Nie mieli rąk. Na podłogę skapywała krew... Krzyknęłam i zapadłam się w ciemność.
--*--
Obudziłam się z krzykiem przy Avenie, który obudził się, patrząc na mnie z przerażeniem. Zakryłam twarz dłońmi, a jedyne co było widoczne, to skapywające na pościel słone łzy żalu.
<Aven? >
Od Avena CD Mirajane
Mirajane jest moją przyjaciółką, a ja zachowuje się w stosunku do niej trochę inaczej.. Co jest nie dobre i dopiero teraz to zauważyłem. Przecież nie mogę jej zwodzić.
Pogładziłem ją po jej niebieskich włosach, następnie rękę zatrzymałem na jej talii.
Ucałowałem w czubek głowy lekko mrucząc..cóż czasami mi się tak zdarza.
-Dziękuję, że mi odpowiedziałaś. Wiele to dla mnie znaczy. Nie chcę cię zranić..ani zwodzić. Przestanę z tym. Przepraszam.-powiedziałem. Popatrzyłem w jej oczy po czym uśmiechnąłem się pewnie. Czułem, że przemiana nadchodzi. Puściłem dziewczynę i zmieniłem się w tygrysa. Otarłem się o jej nogi i nadal utrzymując z nią kontakt wzrokowy wskoczyłem na jej łóżko i lekko zaryczałem. Jest zmęczona, musi odpocząć.
<Mirajane?>
15 listopada 2017
Od Sorayi Cd Simon
Od Simon'a CD Soraya

14 listopada 2017
Od Zuli CD Drake
13 listopada 2017
Od Drake'a Cd Zula
-- Wiem, że mnie kochasz. Jak tu mnie nie kochać..? -- spytałem, uśmiechając się do niej szeroko. Zula również się do mnie uśmiechnęła, ukazując rząd równych białych zębów. -- Wracajmy do Akademii, robi się późno
Gdy przechadzaliśmy się korytarzami uczelni, wziąłem Zulę za rękę i zaprowadziłem ją do mojego pokoju. Wpuściłem ją pierwszą, jako dżentelmen, którym w głębi ducha jestem. -- Kochanie, nie wiem czy wiesz, ale dzisiaj spisz ze mną. -- Podszedłem do niej, złapałem w pasie i przyciągnąłem do siebie, całując ją namiętnie. Zuzu zarzuciła mi ręce na szyję, wplatając palce w moje gęste, ciemne włosy. -- I ja też cię kocham.
Zostawiłem blondynę w pokoju, natomiast sam poszedłem do łazienki się umyć. Szybki prysznic i migiem jestem przy mojej blondi. Choć widzieliśmy się rano, to po całym dniu stęskniłem się za nią.
< Zula ? >
Od Tobirayi Cd Reszta
-- Nie powinieneś tak na nią naciskać -- odezwał się blondyn. Szedł i patrzył przed siebie.
-- Wiem, ale Oktay powiedział...
-- Oktay mówi wiele rzeczy. Może to o tym Simonie to prawda, ale najważniejsze jest to, co twierdzi Soraya. Sam widziałeś, jak on na nią patrzył. Nie możemy tego zlekceważyć.
-- Masz rację, nie możemy -- zgodziłem się z nim. Mat ma całkowitą rację. Oktay za bardzo daje się ponieść emocjom, to zawsze było jedną z jego największych wad. -- Ale nie możemy tak po prostu pozwolić mu na bycie blisko Sor.
-- Też racja. Poza tym... -- Mat spojrzał na mnie. -- Wyczułeś jego energię? Była boska, podobna do naszej, a jednocześnie inna.
-- Tak... Ten koleś jest co najmniej interesujący.
Na tym zakończyła się nasza rozmowa, do której z pewnością jeszcze wrócimy. I to nie raz.
< Reszta? Ktoś chętny? >
