1 lipca 2017

od Antonia

Muffin leżał na łóżku starając się nie zwracać uwagi na smoczątko, które cały czas mu dokuczało. Uśmiechnąłem się.
- Lluvia, daj spokój biednemu kotu - zawołałem ze śmiechem, patrząc jak młoda jaszczura mamla ucho biednego zwierzęcia. Wyciągnąłem rękę w ich stronę. Smoczyca natury wpełzła mi na ramię i oplotła się wokół szyi. Muffin widocznie był oburzony tym, że jego stałe miejsce było zajęte i po prostu wskoczył mi w ręce.
- popływamy trochę, co? - zapytałem a kot w odpowiedzi miałknął.
...

Rozłożyłem koc, zdjąłem z siebie swój bezrękawnik z kapturem, a za raz potem resztę ubrań. Wszystko rzuciłem w jedną stertę, na której za raz położył się mój kotek, a przy nim smok. Katany zaś ułożyłem obok, chowając pod nimi równo złożony szal, a następnie będąc już w samych kąpielówkach wbiegłem szybko do wody, nic sobie nie robiąc z tego, że była całkiem zimna. 

<ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz