Że też dałem się jej przekonać, abym poszedł. Teraz będę się martwił... Cholera... Gdy byłem już na końcu korytarza, ostatni raz spojrzałem za siebie, na drzwi do Skrzydła Szpitalnego. Zacisnąłem pięści i skierowałem się do pokoju. Nadal myślałem o tym, co zrobiłem. Wiem, że Moyra nie ma mi tego za złe, ale ja nadal nie mogę sobie tego odpuścić. Że też ją skrzywdziłem... Nawet nie wiedziałem, kiedy wszedłem do pokoju. Od razu padłem na łóżko. Ze skarpety wyjąłem katanę i patrzyłem jak w jego ostrzu odbija się światło księżyca. Po jakimś czasie, odłożyłem ją na ziemię, a na łóżko wskoczyła Sannass i Esapria. No tak... Smoczyca blondynki została u mnie. Cóż... Obydwa smoki ułożyły się niedaleko mnie. Sannass otuliła małą kryształową skrzydłem, a ja położyłem się na plecach, wpatrując się w sufit. Brakowało mi obok mnie błękitnookiej. Po chwili jednak zasnąłem.
---
Obudziłem się wczesnym rankiem. Poszedłem od razu do łazienki i wziąłem szybki prysznic. Zmieniłem koszulę, ubrałem płaszcz, spodnie i buty, przypiąłem katany do mojego paska i usiadłem na łóżku. Myślałem, czy iść do skrzydła, ale po chwili przypomniałem sobie, ze miała dzisiaj je opuścić, czyli mogłem na nią nie trafić. Cholera... Ashuramaru pojawił się nagle przede mną w formie ducha. Oczywiście, widziałem go tylko ja.
-Czemu ty się tak przejmujesz... Dobrze wiesz, że to nie przetrwa. Potem będziesz sam tak jak zawsze.-rzekł demon.
-Zamknij się! Jesteś nikim... Zwykłym demonem, który jest uwięziony w ostrzu. Musisz się mnie słuchać, bo jestem twoim mistrzem. Przez ciebie, prawie zabiłem kogoś, kogo kocham. Dobrze wiesz, że jak ja cierpię, to ty też cierpisz. Tak więc zamknij tą swoją wampirzą mordę i zniknij mi z oczu!-krzyknąłem do niego.
Ashuramaru złośliwie się uśmiechnął i powrócił do ostrza. Wziąłem głęboki wdech. Do pokoju ktoś zapukał. Podszedłem do drzwi i je otworzyłem. Neron. Jeszcze jego tutaj brakowało.
-Mo jest u siebie. Jeszcze raz ją skrzywdzisz, a ciebie zabiję.-rzekł.
Warknąłem. Podszedłem do łóżka i wziąłem jeszcze śpiącą Esaprię na ręce. Sannass stanęła obok mojej nogi. Kiedy ruszyłem biegiem do pokoju Moyry, moja smoczyca leciała obok mnie.
---
Po chwili jak strzała wszedłem do pokoju dziewczyny. Podszedłem do niej i położyłem obok jej smoczycę, która po chwili zaczęła się do niej łasić. Sannass patrzyła na to z lekko przekrzywionym łebkiem.
-Jak się czujesz?-zapytałem, siadając obok niej.
<Moyra?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz