30 lipca 2017

Od Naxii CD Miguel

Stellar dreptała tuż za mną, mała pocieszna gwiezdna smoczyca nie opuszczała mnie nawet na krok.
Znaleźć Zorina, to musiałam zrobić.. Ostatnio tylko się szukamy zamiast być obok, może i ja to zniszczyłam, od jakiejś pory ciągle tylko przebywałam z Reo, zaniedbałam Zorina..
Zamyślona nawet nie zauważyłam, że wpadłam na kogoś. Szybko znalazłam się w jego ramionach, moje oczy spotkały się z jego żółtymi.
-Naxi, co taka zamyślona?-zapytał Zorino. Uśmiechnęłam się lekko i czekałam kiedy w końcu mnie puści, lecz on nawet się do tego nie przymierzał..cóż. Wplątałam się z jego objęć i zeskoczyłam na kafelki.
-Szukałam cię-rzekłam tylko.
-Co za zbieg okoliczności moja miła-powiedział szczerząc się jak zwykle. Dawno tak do mnie nie mówił..w sumie to odkąd się rozstaliśmy to już tak do mnie nie mówi.
-Tak.. Więc, szukałam cię byś oddał mi mój miecz, ponieważ zamierzam pomóc w walce-powiedziałam. Ten przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czoło, po chwili oddał mi moje białe ostrze. Odebrałam je z uśmiechem na twarzy i popatrzyłam na Stellar.
-Jak tam twoja próba przejścia?-zapytałam gładząc moją smoczycę po głowie.
-Żaden mnie nie wybrał-odpowiedział, jednak po jego minie widziałam, że nie wyglądał na jakiegoś bardzo przybitego tym faktem. Chwyciłam go za dłoń i popatrzyłam na niego.
-Na pewno w sali były nie te jajka, nie przejmuj się. Będzie dobrze-powiedziałam. Ten lekko się zaśmiał po czym ponownie objął mnie w tali.
-Zawsze jest dobrze gdy jesteś obok, tyle wystarczy mi do życia. Nawet bez smoka jestem w stanie pokonać hordy pomiotów. Moja miła-powiedział nie odrywając ode mnie wzroku. 
-Zorino..przestań..-odparłam schylając głowę. Puścił mnie niechętnie.
-Jest dobrze. Dołączę do ciebie w walce za niedługo. Masz na siebie uważać moja miła-powiedział całując mnie w czoło i pobiegł dalej. Stałam tak przez chwilę nie wiedząc co zrobić.. Mam pełną świadomość, iż Zorino nadal pała do mnie miłością.. Ale ja..sama nie wiem. Jestem rozdarta..
Z jednej strony myślę o żółtych oczkach, a z drugiej o zielonych.. Zorino i Reo..
---
Wyszłam z akademii i popędziłam w kierunku , gdzie pomiotów było od cholery. Wykonałam podwójne salto odcinając w ten sposób kilka ich głów, bawiłam się jak nigdy.
Zabijanie wrogich pokrak sprawiało mi dużą radość, nie czułam się winna wiedząc iż oni zabili tysiące niewinnych. Stellar ciągle trzymała się z tyłu i raz po raz rzucała w pomioty gwiezdnym pyłem, starała się mi pomóc.
~Dziękuję Stellar-wysłałam do niej myśl. Kochałam ją, nasze relacje były jednymi z najlepszych, nie miałam żadnych problemów by się z nią porozumieć. Obie bronimy się nawzajem.
Gdy spostrzegłam, że Stellar nie ma przy mnie przestraszyłam się.. Ale już po chwili zlokalizowałam ją patrząc jej oczyma, jest przy ogrodach.. jest tam w miarę bezpiecznie, także nie musiałam do niej od razu pędzić. Zabiłam jedne z ostatnich pomiotów tej fali i wybiegłam.
Szybko znalazłam się przy niej, ta patrzyła w jednym kierunku. Zobaczyłam mężczyznę, który patrzy wprost na mnie.
<Miguel?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz