Propozycja rywalizacji była aż nadto kusząca, jednak sytuacja była zbyt... skomplikowana, bym teraz bawił się w jakieś krwawe przepychanki. Oktay zgodził by się od razu, jednak ja wolałem ze śmiercią postępować rozważniej. Nigdy nie wiadomo, kiedy ona i mnie dosięgnie.
-- Wybacz, ale nie dzisiaj. Mamy ważniejsze zmartwienia i to nimi powinniśmy się teraz zająć. Na razie jesteśmy bezpieczni. Dopóki chroni nas ten mur z kryształu, armia ciernia się tu nie przedostanie. -- Mieczem wskazałem na wpół przeźroczystą, potężną przeszkodę odgradzającą nas od reszty świata. -- Tego muru nie sforsują żadną siłą, czy magią. Tylko i wyłącznie smok, który go stworzył, bądź jego jeździec mogą zneutralizować kryształowy mur -- wyjaśniłem pokrótce. Alvar przyjrzał się niemal czarnym kryształom, które aż buchały czystą energią. Wyczuwałem ją doskonale. Pamiętam, że tata miał podobną, jednak ta miała w sobie coś charakterystycznego. Coś, co pozwalało stwierdzić, iż to energia wymieszana z tą od mojej siostry. Smoki kryształu łączą się ze swoimi jeźdźcami nie tylko umysłem, ale także energią. Mieszają je, dzięki czemu stają się kilkukrotnie potężniejsze. Dlatego jeźdźcy Kryształowców są tak niebezpieczni. Korzystają nie tylko ze swoich pokładów energicznych, lecz także z tych co należą do smoków.
-- Miejmy nadzieję, że smoczyca mojej siostry utrzyma mur tak długo, aż nasze wsparcie tutaj wreszcie dotrze. -- Nie miałem nic więcej do dodania w tym temacie. Usiadłem na zabrudzonej krwią ziemi, po czym skupiłem się przez chwilę. To, co zmierza do Akademii, jest znacznie potężniejsze i mroczniejsze, niż oddziały, które pokonaliśmy. Coś czuję, że sam Xodo nadciąga ku nam, a jego nie będzie w stanie zatrzymać byle wojownik. To najgorliwszy i najbardziej zaufany sługus Ciernia. Niemal jego Prawa Ręka. Mam tylko nadzieję, że jego zadaniem nie jest znalezienie i uprowadzenie mojej siostrzyczki, bo będzie krucho.
-- Trzeba wymyślić sensowny plan i ukryć tych, co Cierń chce zdobyć tak, by nie miał szans och odnaleźć.
< Alvar? Miałam napisać jutro, ale jakoś mnie natchnęło. ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz