To co wyprawiała ze mną ta dziewczyna było po prostu niemożliwe. Każdy dotyk, każda pieszczota była jednocześnie zmysłowa, jak i przeszywająca. Każde spojrzenie, wdech i jęk były symfonią. Wspólną symfonią naszych spragnionych siebie ciał. Gdzieś w głowie krążyła mi myśl, że to się dzieje za szybko. Że mogę tego żałować, jednak ja kocham Zulę. Zakochałem się w tej wojowniczej blondynce, która swym usposobieniem i czarem rozpromienia mój świat. Łagodzi ból ran, które w sobie sam pielęgnowałem jako zadośćuczynienie za to, co zrobiłem Dreyarom.
Gdy Zula znajdowała się nade mną, nie zaprzestając zmysłowo poruszać biodrami, co mnie prawie do szaleństwa doprowadzało, mogłem patrzeć na nią do woli. Poznałem już dokładnie każdy zakątek jej gorącego ciała. Moja prawa ręka powędrowała do pełniej piersi Zuzu. Po chwili ścisnąłem ją, dając tym samym mojej kochance kolejne przyjemne doznanie. Uniosłem się lekko do góry, by móc kolejny raz pocałować Zulitę w te jej pełne i nabrzmiałe od licznych pocałunków usta. Czułem, jak jej dłonie gładzą mój tors. Kochaliśmy się jeszcze przez chwilę w tej pozycji, jednak kontrola Zuli dobiegła końca. Złapałem blondynkę, zdjąłem z siebie i położyłem brzuchem na łóżku.
-- Unieś biodra do góry -- szepnąłem jej do ucha, uprzednio je przygryzając. Zuzu tak też uczyniła, zresztą ja jej w tym nieco pomogłem. Kiedy przybrała odpowiednią pozę, ponownie się nad nią pochyliłem, ręką przejechałem po jej plecach w dół, aż dojechałem do pośladków. Następnie wymierzyłem jej klapsa, zaś Zula jęknęła w kołdrę. Bez żadnego ostrzeżenia ponownie w nią wszedłem i tym razem postanowiłem dać z siebie wszystko. Granice już dla mnie, dla nas obojga nie istniały. Byliśmy tylko my, łóżko i płynący czas. Położyłem się delikatnie na Zuzu, nie zaprzestając wchodzić w nią i wychodzić. Dziewczyna ściskała prześcieradło w obu dłoniach, lecz wyplątałem materiał z jej prawej dłoni i splotłem nasze palce. Jej ciało wiło się pode mną, z gardła wydostawały się jęki i krzyki wypełnione ekstazą. Była już blisko dojścia. Poczułem dzięki temu satysfakcję oraz jeszcze większą motywację. Oparłem się o własne kolana, odrywając od naznaczonych potem pleców mojej Zuzu. Złapałem ją w tali rekami, jednak po chwili wymierzyłem dziewczynie kolejnego klapsa. Po moim czole spływały stróżki potu, jednak nie zważałem na to. Seks z Zulą wypełnił wszystkie moje myśli, aż do samego końca.
Noc mijała nam na wzajemnym dogadzaniu i szczytowaniu. Ani na chwilę nie oderwaliśmy się od siebie. Dałem się ponieść na całego, zapominając o bożym świecie. Nie czułem takiego pożądania jeszcze nigdy. Także żadna kobieta nie zaspokoiła mnie tak, jak to uczyniła tej nocy blondwłosa kobieta-demon
Przespałem się z Zulą.
Rano, gdy pierwsze promienie słońca przedarły się przez okno, ja wybudziłem się ze snu. Byłem wykończony. Nie spodziewałem się, że zabawy łóżkowe tak mnie wymęczą. To była najlepsza noc i najlepszy seks, jaki miałem w całym swoim życiu. Obok mnie spała Zula, wtulona w moją nagą klatkę piersiową. Jeszcze to do mnie nie dotarło. Cała wczorajsza noc wydawała mi się snem, pięknym snem, w którym posiadłem złotowłosą piękność, kryjącą w sobie demona. Jednak naga Zula, przytulająca się do mnie była niezbitym dowodem prawdziwości wczorajszych wydarzeń. Na moją twarz wkradł się szeroki uśmiech. Spojrzałem na pogrążoną we śnie przepiękną istotę o złotych włosach. Odgarnąłem jej kilka zbłąkanych kosmyków za ucho i, nie mogąc się powstrzymać, pogładziłem jej zaróżowiony policzek. Przygarnąłem ją ramieniem do siebie delikatnie, tak by jej nie zbudzić. Była taka piękna... I moja.
-- Kocham cię, Zulo. Kocham... Ale Soraya zawsze będzie w moim sercu.
< Zula? >
Gdy Zula znajdowała się nade mną, nie zaprzestając zmysłowo poruszać biodrami, co mnie prawie do szaleństwa doprowadzało, mogłem patrzeć na nią do woli. Poznałem już dokładnie każdy zakątek jej gorącego ciała. Moja prawa ręka powędrowała do pełniej piersi Zuzu. Po chwili ścisnąłem ją, dając tym samym mojej kochance kolejne przyjemne doznanie. Uniosłem się lekko do góry, by móc kolejny raz pocałować Zulitę w te jej pełne i nabrzmiałe od licznych pocałunków usta. Czułem, jak jej dłonie gładzą mój tors. Kochaliśmy się jeszcze przez chwilę w tej pozycji, jednak kontrola Zuli dobiegła końca. Złapałem blondynkę, zdjąłem z siebie i położyłem brzuchem na łóżku.
-- Unieś biodra do góry -- szepnąłem jej do ucha, uprzednio je przygryzając. Zuzu tak też uczyniła, zresztą ja jej w tym nieco pomogłem. Kiedy przybrała odpowiednią pozę, ponownie się nad nią pochyliłem, ręką przejechałem po jej plecach w dół, aż dojechałem do pośladków. Następnie wymierzyłem jej klapsa, zaś Zula jęknęła w kołdrę. Bez żadnego ostrzeżenia ponownie w nią wszedłem i tym razem postanowiłem dać z siebie wszystko. Granice już dla mnie, dla nas obojga nie istniały. Byliśmy tylko my, łóżko i płynący czas. Położyłem się delikatnie na Zuzu, nie zaprzestając wchodzić w nią i wychodzić. Dziewczyna ściskała prześcieradło w obu dłoniach, lecz wyplątałem materiał z jej prawej dłoni i splotłem nasze palce. Jej ciało wiło się pode mną, z gardła wydostawały się jęki i krzyki wypełnione ekstazą. Była już blisko dojścia. Poczułem dzięki temu satysfakcję oraz jeszcze większą motywację. Oparłem się o własne kolana, odrywając od naznaczonych potem pleców mojej Zuzu. Złapałem ją w tali rekami, jednak po chwili wymierzyłem dziewczynie kolejnego klapsa. Po moim czole spływały stróżki potu, jednak nie zważałem na to. Seks z Zulą wypełnił wszystkie moje myśli, aż do samego końca.
Noc mijała nam na wzajemnym dogadzaniu i szczytowaniu. Ani na chwilę nie oderwaliśmy się od siebie. Dałem się ponieść na całego, zapominając o bożym świecie. Nie czułem takiego pożądania jeszcze nigdy. Także żadna kobieta nie zaspokoiła mnie tak, jak to uczyniła tej nocy blondwłosa kobieta-demon
Przespałem się z Zulą.
Rano, gdy pierwsze promienie słońca przedarły się przez okno, ja wybudziłem się ze snu. Byłem wykończony. Nie spodziewałem się, że zabawy łóżkowe tak mnie wymęczą. To była najlepsza noc i najlepszy seks, jaki miałem w całym swoim życiu. Obok mnie spała Zula, wtulona w moją nagą klatkę piersiową. Jeszcze to do mnie nie dotarło. Cała wczorajsza noc wydawała mi się snem, pięknym snem, w którym posiadłem złotowłosą piękność, kryjącą w sobie demona. Jednak naga Zula, przytulająca się do mnie była niezbitym dowodem prawdziwości wczorajszych wydarzeń. Na moją twarz wkradł się szeroki uśmiech. Spojrzałem na pogrążoną we śnie przepiękną istotę o złotych włosach. Odgarnąłem jej kilka zbłąkanych kosmyków za ucho i, nie mogąc się powstrzymać, pogładziłem jej zaróżowiony policzek. Przygarnąłem ją ramieniem do siebie delikatnie, tak by jej nie zbudzić. Była taka piękna... I moja.
-- Kocham cię, Zulo. Kocham... Ale Soraya zawsze będzie w moim sercu.
< Zula? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz