27 lipca 2017

Od Akiry CD Moyra

Moyra mnie pocałowała. To przywróciło moją świadomość. Kiedy jednak poczułem, że na mój but coś skapuje, pobladłem ze strachu. Ja... Ją skrzywdziłem... Mogłem zabić... Wyjąłem katanę z jej brzucha, a przeklęte ostrze rzuciłem o ścianę. Poczułem przeszywający ból, bo nie mogłem świadomie odrzucić go. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Spanikowany położyłem dłonie na jej policzkach.

-Przepraszam... Księżniczko... Co ja narobiłem...

Powiedziałem, a po chwili złapałem katanę, wsadziłem ją do skarpety i wstałem. Uniosłem delikatnie Moyrę i pobiegłem z nią do Skrzydła Szpitalnego. Jeszcze nigdy się tak nie bałem. W myślach słyszałem śmiech Ashuramaru, który irytował mnie do bólu. Śmiał się ze mnie...

---

Wbiegłem do Skrzydła jak strzała. Położyłem blondynkę na jednym z pustych łóżek i pogłaskałem po głowie, zapewniając, że wszystko będzie dobrze. Pocałowałem ją w czoło, a potem się wyprostowałem, trzymając ciągle jej dłoń, która była tak słaba.

-Halo!? Pomocy!

Krzyknąłem bardzo głośno, lekko łamiącym się głosem. Nadal dobijałem się... Skrzywdziłem swoją Księżniczkę, którą miałem bronić przede wszystkim. Teraz... Czuję się jak zabójca... Czuję się tak samo, jak przed poznaniem Moyry.

<Moyra? T-T>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz