27 lipca 2017

Od Tehane

Minęło chyba parę godzin ale nie mogłam dokładnie tego stwierdzić. Pył unoszący się nad walczącymi przesłaniał niebo. Poza tym te czarne cholerstwa z jakiegoś niezrozumiałego powodu nie były na tyle uprzejme, aby powiadomić mnie, która jest godzina.
Zakręciłam nożami pozbawiając łba jednego z sługusów Ciernia. Mimo to, że walczyliśmy już od dłuższego czasu to armi tego gnojka nie było widać końca. Następny przeciwnik skończył z ostrzem w gardle. Wydał z siebie krótki rzężący dźwięk, po czym zwalił się na ziemię.
Nagle jeden z nich zwalił mnie z nóg i całkiem "przypadkiem" nadział się na jedną z moich strzał. Tak jak jego poprzednik, zabulgotał przez chwilę, a w następnej już chwili smakował jakże wybornej w tym miejscu gleby. Obok mnie pojawił się ktoś i rzucił mi krótkie:


- Ok?

< Ktoś? Plisss.... >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz