Spokojnie szukałem tej przeklętej białej koszuli. Że też zaplątała mi się na prawie sam koniec szafy. Pokręciłem głową i odwróciłem się, a wtedy zauważyłem, że Moyra już nie śpi. Jeszcze się ze mnie śmieje, więc podszedłem do niej i ucałowałem ją. Uniknęła mojego chwytu, na powalenie jej na łóżko i uciekła mi do łazienki. Aj... Zapominalska ta moja Księżniczka. Poszła do łazienki, a zapomniała ubrania. Znalazłem je i zapukałem po chwili do pomieszczenia, gdzie była blondynka. Uchyliłem drzwi i... No cóż, przytkało mnie. Mo stała wpół naga. Patrzyłem tak na nią i patrzyłem, aż wreszcie zabrała swoje ubrania i zamknęła mi drzwi przed nosem.
---
Przez ten czas, gdy Moyra była w łazience, ja się ubrałem w mój tradycyjny ,,mundur". Cóż, lubiłem go na tyle, że mogłem go nosić dzień w dzień, a przez to, że miałem pod spodem białą koszulę, to płaszcz nie wymagał ciągłej wymiany. Nagle z łazienki wyszła blondynka i podeszła do mnie, oddając koszulę. Nie spojrzała mi w oczy i rozumiem to. Wziąłem od niej koszulkę i położyłem ją na łóżku. Po chwili pogłaskałem dziewczynę po głowie.
-Przepraszam, że tak wpadłem...
Powiedziałem i lekko cmoknąłem ją w policzek. Miałem dziwne wrażenie, że ten mój wyczyn mógł lekko popsuć nasze relacje. Odsunąłem się od Moyry i stanąłem przy oknie, spoglądając na miasto.
<Moyra? ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz