Facet miał rację. Całego tego paskudztwa było doprawdy sporo. Jako, że pomioty nie chciały ułatwić na roboty i ustawić się w ładnym rządku na ścięcie zastosowałem jedną z moich ukrytych technik (gdzie do jasnej cholery nauczyłem się walczyć?!). Wirujące ostrza. To może zabrzmieć sadystycznie ale z lubością przypatrywałe się efektą tego triku:
Nagle usłyszałem potworny pisk i z nieba jak strzała spadł Soren. Odtrącił strzałę, która leciała w naszą stronę:
- Soren spadaj! - wrzasnąłem bojąc się o jego życie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz