30 lipca 2017

Od Miguela Cd Ariana / Drake


Pozwoliłem odejść temu idiocie, zabierając ze sobą nastolatkę. Była niczego sobie, muszę stwierdzić, jednak ja mam już jedną, Tą Jedyną, która musi być moja i koniec. Drake może sobie gadać co chce, Soraya i tak do mnie wróci. Tylko ja mogę dać jej to, czego tak naprawdę pragnie. Skierowałem się z powrotem do sali szpitalnej z zamiarem odwiedzenia wybudzonej już młodej Dreyar, jednak jak tylko pojawiłem się na oddziale dowiedziałem się, iż Soraya zniknęła. Uciekła. Że niby, ku***, co?! Od razu wziąłem się za wyczucie jej zapachu. Był jeszcze na tyle silny, bym mógł ją wytropić po zapachu. Znajdę cię i zabiorę stąd, bogini wojny.
Na początku woń konwalii, ziemi po deszczu i powietrza przesiąkniętego zapachem burzy, doprowadziła mnie do zdemolowanego ogromnego ogrodu. Do płaszcza wśród odłamków szkła, drewna i roślin, który pachniał nie tylko Sorayą, ale także inną silną wonią. Męską. Zacisnąłem mocno obie dłonie, by uspokoić bestię wewnątrz siebie. Moje ręce zajaśniały poprzez wydobywający się z wnętrza nich blask. Nie, nie mogę dać ponieść się złości. Nie teraz.
Muszę szukać jej dalej. Wyczuwam jej krew, ale... W tym miejscu zapach się urywa, wyczuwam za to coś innego, coś niezwykle potężnego. Jeśli się nie mylę, to zapach smoka. Więc dupa zimna, odleciała na smoku?!
Soraya, gdzie jesteś? Zacząłem kierować się do wyjścia z tego miejsca, gdy nagle ujrzałem dość niską, białowłosą... dziewczynę? Jej falujący z każdym ruchem, puszysty ogon i białe uszy zaciekawiły mnie i to bardzo. Czyżbym spotkał na korytarzach Akademii smoczych jeźdźców Wilkokrwistego..?

< Naxia? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz