Jestem tego niemal pewien. Nasza zbłąkana siostra jest gdzieś blisko, czuję to. Jej energia, mimo iż ledwo wyczuwalna, docierała do mnie i do Oktaya z wnętrza ogrodu. Bez słowa skierowałem się do jego wejścia, a za mną podążyła cała reszta.
-- Też to czuję. Poza tym, ktoś z nią jest. -- Okeś wyprzedził mnie o krok i niemal truchtem zaczął biec przed siebie. Widziałem jak gniew, troska i niepokój przeplatają się na jego twarzy. Jeszcze tego by brakowało, by i on wpadł w szał. Rozeźlony Oktay to nic przyjemnego. Tylko Tobiraya potrafi go jakoś opanować, przemówić do rozumu. Mnie on nie posłucha, już raz się o tym boleśnie przekonałem. Przyspieszyłem kroku by móc się z nim zrównać. Wtedy zobaczyłem od tyłu jakiegoś.. kolesia? Miał długie białe włosy... Kto to, do licha ciężkiego, jest?!
< Towarzystwo? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz