-Wszystko w porządku.
Powiedziała, ale mnie to nie uspokoiło. Znowu na nich spojrzałem, nadal powarkując.
-Nie ufam im jasne? Jeden z nich właśnie cię pocałował... W rękę, ale to nie ma nic do rzeczy...
Warknąłem. Ashuramaru był bardzo zadowolony. Kolor mojej jednej źrenicy się powoli czerwienił, a znaki dalej się rozprzestrzeniały po moim ciele. Przeklęte ostrze zaczęło wytwarzać ciemną mgłę i lekko błyszczeć zielonym światłem. Zazdrość. Pokarm mojego demona...
<Moyra?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz