Ciemno...
Zimno i ciemno...
Do licha z taką robotą! Po jakiego ja się na to zgodziłem? Nienawidzę zimna! Nienawidzę wszystkiego, co jest związane z nim. Dlaczego nie może być wiecznie ciepło? Ponoć na zewnątrz jest gorąc, słońce nigdy nie przestaje grzać. Tak samo jak mój ukochany ogień, mój jedyny wierny przyjaciel. Towarzysz, który jako jedyny mnie nigdy nie opuścił.
Przemierzałem mroczne, zatęchłe korytarze lochów, w których krzyki nigdy nie cichły, aż wreszcie stanąłem przed kolejną z kolei celą. Zapukałem w kraty rękojeścią swojego miecza. Jedyną pamiątką po rodzinie, która się mnie tak po prostu pozbyła, gdy byłem niemowlakiem. Uwięziony wewnątrz młody mężczyzna, który nie miał więcej niż dwadzieścia pięć, sześć lat, powoli uniósł głowę do góry. Spojrzał na mnie z niechęcią zza po kołtunionych, przetłuszczonych włosów. Nigdy nie brałem udziału w przesłuchaniu tego człowieka i szczerze? To w żadnym nigdy nie uczestniczyłem. Nie mogę patrzeć na tortury, po prostu nie mogę. Moje czarne, czarniejsze od nocy oczy posłały współczujące spojrzenie nieszczęśliwcowi, który był przykuty do kamiennej, mokrej ściany grubym łańcuchem. Było mi go szkoda. Coś w środku mi mówiło, że powinienem mu pomóc, no ale mam złamać rozkaz i wspomóc więźnia w ucieczce? Umożliwienie jej było jednoznaczne z karą śmierci, a co dopiero pomoc w niej. Jednakże czułem, że tak należy postąpić. Czułem coś wokół siebie, w sumie od zawsze tak było, że potrafiłem wyczuwać różne rzeczy, czy nawet ludzi. Czasami odnosiłem wrażenie, że nawet ognień się mnie słucha i błyskawice, gdy szaleje silna burza.
-- Ej, gościu..! -- zbliżyłem się do krat, po czym się o nie oparłem. Wcześniej oczywiście sprawdziłem, czy nikogo prócz mnie w lochach nie ma. -- Chcesz stąd wyjść? Chcesz być wolny?
< Varus..? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz