31 lipca 2017

Od Alvara Cd. Matayaasa

- Trzeba wymyślić sensowny plan i ukryć tych, co Cierń chce zdobyć tak, by nie miał szans och odnaleźć - i znów to ja wyszedłem na idiotę


Zaraz jednak na słowo "plan" w moim mózgu zaczęły przekręcać się trybiki. Już zaczynałem tworzyć zarys.
Usiadłem obok blondyna zamyślony. Coś do mnie mówił ale byłem zbyt zajęty własnymi myślami. Machinalnie sięgnąłem do kieszeni i wyciągnąłem złotą monetę. Zawsze tak robiłem gdy miałem jakiś pomysł w głowie. Trzeba go było teraz jedynie oszlifować. Jednak do tego potrzebowałem nie głupiej osoby, która znała Akademię lepiej niż ja.
Spojrzałem bystro na faceta:

- A może ukryjemy tych ludzi tak aby ich znalazł...



< Poknujemy niecne plany? >

Od Akiry Cd Moyra

Szedłem z Moyrą po korytarzu, lekko głaszcząc kciukiem jej dłoń. Nadal była trochę osłabiona, ale już nie miałem zamiaru nic mówić.Cieszyłem się chwilą bez Nerona, który działał mi na nerwy. Zawsze. Zauważyłem, że Mo spojrzała w okno.
-Akira musimy coś zrobić.-powiedziała.
-Powiedziałem ci już, że drugi raz nie dopuszczę, aby cokolwiek ci się stało. Z mojej winy czy czyjejś, to nie ważne. Dla mnie najważniejsze jest teraz to, abyś już nigdy nie stała ci się krzywda.-powiedziałem poważnie i przytuliłem do siebie dziewczynę.-Wiem, że chcesz pomóc, ale w tym wypadku ja ci nie pozwolę. Niedawno wyszłaś ze skrzydła szpitalnego, a ty chcesz iść walczyć?-zapytałem ją i położyłem dłoń na jej policzku.
Nie dam komukolwiek skrzywdzić mojej Księżniczki...
<Moyra?>

Od Mirajane CD Aven'a

Zaskoczona tym, że chłopak mnie uniósł, aż wzdrygnęłam. Chwyciłam się mocniej jego koszulki z rumieńcem na twarzy. Kiedy usadził mnie na kanapie, odetchnęłam i spojrzałam na niego.
-Nazywam się Aven Kunihiro. Od 500 lat mam na sobie klątwę tygrysa, która powoduje to iż większość mojego życia jestem właśnie owym kotem.. Od ponad dwustu lat nie przemieniałem się w człowieka, żyłem samotnie, aż do chwili gdy pewnego dnia uratowała mnie Ariana. O klątwie wiesz tylko ty i Drake, nikt inny nie może się o tym dowiedzieć. Co jeszcze byś chciała wiedzieć piękna niebieskowłosa? Odpowiem na każde twe pytanie, przynajmniej się postaram. Ale wiedz moja droga, iż pozostało mi jeszcze dwadzieścia pięć minut do przemiany zwrotnej-powiedział.
Piękna niebieskowłosa? Jak to? Ja?!
-Aven... Jak to się stało, że jesteś przeklęty? Dlaczego tylko dwadzieścia pięć minut? Nie możesz pozostać w tej formie dłużej?-zalałam go pytaniami.
Mało z tego rozumiałam... On? Przeklęty? Dlaczego? Przecież wydaje się taki miły...
<Aven?>

Od Tehane Cd. Tobiray

Wyciągnął do mnie rękę ale ja ją ominęłam. Nie jestem dzieckiem. Rzuciłam krótkie dzięki i odrąbałam łeb następnemu pomiotowi. Powoli moje noże lekko się tępiły. Dziś miały naprawdę dużo roboty.
Pchnęłam następnego ostrzem w kroczę po czym odwróciłam się aby odepchnąć gościa z halabardą. Odbiłam drzewce do góry, a następnie cięłam stwora po nogach. Temu jedynie ugięły się kolana i zwalił się jak wór pełen batatów. Robiłam go wbijając nóż w szparę między chełmem a napierśnikiem. Charknął po czym splunął krwią i skonał. Ominęłam go w morderczym tańcu.
Zadawałam cios po ciosie, wirując między przeciwnikami. Krzyknęłam wyładowując złość.

- To za mamę! A to za tatę! I jeszcze to za Mee. Za Kalego, Simbe, Tomoe, Kufe, Kokumi, Sabi, Teko oraz za moją najmłodszą siostrę Ime!

< Emmm... Brakus Wenus Maximus? >

Od Zuli CD Drake/Ariana +18

Zbierało się na powtórkę z nocy. Drake powoli sprawiał, że robiłam się bardziej rozpalona, pragnęłam więcej. Kiedy wszedł we mnie zaczęłam po chwili głośno jęczeć, to było po prostu silniejsze ode mnie.. Rozkosz to właśnie czułam. Wtem do pokoju weszła brunetka, szybko zorientowałam się, że to Ariana. Nie nie wiedziałam co mam zrobić, lecz Ari sama wpadła na dość rozsądny pomysł.
-Przepraszam.-rzekła szybko i wyszła z pokoju zamykając drzwi. Drake pozostawał bez ruchu, mnie nie wiem czemu ale rozbawiła ta sytuacja. Zaczęłam się śmiać, jednak już po chwili zostałam uciszona przez Draka namiętnym pocałunkiem. 
<Drake? Ariana?>

Od Moyry CD Akira

Cieszyłam się, ze wspólnej przechadzki po akademii. Może i nadal byłam słaba i obolała, ale jednak przy Akirze nie miałam czasu by martwić się o to. Trochę głupio mi zostawiać Nerona, ostatnio tak mało czasu spędzam z nim.. Odkąd pojawił się Akira, Neron jest źle traktowany.. Zaniedbuję go, i winię się za to.. Ale wynagrodzę mu to jeszcze. 
Spojrzałam przez okno w korytarzu i zamurowało mnie.. Pomioty z każdej strony.. wszędzie rozsyłały ciemność. Nie możemy tak nic nie robić.. 
-Akira musimy coś zrobić.-powiedziałam. 
<Akira?>

Od Aven'a CD Mirajane

Niebieskowłosa ku mojemu zdziwieniu zgodziła się nic nie mówić Arianie, cieszyłem się, że jest godna zaufania. Już po chwili odzyskałem całą energię. Wziąłem z zaskoczenia dziewczynę na ręce i sam zaprowadziłem ją do sofy na której ją posadziłem, po czym usiadłem.
-Nazywam się Aven Kunihiro. Od 500 lat mam na sobie klątwę tygrysa, która powoduje to iż większość mojego życia jestem właśnie owym kotem.. Od ponad dwustu lat nie przemieniałem się w człowieka, żyłem samotnie, aż do chwili gdy pewnego dnia uratowała mnie Ariana. O klątwie wiesz tylko ty i Drake, nikt inny nie może się o tym dowiedzieć. Co jeszcze byś chciała wiedzieć piękna niebieskowłosa? Odpowiem na każde twe pytanie, przynajmniej się postaram. Ale wiedz moja droga, iż pozostało mi jeszcze dwadzieścia pięć minut do przemiany zwrotnej-powiedziałem. 
<Mirajane?>

Od Alory CD Tsuyoshi/Kaio

-Ja też tęskniłam..za wami obydwoma-powiedziałam z uśmiechem. Myślami popłynęłam do słów Ciernia.. To nie koniec, jest to pewne.. Ale co miał na myśli mówiąc, że jestem siostrą Avelli.. Chyba nie miał na myśli.. Księżniczki?! Nie to na pewno nie prawda..wszystko co mówi Cierń jest nieprawdą. Znam księżniczkę osobiście, chyba by wiedziała, że ma siostrę, a przecież jej siostra nie żyje, tak samo jak moi rodzice, jeśli w ogóle ich miałam. Rozmyślanie przerwała mi Adris, która poprosiła chłopaków o wyjście z oddziału. Zapewne teraz czeka mnie cała seria badań i lekarstw.. aż nie mogę się doczekać.. Ale zrobię wszystko by znów stanąć na nogi!

30 lipca 2017

Opis na cos o nas (GOTOWE)

No elo Ci. Teraz opowiem Ci, Wam, i innym o mnie. Wiec... Jestem Felix, mozesz nazywac mnie Fenix lub Kotek, ten z reklamy. Mam 13 lat...  Lubie Anime, Harry Pottera, czytac, rysowac (glownie mange). Ucze sie Japonskiego, cos tam z rosyjskiego i francuskiego, jeszcze angielski xd Wiem, duzo, a bedzie jeszcze wiecej, bo chce zostac poliglota. Dalej... Szybko sie denerwuje, czesto wyolbrzymiam sprawy i dzialam pod wplywem emocji. I o to caly ja. Jak chcesz o mnie popytac, to na howrse pod nick Conor ^^

Od Tsuyoshi CD Alora/Kaio

- T-tak. - szepnalem. - T-tesknilem tak bardzo 
Po chwili spojrzalem na Kaio. 
- Ale za nim nie - warknqlem cicho. Sadzac po minor Alory, domyslilem sie, ze mam sie nie klocic z nim.
- Odplace a couple caly ten czas gdy bylaw w spiaczce! - dodalem.
<Alorcia? Kaio? Ta przerwa nie zrobila dobrze xd>

Od Mirajane CD Avena

Zaraz... Aven jest człowiekiem? Ten tygrys, którego ciągle głaskałam... To on? Patrzyłam na to z niedowierzaniem. Może mi się to śni? Kiedy chłopak się powoli zbliżył, widziałam, że nie jest z nim najlepiej.
-Mira, ja wszystko ci wyjaśnię..ale proszę obiecaj, że nic nie powiesz Ariś-powiedział.
Uśmiechnęłam się i podeszłam do niego, pomagając mu ustać na nogach.
-Nie powiem, obiecuję. A teraz, może wolisz usiąść?-zapytałam z uśmiechem.
Nie wierzę nadal, ale to na prawdę człowiek. Nie wiem ile mam czasu, aby dowiedzieć się o co chodzi. Cóż, kto by się spodziewał...
<Aven? :D>

Od Aven'a DO Mirajane

Kiedy Ari poleciała do pokoju Zuli, ja szybko się wycofałem, muszę załatwić parę spraw. Wiem, że z Zulą będzie bezpieczna więc nie mam się co martwić. Odszedłem w pusty kąt i zmieniłem się w swoją ludzką formę, tak mi jej było brak. Po chwili odkryłem, że w "pustym" pokoju nie jestem sam.. Obok stała Mirajane, która bacznie mi się przyglądała.. Na jej twarzy budziło się niedowierzanie.
Szczęście, że mam godzinę w tej formie, i że tym razem zmieniłem się i jestem ubrany.. Wiem jakie to trudne by zmienić się normalnie. Ból głowy i wszystkich mięśni mi doskwierał, ale co zrobić jak nie zmieniało się tak długo?
Podszedłem ostrożnie i powoli do niebieskowłosej, nie chciałem jej przestraszyć.
-Mira, ja wszystko ci wyjaśnię..ale proszę obiecaj, że nic nie powiesz Ariś-powiedziałem.
<Mirajane?>
Pamiętaj, że Aven ma tylko godzinę w ludzkiej formie! :D

Od Drake'a Cd Zula / Ariana +18 ( zboczek )


Całowaliśmy się coraz zachłannej. Szykowała się małą powtórka z naszej wspólnej nocy. Zabierałem się coraz poważniej do roboty. Moja prawa dłoń dotarła już do "zakazanego" owocu rozpalonej Zuzu. Stawała się coraz bardziej mokra, co i mnie podniecało. Jęknęła głośniej w moje usta, gdy włożyłem jej dwa palce... 
Kiedy była już gotowa, wyjąłem swoje zwinne palce, po czym oblizałem je. Prawdziwy smak mojej Zuzu był nie z tej ziemi.
-- Aleś ty słodka, kochanie... -- szepnąłem będąc ciągle nad nią. Jej ręce oplotły mnie wokół szyi. Patrzyliśmy sobie nawzajem głęboko w oczy. Nie odrywając od niej spojrzenia ułożyłem się wygodniej między jej nogami i wszedłem w nią. Zaczęliśmy się znowu kochać, jednak tym razem nie miałem zamiaru szaleć. Tym razem poruszałem się powoli acz intensywnie, docierałem głęboko. 
I wtedy otworzyły się drzwi, a w nich stanęła Ariana, której szczęka niemal opadła do samej podłogi. Spojrzałem w jej stronę, zaprzestając wcześniejszej czynności. Razem z Zulą zastygliśmy w aktualnej pozycji.

< Ariana? Zula? >

Od Alory CD Tsuyoshi/Kaio

To wszystko w końcu się skończyło, aż nie mogę w to uwierzyć. Jestem tu w realnej rzeczywistości, obok jest Kaio, który wciąż trzyma mnie za rękę i nie pozwala myśleć inaczej. Po chwili usłyszałam jak ktoś wchodzi do sali..i ten głos...czy ja go znam?
-Alora!-ponownie usłyszałam ten głos, a po chwili znalazłam się w czyichś ramionach, byłam zbyt słaba by się opierać.. Gdy mnie puścił, zobaczyłam go..
-Tsuyoshi-szepnęłam.
<Tsuyoshi? Kaio?>

Od Naxii CD Miguel

Stellar dreptała tuż za mną, mała pocieszna gwiezdna smoczyca nie opuszczała mnie nawet na krok.
Znaleźć Zorina, to musiałam zrobić.. Ostatnio tylko się szukamy zamiast być obok, może i ja to zniszczyłam, od jakiejś pory ciągle tylko przebywałam z Reo, zaniedbałam Zorina..
Zamyślona nawet nie zauważyłam, że wpadłam na kogoś. Szybko znalazłam się w jego ramionach, moje oczy spotkały się z jego żółtymi.
-Naxi, co taka zamyślona?-zapytał Zorino. Uśmiechnęłam się lekko i czekałam kiedy w końcu mnie puści, lecz on nawet się do tego nie przymierzał..cóż. Wplątałam się z jego objęć i zeskoczyłam na kafelki.
-Szukałam cię-rzekłam tylko.
-Co za zbieg okoliczności moja miła-powiedział szczerząc się jak zwykle. Dawno tak do mnie nie mówił..w sumie to odkąd się rozstaliśmy to już tak do mnie nie mówi.
-Tak.. Więc, szukałam cię byś oddał mi mój miecz, ponieważ zamierzam pomóc w walce-powiedziałam. Ten przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czoło, po chwili oddał mi moje białe ostrze. Odebrałam je z uśmiechem na twarzy i popatrzyłam na Stellar.
-Jak tam twoja próba przejścia?-zapytałam gładząc moją smoczycę po głowie.
-Żaden mnie nie wybrał-odpowiedział, jednak po jego minie widziałam, że nie wyglądał na jakiegoś bardzo przybitego tym faktem. Chwyciłam go za dłoń i popatrzyłam na niego.
-Na pewno w sali były nie te jajka, nie przejmuj się. Będzie dobrze-powiedziałam. Ten lekko się zaśmiał po czym ponownie objął mnie w tali.
-Zawsze jest dobrze gdy jesteś obok, tyle wystarczy mi do życia. Nawet bez smoka jestem w stanie pokonać hordy pomiotów. Moja miła-powiedział nie odrywając ode mnie wzroku. 
-Zorino..przestań..-odparłam schylając głowę. Puścił mnie niechętnie.
-Jest dobrze. Dołączę do ciebie w walce za niedługo. Masz na siebie uważać moja miła-powiedział całując mnie w czoło i pobiegł dalej. Stałam tak przez chwilę nie wiedząc co zrobić.. Mam pełną świadomość, iż Zorino nadal pała do mnie miłością.. Ale ja..sama nie wiem. Jestem rozdarta..
Z jednej strony myślę o żółtych oczkach, a z drugiej o zielonych.. Zorino i Reo..
---
Wyszłam z akademii i popędziłam w kierunku , gdzie pomiotów było od cholery. Wykonałam podwójne salto odcinając w ten sposób kilka ich głów, bawiłam się jak nigdy.
Zabijanie wrogich pokrak sprawiało mi dużą radość, nie czułam się winna wiedząc iż oni zabili tysiące niewinnych. Stellar ciągle trzymała się z tyłu i raz po raz rzucała w pomioty gwiezdnym pyłem, starała się mi pomóc.
~Dziękuję Stellar-wysłałam do niej myśl. Kochałam ją, nasze relacje były jednymi z najlepszych, nie miałam żadnych problemów by się z nią porozumieć. Obie bronimy się nawzajem.
Gdy spostrzegłam, że Stellar nie ma przy mnie przestraszyłam się.. Ale już po chwili zlokalizowałam ją patrząc jej oczyma, jest przy ogrodach.. jest tam w miarę bezpiecznie, także nie musiałam do niej od razu pędzić. Zabiłam jedne z ostatnich pomiotów tej fali i wybiegłam.
Szybko znalazłam się przy niej, ta patrzyła w jednym kierunku. Zobaczyłam mężczyznę, który patrzy wprost na mnie.
<Miguel?>

Od Miguela Cd Ariana / Drake


Pozwoliłem odejść temu idiocie, zabierając ze sobą nastolatkę. Była niczego sobie, muszę stwierdzić, jednak ja mam już jedną, Tą Jedyną, która musi być moja i koniec. Drake może sobie gadać co chce, Soraya i tak do mnie wróci. Tylko ja mogę dać jej to, czego tak naprawdę pragnie. Skierowałem się z powrotem do sali szpitalnej z zamiarem odwiedzenia wybudzonej już młodej Dreyar, jednak jak tylko pojawiłem się na oddziale dowiedziałem się, iż Soraya zniknęła. Uciekła. Że niby, ku***, co?! Od razu wziąłem się za wyczucie jej zapachu. Był jeszcze na tyle silny, bym mógł ją wytropić po zapachu. Znajdę cię i zabiorę stąd, bogini wojny.
Na początku woń konwalii, ziemi po deszczu i powietrza przesiąkniętego zapachem burzy, doprowadziła mnie do zdemolowanego ogromnego ogrodu. Do płaszcza wśród odłamków szkła, drewna i roślin, który pachniał nie tylko Sorayą, ale także inną silną wonią. Męską. Zacisnąłem mocno obie dłonie, by uspokoić bestię wewnątrz siebie. Moje ręce zajaśniały poprzez wydobywający się z wnętrza nich blask. Nie, nie mogę dać ponieść się złości. Nie teraz.
Muszę szukać jej dalej. Wyczuwam jej krew, ale... W tym miejscu zapach się urywa, wyczuwam za to coś innego, coś niezwykle potężnego. Jeśli się nie mylę, to zapach smoka. Więc dupa zimna, odleciała na smoku?!
Soraya, gdzie jesteś? Zacząłem kierować się do wyjścia z tego miejsca, gdy nagle ujrzałem dość niską, białowłosą... dziewczynę? Jej falujący z każdym ruchem, puszysty ogon i białe uszy zaciekawiły mnie i to bardzo. Czyżbym spotkał na korytarzach Akademii smoczych jeźdźców Wilkokrwistego..?

< Naxia? >

Od Tobirayi


Nie mogłem uwierzyć w głupotę mojej siostry. Niby to ona z całej naszej czwórki jest najbardziej trzeźwo myśląca, ona i Mat, no ale dzisiaj to swoim zachowaniem przebiła nawet Oktaya, próbującego łapać węgorze w wodospadach Alloa! Czy ona do reszty oszalała? Dowiedziałem się od dyrektora Akademii, iż jej zatargi z obecnym tu Drake'em nie raz dały o sobie znać władzom tejże uczelni. Prowadzi słowne bitwy z wykładowczynią historii smoków, niejaką Fairin. Nie chciała brać udziały w większości zajęć praktycznych ze smokami... Co jej odbiło?!
Przemierzałem ulice Eter będąc lekko wytrąconym z równowagi. Pomiotów nie było już tak dużo, jak na początku zakładałem, jednak z daleka wyczuwałem coś znacznie potężniejszego. Sytuacja na razie została jako tako opanowana, jednak wciąż nie jest dobrze. Jak mam bronić tych wysp, skoro wszystko jest w kompletnej rozsypce? Wojsko absolutnie nie przygotowane do walki, żołnierze to banda pijaków, a już nie wspomnę o planach strategicznych...! Kompletne dno. Jak Eter udało się utrzymać do tej pory, tego nie wiem.
Wtem, przebijając się przez kilku pomiotów, których pozbyłem się jednym machnięciem mojego wyjątkowego miecza, ujrzałem leżącą na zakrwawionym bruku ciemnoskórą dziewczynę. Oderwałem od niej pomiota, który próbował ją wykończyć, rzucając nim, jakby był szmacianą lalką, nie prawie dwumetrowym potworem. Wyciągnąłem ku dziewczynie rękę, z zamiarem pomocy.
-- Ok?

< Tehane? >

Od Black Arrow CD Oktay/inni

Smok jak się pojawił tak zniknął, ale nie on sam.. Soraya znowu zwiała. 
Tylko pytanie..czego ona tak unika? Boi się czegoś?
Nie byłam zdolna nawet zauważyć, że Oktay ciągle trzyma mnie za rękę, co mnie nie przeszkadzało ani trochę, chodź powinno.. Chyba?
-Co teraz? Soraya znowu zniknęła.-powiedziałam. Czekałam na reakcję Oktaya, jednak nic..niczego mi nie powiedział. Westchnęłam cicho i spojrzałam na swoje czarne jak noc jajo, mam nadzieję, że długie czekanie się opłaci, i moja Linera będzie godna swego imienia. Pogładziłam lekko jajo i schowałam je bardziej, tak by nikomu nie wpadło na myśl by je zwędzić, kto wie co za ludzie wdostali się na wyspy.
-Muszę iść pomóc w walce-rzekłam poważnie i wyrwałam się Oktayowi. Nie interesowało mnie to czy ktoś da mi na to zgodę, żaden Xodo nie dostanie mnie w swoje łapska. Nie mogę siedzieć bezczynnie. Już chciałam ruszyć, gdy Oktay ponownie zatrzymał mnie chwytając za dłoń.
-Co się stało?-zapytałam patrząc prost na niego.
<Oktay?>

Od Oktaya Cd Black Arrow / Soraya


Odetchnąłem z ulgą, gdy ujrzałem Sor całą i zdrową. Niemniej jednak, oberwie się jej za to. Ucieczka i to w takim stanie?! Nawet ja bym tak lekkomyślnie nie postąpił, a jestem najbardziej porywczy z naszej czwórki! Ja..! Złapałem Arrow za rękę, po czym mijając oddalającą się Arianę z tygrysem idących w przeciwnym kierunku, zacząłem iść ku siostrze. Soraya z pewnością już nas wyczuła. Te kilkanaście metrów, które nas od niej dzieliły nie były wcale takie łatwe do pokonania. Rośliny, które mieliśmy na drodze były nie tylko ładne, ale także niebezpieczne. Jeśli ktoś złamałby ich gałązkę, lub oderwał liść, krzaki od razu zajmowały się ogniem. Dla tego ostrożnie przedzieraliśmy się przez ścieżkę między płomiennymi liliami.
-- Soraya, ale ci się dostanie..! -- wrzasnąłem zły w jej kierunku. Sor spojrzała na mnie. Wyczułem jej panikę. Czego ty, na litość boską, się tak boisz? Chciałem ją o to zapytać, jednak nie zdążyłem. Dlaczego? Ponieważ nagle, szklana kopuła nad naszymi głowami roztrzaskała się w drobny mak. A to wszystko za sprawą ogromnego kryształowego smoka, który zjawił się nie wiadomo skąd. Poczułem wibracje. Spojrzałem szybko na trzymane przez siebie jajo. Lekko drżało. Najwidoczniej wyczuwało swojego pobratymca. Rośliny wokół nas ucierpiały, przez co płomienne lilie zaczęły się palić, dlatego razem z Arrow musieliśmy szybko się z nich wydostać. Gdy dobiegliśmy do miejsca, gdzie chwilę temu znajdowała się moja ranna siostra, przeżyłem niemiłe rozczarowanie. Smok odleciał, pozostawił po sobie tylko chaos, zniszczenie i popłoch wśród zwierząt zamieszkujących ogród. Jednak Sorayi nigdzie nie było.
-- Psia mać! -- wrzasnąłem kopiąc z całej siły w odłamany i leżący obok mnie konar drzewa koralowego. -- Ta idiotka znowu zwiała!

< Arrow? Nie wiem, kto tam jeszcze jest.. :D >

Od Ariany CD zebrani+ Zula/Drake

Soraya znaleziona, nie byłam tu już na nic potrzebna. Aven otarł się o moją nogę i popatrzył swoimi turkusowymi oczkami, podrapałam go za uchem i ruszyłam przed siebie. Pierwsze co, muszę zobaczyć jak miewa się Spire, dziś stał się dorosłym smokiem, jednak ja wciąż czuję, ze zachowuje się jak taki dzieciak, z podgryzania nadal nie wyrósł..
~Ariana!-usłyszałam radosne nawoływanie. Tuż po chwili zeskoczyłam z okna, Aven mało co zawału nie dostał, a ja znalazłam się na grzbiecie ognistego smoka. Przytuliłam się do jego szyi po czym wzlecieliśmy do góry. Z tej perspektywy pomioty oraz ludzie wyglądali jak mrówki... Dopiero teraz też zauważyłam jak wiele jest ludzi Ciernia.. Ale głowa do góry! Damy im radę!
---
Zadowolona z lotu szłam korytarzem, muszę zobaczyć jak miewa się Zula. Z resztą taka godzina już, a nawet Draka nie widziałam.. Ciekawe co powiedział na zniknięcie Sor, chyba że nawet o tym nie wie. Z resztą znalazła się i to jest najważniejsze.
Stanęłam pod drzwiami Zuli i znieruchomiałam.. Dźwięki..dziwne dźwięki.
Mimo wszystko postanowiłam wejść.
Kiedy uchyliłam drzwi stałam jak wryta.. Drake i Zula..razem.
<Drake? Zula?>

Od Drake'a Cd Zula ( zboczek )


Gdy Zuzu wstała z łóżka z zamiarem udania się do łazienki, szybko się poderwałem do góry i także nagi złapałem blondynkę od tyłu w pasie.
-- A pani to dokąd się wybiera? -- szepnąłem jej do ucha. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko, jednak na wszystkie sposoby próbowała uwolnić z mojego uścisku. Niedoczekanie jej.
Chwyciłem ją mocniej, po czym przełożyłem sobie przez ramię i bez najmniejszego problemu rzuciłem na skołtunioną pościel. Znalazłem się nad Zulą z prędkością światła, uniemożliwiając jej ucieczkę. -- Nie uciekniesz mi tak prędko, moja miła. -- Posłałem jej uśmiech godny samego szatana. Następnie dobrałem się do jej szyi naznaczając ją kolejnymi mokrymi pocałunkami. Malinki ze wczorajszej nocy zyskały jeszcze intensywniejsze odcienie za moją sprawą. Moja prawa ręka poszła w ruch, zaczęła błądzić po jej prawym udzie, przesuwając się w coraz bardziej intymne miejsce.

< Zula? >

Od Akiry CD Moyra

Widząc smutną buźkę Moyry, aż mnie zakuło w sercu. Uniosłem ją delikatnie jak pannę młodą i uśmiechnąłem się. Ucałowałem jej czoło i pokierowałem się do wyjścia z jej pokoju.
-Kto, moja droga, powiedział, że musimy opuścić Akademię? Można się przejść po korytarzach.-powiedziałem i otworzyłem drzwi.
Kiedy już wyszliśmy, postawiłem ją na ziemi i zamknąłem za nami wrota. Złapałem delikatną dłoń dziewczyny i pogładziłem ją.
-Tak więc, moja kochana Księżniczko, zapraszam cię na spacer po Akademii.-rzekłem i ucałowałem wierzch jej ręki.
Potem się wyprostowałem, objąłem ją w talii i powoli ruszyłem z nią korytarzem. Byłem zadowolony, bo wreszcie nie było z nami Nerona, który był jak cień. Rozumiem, że jest z nią bardzo długo, ale jak dla mnie przesadza. Chcę spędzać czas z Moyrą na osobności i niech on to wreszcie zrozumie.
<Moyra?>

Od Moyry CD Akira

Popatrzyłam na Nerona po czym lekko pogładziłam go po łbie.
~Zostań dobrze? Mogę cię o to prosić?-powiedziałam. Ten mruknął tylko i spojrzał na mnie swoimi oczkami. 
~Zostanę, ale jeśli coś się stanie..nie będę się już powstrzymywać-odpowiedział i ponownie się położył. Odwróciłam się w stronę Akiry i chwyciłam za ręce.
-To co idzie... Nie. Nie możemy nigdzie wyjść.. Przecież poza Akademią czają się pomioty, wszędzie się od nich roi.. -powiedziałam smutna. 
<Akira?>
Jak my myślimy?! Na spacer jak roi się od pomiotów i trwa wojna?! XDD

Od Logana


Ciemno...
Zimno i ciemno...
Do licha z taką robotą! Po jakiego ja się na to zgodziłem? Nienawidzę zimna! Nienawidzę wszystkiego, co jest związane z nim. Dlaczego nie może być wiecznie ciepło? Ponoć na zewnątrz jest gorąc, słońce nigdy nie przestaje grzać. Tak samo jak mój ukochany ogień, mój jedyny wierny przyjaciel. Towarzysz, który jako jedyny mnie nigdy nie opuścił. 
Przemierzałem mroczne, zatęchłe korytarze lochów, w których krzyki nigdy nie cichły, aż wreszcie stanąłem przed kolejną z kolei celą. Zapukałem w kraty rękojeścią swojego miecza. Jedyną pamiątką po rodzinie, która się mnie tak po prostu pozbyła, gdy byłem niemowlakiem. Uwięziony wewnątrz młody mężczyzna, który nie miał więcej niż dwadzieścia pięć, sześć lat, powoli uniósł głowę do góry. Spojrzał na mnie z niechęcią zza po kołtunionych, przetłuszczonych włosów. Nigdy nie brałem udziału w przesłuchaniu tego człowieka i szczerze? To w żadnym nigdy nie uczestniczyłem. Nie mogę patrzeć na tortury, po prostu nie mogę. Moje czarne, czarniejsze od nocy oczy posłały współczujące spojrzenie nieszczęśliwcowi, który był przykuty do kamiennej, mokrej ściany grubym łańcuchem. Było mi go szkoda. Coś w środku mi mówiło, że powinienem mu pomóc, no ale mam złamać rozkaz i wspomóc więźnia w ucieczce? Umożliwienie jej było jednoznaczne z karą śmierci, a co dopiero pomoc w niej. Jednakże czułem, że tak należy postąpić. Czułem coś wokół siebie, w sumie od zawsze tak było, że potrafiłem wyczuwać różne rzeczy, czy nawet ludzi. Czasami odnosiłem wrażenie, że nawet ognień się mnie słucha i błyskawice, gdy szaleje silna burza.
-- Ej, gościu..! -- zbliżyłem się do krat, po czym się o nie oparłem. Wcześniej oczywiście sprawdziłem, czy nikogo prócz mnie w lochach nie ma. -- Chcesz stąd wyjść? Chcesz być wolny?

< Varus..? >  

Od Zuli CD Drake

Ta noc skończyła się tak szybko jak szybko kończą się najpiękniejsze sny. Wykończona i usatysfakcjonowana usnęłam przytulona do torsu Draka.
--
Powoli otwarłam zaspane oczy, które szybko zmrużyłam gdy poraziły je promienie słońca. Poczułam dotyk dłoni na swoim policzku, uśmiechnęłam się i popatrzyłam na Draka. Czyli to nie był sen, to wszystko stało się na prawdę.
-hej..-szepnęłam zaspana. Podniosłam się poprawiając swoje złote włosy, z których wczoraj Drake zrobił "gniazdo"..  Pocałowałam mężczyznę i wstałam z łóżka kierując się do szafki. Nie przeszkadzało mi to, iż paradowałam po pokoju kompletnie goła. Wzięłam ciuchy i już chciałam odejść do łazienki się ogarnąć, gdy poczułam jak Drake mnie do siebie przyciąga.
<Drake?>

Od Zena CD Sorayi i całej reszty

Cóż. Soraya to bardzo ciekawa osoba. Interesująca. Jednak mimo jej próśb, chyba nie jestem zdolny jej pomóc. Westchnąłem, a Discord, który lubił bawić się w papugę, powtarzającą wszystkie moje ruchy, również westchnął i zawiesił się na moim nadgarstku do góry nogami. Co za zwierzak... Spojrzałem na Sorayę.
-- Zen, proszę, musisz mi pomóc. Błagam cię! Pomóż mi uciec z Akademii. Ja nie mogę tu dłużej zostać, pomioty przyjdą po mnie. Proszę cię, pomożesz mi?
Westchnąłem raz jeszcze i spojrzałem na kobietę ze smutkiem. Nie mogłem jej pomóc.
-- Uciekłam ze skrzydła szpitalnego, ale nie chcę tam wracać. Tam mnie szybko znajdą. Sama się nie obronię przed wrogami. Błagam cię... Pomóż mi.
-Sorayo. Przepraszam cię, ale nie jestem zdolny ci pomóc... Nie miej mi tego za złe moja droga. Na prawdę mi przykro.
Powiedziałem. Pogłaskałem ją lekko po głowie.
-Zostawiam ci płaszcz, aby nie było ci zimno i choćby trochę cię okrył. Wybacz mi.
Po tych słowach, opuściłem ogrody i skierowałem się do Akademii, choć było to dla mnie trudne
.

Od Matayasa Cd Alvar


Propozycja rywalizacji była aż nadto kusząca, jednak sytuacja była zbyt... skomplikowana, bym teraz bawił się w jakieś krwawe przepychanki. Oktay zgodził by się od razu, jednak ja wolałem ze śmiercią postępować rozważniej. Nigdy nie wiadomo, kiedy ona i mnie dosięgnie.
-- Wybacz, ale nie dzisiaj. Mamy ważniejsze zmartwienia i to nimi powinniśmy się teraz zająć. Na razie jesteśmy bezpieczni. Dopóki chroni nas ten mur z kryształu, armia ciernia się tu nie przedostanie. -- Mieczem wskazałem na wpół przeźroczystą, potężną przeszkodę odgradzającą nas od reszty świata. -- Tego muru nie sforsują żadną siłą, czy magią. Tylko i wyłącznie smok, który go stworzył, bądź jego jeździec mogą zneutralizować kryształowy mur -- wyjaśniłem pokrótce. Alvar przyjrzał się niemal czarnym kryształom, które aż buchały czystą energią. Wyczuwałem ją doskonale. Pamiętam, że tata miał podobną, jednak ta miała w sobie coś charakterystycznego. Coś, co pozwalało stwierdzić, iż to energia wymieszana z tą od mojej siostry. Smoki kryształu łączą się ze swoimi jeźdźcami nie tylko umysłem, ale także energią. Mieszają je, dzięki czemu stają się kilkukrotnie potężniejsze. Dlatego jeźdźcy Kryształowców są tak niebezpieczni. Korzystają nie tylko ze swoich pokładów energicznych, lecz także z tych co należą do smoków.
-- Miejmy nadzieję, że smoczyca mojej siostry utrzyma mur tak długo, aż nasze wsparcie tutaj wreszcie dotrze. -- Nie miałem nic więcej do dodania w tym temacie. Usiadłem na zabrudzonej krwią ziemi, po czym skupiłem się przez chwilę. To, co zmierza do Akademii, jest znacznie potężniejsze i mroczniejsze, niż oddziały, które pokonaliśmy. Coś czuję, że sam Xodo nadciąga ku nam, a jego nie będzie w stanie zatrzymać byle wojownik. To najgorliwszy i najbardziej zaufany sługus Ciernia. Niemal jego Prawa Ręka. Mam tylko nadzieję, że jego zadaniem nie jest znalezienie i uprowadzenie mojej siostrzyczki, bo będzie krucho. 
-- Trzeba wymyślić sensowny plan i ukryć tych, co Cierń chce zdobyć tak, by nie miał szans och odnaleźć.

< Alvar? Miałam napisać jutro, ale jakoś mnie natchnęło. ^^  >

29 lipca 2017

Od Alvara Cd. Reszty

Dobra, nie powiem. Pochwała blondyna napełniła mnie dumą. Ale to co powiedział później o tych wszystkich pomiotach Ciernia zupełnie wygasiło ten minimalny zalążek dufności.
Facet przyglądał mi się od pewnego czasu, a ja starałem się to ignorować. Co do jeźdźców miał rację. Przydali by się. Tylko gdzie do jasnej cholery oni byli?! Jak narazie najwyraźniej musieliśmy radzić sobie sami.
Podszedłem do najbliższego truchła i otarłem o nie swoje ostrza. Nienawidzę jak coś lepi mi się do mieczy. Wróciłem do blondyna, który przypatrywał się smokowi kryształu. Siedział on (lub ona) na dachu Akademii i ział jakimś kruszcem. Nie ma co. Niezła zabawka. Nagle blondyn klepnął mnie w ramię. Następnie wskazał kolejną falę podmiotów. Zakręciłem mieczami i zakrzyknąłem do faceta:

- Ten kto ubije więcej, ten wygrywa!


< I co? Ścigamy się? >

Podsumowanie Eventu ! "Poradzicie Sobie Sami?"-6 Maja 2017r.

Witajcie Kochani!

Czas na to by podsumować EVENT "Poradzicie Sobie Sami?", który odbył się 6 Maja 2017r.
Ostatni śpiący obudzili się dość niedawno, 
więc można ogłosić już wyniki.


Najlepszą parą, która poradziła sobie najlepiej byli-Alora i Drake 

Rozdanie monet z Eventu!

1. Alora-Drake dostają 
Za 1 Etap- 35 monet
Za 2 Etap- 40 monet
Za 3 Etap- 20 monet
Za 4 Etap- 15 monet
Razem:110 monet+bonus 35 monet!=145 monet

2. Ariana-Tsuyoshi dostają 
Za 1 Etap-35 monet
Za 2 Etap-0
Za 3 Etap-0
Za 4 Etap-0
Razem:35 monet

3. Naxia-Reo dostają 
Za 1 Etap-25 monet
Za 2 Etap-0
Za 3 Etap-0
Za 4 Etap-0
Razem:25 monet

4. Ai i Saki dostają 
Za 1 Etap-0
Za 2 Etap-0
Za 3 Etap-0
Za 4 Etap-0
Razem:0

5. Lilith-Yurii dostają 
Za 1 Etap- 20 monet
Za 2 Etap-0
Za 3 Etap-0
Za 4 Etap-0
Razem:25 monet

6. Soraya-Winry dostają 
Za 1 Etap-35 monet
Za 2 Etap-40 monet
Za 3 Etap-15 monet
Za 4 Etap-0
Razem:90 monet

7. Orion-Zula dostają 
Za 1 Etap-10 monet
Za 2 Etap-0
Za 3 Etap-0
Za 4 Etap-0
Razem:10 monet

8.Crow-Antonio dostają 
Za 1 Etap-10 monet
Za 2 Etap-0
Za 3 Etap-0
Za 4 Etap-0
Razem:10 monet

W związku z tym iż Alora, Soraya i Orion męczyli się przez..większość czasu uwięzieni w świecie snów mamy dla nich nagrodę w wysokości 35 monet!

Od Saki Cd. Amarisy

- Idziemy? - spytała Amarisa

Wystraszona cofnęłam się o krok. Do kąd chciała mnie zabrać? Do jakiej Akademii? Przyjrzałam się jej uważnie. Nie wyglądała na osobę, która chciałaby zrobić mi lub Kijo krzywdę. Jednak… Bałam się jej. Ta ognista moc… Amarisa była naprawdę potężna.
Nie pozostało mi nic do roboty jak pójść za nią. A raczej z nią. Dziewczyna musiała mnie podpierać. W przeciwnym razie prędko wylądowałabym na podłodze.

Najtrudniejsze do pokonania okazały się długie i strome schody. Co chwilę musiałyśmy przystawać abym mogła chwilę odpocząć. Przeklinałam własną słabość. W końcu jednak udało nam się dotrzeć do ich szczytu. Tam usiadłam niebędąc w stanie dalej iść. Amarisa spojrzała na mnie i od razu zbladła. Starając się nie okazywać strachu powiedział, że idzie po pomoc. Lekko skinęłam głową, a dziewczyna już znikała za załomem korytarza.
Po chwili zaczęła ogarniać mnie nie odparta senność. Zrobiło mi się ciepło i w ogóle dobrze. Zamknęłam na chwilę oczy. W tym momencie Kijo zaczęła trącać mnie rogatym łebkiem. Byłam zbyt senna, by otworzyć oczy. Odpływałam w ciemność.

< W miarę ok? >

28 lipca 2017

Od Matayasa Cd Alvar / Od Tobirayi


Walczyliśmy dalej, aż do bladego świtu. Alvar, ku mojemu zdziwieniu, okazał się być magiem. Interesujące. Jego przypadek zaczyna coraz bardziej mnie interesować. Na sto procent będę chciał z nim jeszcze porozmawiać. W walce radzi sobie świetnie, chociaż zdziwienie, które pojawiło się na jego twarzy gdy użył magii, było lekko niepokojące. Gościu nic nie pamięta, nie zna najwidoczniej swojej magii i te dziwne brednie, które wygadywał przed omdleniem. Że niby jest ostrzeżeniem.
Co to może oznaczać?
Jak sytuacja się nieco uspokoi, to poproszę moją siostrę o wejście do archiwów i pomoc w odszukaniu jakiś wskazówek odnośnie jego umiejętności magicznych. Na pewno na coś natrafimy. Poza tym, chcę porozmawiać z Sor. Ma mi wiele do wyjaśnienia. Zwłaszcza to, kim jest dla niej ten białowłosy mag, z którym była tyle czasu uwięziona we śnie.
Zamyśliłem się na chwilę i o mało co, a bym został pozbawiony głowy przez jednego z ostatnich pomiotów. Całe szczęście, iż nagła zmiana energii wokół mnie w miarę mnie otrzeźwiła. Wykonałem unik, po czym mieczem przeciąłem potwora na pół. Spojrzałem w górę. Na jednej z wież znajdował się błyszczący w blasku porannego słońca wielki smok. Rozpoznałem go, to Kryształowiec mojej siostry. Ten mur wokół nas to zapewne jej sprawka.
-- Alvar, nieźle walczysz. -- Podszedłem do faceta. Oparłem swoją katanę na ramieniu, jednocześnie się rozglądając wokoło. -- Pierwsza fala pomiotów za nami, jednak to nie koniec. Kolejne oddziały, znacznie silniejsze od tych ostatnich, nadciągają ku nam. Energia ciemności nawet z odległości jest nie do zniesienia. Kolejnego ataku możemy nie przetrzymać. Potrzebujemy pomocy jeźdźców.

< Alvar? Ktoś chce dołączyć? >

Od Drake'a Cd Zula +18


To co wyprawiała ze mną ta dziewczyna było po prostu niemożliwe. Każdy dotyk, każda pieszczota była jednocześnie zmysłowa, jak i przeszywająca. Każde spojrzenie, wdech i jęk były symfonią. Wspólną symfonią naszych spragnionych siebie ciał. Gdzieś w głowie krążyła mi myśl, że to się dzieje za szybko. Że mogę tego żałować, jednak ja kocham Zulę. Zakochałem się w tej wojowniczej blondynce, która swym usposobieniem i czarem rozpromienia mój świat. Łagodzi ból ran, które w sobie sam pielęgnowałem jako zadośćuczynienie za to, co zrobiłem Dreyarom.
Gdy Zula znajdowała się nade mną, nie zaprzestając zmysłowo poruszać biodrami, co mnie prawie do szaleństwa doprowadzało, mogłem patrzeć na nią do woli. Poznałem już dokładnie każdy zakątek jej gorącego ciała. Moja prawa ręka powędrowała do pełniej piersi Zuzu. Po chwili ścisnąłem ją, dając tym samym mojej kochance kolejne przyjemne doznanie. Uniosłem się lekko do góry, by móc kolejny raz pocałować Zulitę w te jej pełne i nabrzmiałe od licznych pocałunków usta. Czułem, jak jej dłonie gładzą mój tors. Kochaliśmy się jeszcze przez chwilę w tej pozycji, jednak kontrola Zuli dobiegła końca. Złapałem blondynkę, zdjąłem z siebie i położyłem brzuchem na łóżku.
-- Unieś biodra do góry -- szepnąłem jej do ucha, uprzednio je przygryzając. Zuzu tak też uczyniła, zresztą ja jej w tym nieco pomogłem. Kiedy przybrała odpowiednią pozę, ponownie się nad nią pochyliłem, ręką przejechałem po jej plecach w dół, aż dojechałem do pośladków. Następnie wymierzyłem jej klapsa, zaś Zula jęknęła w kołdrę. Bez żadnego ostrzeżenia ponownie w nią wszedłem i tym razem postanowiłem dać z siebie wszystko. Granice już dla mnie, dla nas obojga nie istniały. Byliśmy tylko my, łóżko i płynący czas. Położyłem się delikatnie na Zuzu, nie zaprzestając wchodzić w nią i wychodzić. Dziewczyna ściskała prześcieradło w obu dłoniach, lecz wyplątałem materiał z jej prawej dłoni i splotłem nasze palce. Jej ciało wiło się pode mną, z gardła wydostawały się jęki i krzyki wypełnione ekstazą. Była już blisko dojścia. Poczułem dzięki temu satysfakcję oraz jeszcze większą motywację. Oparłem się o własne kolana, odrywając od naznaczonych potem pleców mojej Zuzu. Złapałem ją w tali rekami, jednak po chwili wymierzyłem dziewczynie kolejnego klapsa. Po moim czole spływały stróżki potu, jednak nie zważałem na to. Seks z Zulą wypełnił wszystkie moje myśli, aż do samego końca.
Noc mijała nam na wzajemnym dogadzaniu i szczytowaniu. Ani na chwilę nie oderwaliśmy się od siebie. Dałem się ponieść na całego, zapominając o bożym świecie. Nie czułem takiego pożądania jeszcze nigdy. Także żadna kobieta nie zaspokoiła mnie tak, jak to uczyniła tej nocy blondwłosa kobieta-demon
Przespałem się z Zulą.
Rano, gdy pierwsze promienie słońca przedarły się przez okno, ja wybudziłem się ze snu. Byłem wykończony. Nie spodziewałem się, że zabawy łóżkowe tak mnie wymęczą. To była najlepsza noc i najlepszy seks, jaki miałem w całym swoim życiu. Obok mnie spała Zula, wtulona w moją nagą klatkę piersiową. Jeszcze to do mnie nie dotarło. Cała wczorajsza noc wydawała mi się snem, pięknym snem, w którym posiadłem złotowłosą piękność, kryjącą w sobie demona. Jednak naga Zula, przytulająca się do mnie była niezbitym dowodem prawdziwości wczorajszych wydarzeń. Na moją twarz wkradł się szeroki uśmiech. Spojrzałem na pogrążoną we śnie przepiękną istotę o złotych włosach. Odgarnąłem jej kilka zbłąkanych kosmyków za ucho i, nie mogąc się powstrzymać, pogładziłem jej zaróżowiony policzek. Przygarnąłem ją ramieniem do siebie delikatnie, tak by jej nie zbudzić. Była taka piękna... I moja.
-- Kocham cię, Zulo. Kocham... Ale Soraya zawsze będzie w moim sercu.

< Zula? >

Od Zuli CD Drake +18

Lekko dyszałam, czułam jak oblewa mnie gorąc, pragnęłam by ta chwila nie miała końca. Sama nie sądziłam, że to wszystko tak szybko się potoczy, ale nie miałam tego za złe. Kocham go, więc co mnie powstrzymuje?
Drake poruszał się coraz szybciej, na co ja zaczęłam głośniej jęczeć. Ten jednak uciszał mnie intensywnymi pocałunkami.
-Kocham cię-wyszeptałam między pocałunkami. Pałałam taką żądzą jak nigdy do tąd. Nie zauważyłam nawet kiedy znaleźliśmy się ponownie na łóżku, Drake unosił się nade mną i lustrował me ciało bardzo dokładnie. Nie mogłam uspokoić oddechu, patrzyłam na niego.
-Drake..proszę-wyjęczałam błagalnie. Doprowadzał mnie już do białej gorączki, przejechał dłonią po moim gorącym ciele. Podniosłam się i chciałam go obalić, jednak on zapewne chciał przejmować kontrolę nad wszystkim, złapał za moje nadgarstki i kolejny raz przygwoździł mnie do łóżka. Chciałam się uwolnić, lecz nic to nie dawało. Nachylił się na de mną i zaczął całować, zjechał na szyję, potem na dekolt. Mruczałam cicho pragnąc więcej..ten jednak nadal się mną bawił. Jęknęłam głośno, gdy Drake ponownie we mnie wszedł, moje ciało wygięło się w łuk. Było mi tak niesamowicie dobrze.. Byłam pewna, że ta noc będzie najlepsza ze wszystkich. Udało mi się przewrócić, tak, że teraz ja byłam do góry. Siedziałam na nim i sunęłam dłońmi po jego ciele, po czym popatrzyłam w jego oczy. Przyglądał mi się z uśmiechem. Zaczęłam coraz szybciej się poruszać, w końcu schyliłam się ku niemu i zaczęłam obcałowywać jego ciało poczynając od ust, chciałam sprawić mu rozkosz. 
<Drake?>
Może być? 

Od Drake'a Cd Zula +18


Byliśmy już kompletnie nadzy. Ja, jak i Zula. Razem, zaplątani w prześcieradło, uprawialiśmy najbardziej namiętny ze wszystkich sportów świata - miłość. Czułem jej podniecenie, wyczekiwała mojego ruchu. Momentu, w którym połączymy się w jedno. Sam nie mogłem się już tego doczekać. Zapach jej ciała działał na mnie, pobudzał zmysły. Napędzał do działania. Byłem gotowy, by rozpocząć nasz wspólny taniec w łóżku. 
I zacząłem. Kiedy Zula mnie poczuła, jej ciało wygięło się w lekki łuk. Z ust wydobył się cichy krzyk. Od razu wyczułem, że nie jest dziewicą. Nie napotkałem żadnej przeszkody wchodząc w nią, a zrobiłem to niemal do samego końca. Na początek narzuciłem wolniejsze tempo, chciałem by nasza wspólna gra trwała jak najdłużej. Zuzu oplotła mnie w pasie swoimi długimi nogami, jednak to nie przeszkadzało mi w żadnym stopniu. Wchodziłem w nią lekko, delikatnie, ale i zarazem pewnie. Swoimi rękoma, Zula głaskała moje plecy, co jakiś czas przejeżdżając po skórze paznokciami. Było mi dobrze, cholernie dobrze, i z pewnością Zuli też. 
A będzie jeszcze lepiej. Zadbam o to.
Zdjąłem z siebie jej jedną nogę i ręką oparłem się o kolano blondynku. Moje ruchy stały się odrobinę bardziej mocniejsze, co Zuzu przyjęła głośniejszymi jękami. Nasze twarze ani na chwilę się od siebie nie oddalały. Moja Zuzu pojękiwała mi cicho do ucha, kiedy ja całowałem jej piękną szyję. Puściłem kolano dziewczyny, po czym gładko przejechałem po jej nodze do góry. Nie przestawałem się poruszać, wręcz przeciwnie. Przyspieszałem swoje ruchy z czasem coraz bardziej. Dłonią odnalazłem rękę Zuli, która błądziła wciąż po moich, już podrapanych niemal do krwi plecach, i splotłem nasze palce razem. Ulokowałem złączone dłonie obok głowy Zuli po mojej lewej stronie. Odchyliłem się do tyłu nie zaprzestając działań. Patrzyłem na Zulę podziwiając jej urodę. Złociste włosy przypominające aureolę rozlane po poduszce. Rumieńce na opalonej, przepięknej twarzy i niemal idealnych rysach. Nachyliłem się, by złączyć nasze usta w kolejnym pocałunku. Ten był inny od wszystkich. Wyraziłem nim wszystkie swoje emocje. Prawą ręką chwyciłem blondynkę w talii, lekko ją unosząc, przez co mogłem wchodzić w nią jeszcze głębiej. Jeszcze mocniej. Postanowiłem porzucić taryfę ulgową i zacząć nasz taniec pasji, namiętności i pożądania na całego. Delikatność pozostawiłem za nami, teraz będzie już tylko drapieżność, walka o dominację, którą ja tu sprawuję. Jęki Zuli zaczęły przechodzić w krzyki, co tylko bardziej mnie nakręcało. Czasami i mnie wymsknął się jęk, co było absolutnie normalne. Przy takiej kobiecie można pozwolić sobie na wszystko. Po chwili jednak zwolniłem, by całkowicie odsunąć się od Zuzu, jednak nie trwało to długo. Wyprostowałem się, podrywając za talię moją Zulitę do góry. Złapałem ją za uda, po czym uniosłem do góry. Obróciłem nami w taki sposób, by blondynka mogła oprzeć się o ścianę. Jej zgrabne nogi ponownie owinęły się wokół mnie. Bez jakiegokolwiek uprzedzenia ponownie się w niej zatopiłem, niemal do samiutkiego końca. Zula krzyknęła głośno, wbijając mi kolejny raz paznokcie na łopatkach. Tym razem tempo było szybsze, intensywniejsze, ostrzejsze. Powoli pot zaczął spływać z moich skroni. Temperatura wzrastała coraz bardziej i bardziej. Nie oszczędzałem się. Minuty mijały. Czas płynął, jednak dla naszej dwójki przemijał on inaczej. Ponownie dorwałem się do skóry na karku Zuli i na tyle ile byłem w stanie, zjechałem ustami aż do jej obojczyka.

< Zula? > 
Wiem, wieeeeem! Ale nie mogę pisać dalej. I ty miej przyjemność z pisania ^^ 

27 lipca 2017

Od Zuli CD Drake

Nie mogłam uspokoić oddechu, coraz trudniej było mi równomiernie oddychać. Kiedy Drake lustrował moje ciało mocno się zarumieniłam, po chwili nasze oczy ponownie się spotkały. Ujęłam jego twarz i znów złączyłam nasze usta, następnie rękoma błądziłam po umięśnionym ciele mężczyzny. Przygryzłam wargę i spojrzałam mu prosto w oczy. Jak ja go pożądałam, minuta dłużej i chyba eksploduję. Dobrałam się do jego bokserek, których z resztą szybko się pozbyłam.
Drake zaczął całować mnie po szyi, nie obyło się jednak bez pozostawienia paru malinek. Jęczałam z rozkoszy.. Nie byłam mu jednak dłużna, sprawiłam, iż on również wydobył z siebie jęk.
W końcu oboje się doczekaliśmy.. Oplotłam nogi wokół niego, a ręce zarzuciłam mu na szyję. Lekko dyszałam, nie obyło się bez wbicia pazurów w plecy Draka, jakoś u to wynagrodzę, mam na to milion sposobów.
<Drake?>

Od Drake'a Cd Zula


Jej ręce szybko, ale i też zmysłowo błądziły po moim ciele, włosach. Drugi raz wylądowałem przed nią pół nagi. Zuzu dobrała się wreszcie do moich spodni, jednak ze ściągnięciem ich miała spory problem. Spokojnie, zaraz coś na to zaradzę. Złapałem ją w tali, nie przestając całując, prawą ręką. Prawą się podparłem i razem z blondynką obróciłem się tak, że to teraz ja byłem na górze, ale to jeszcze nie koniec. Ponownie obróciłem Zulą, by leżała na brzuchu. Dłonią przejechałem od jej szyi wzdłuż kręgosłupa, odpinając po drodze koronkowy stanik. Moja ręka nie przestawała zjeżdżać w dół. Dotarła aż do jej dolnej części bielizny. Złapałem za materiał majtek i mocno pociągnąłem. Z satysfakcją usłyszałem, jak pękają szwy jej koronkowej części bielizny. Zula chciała się podnieść, jednak powstrzymałem ją. Lewą ręką przyszpiliłem ją do miękkiego materaca. W kilka sekund pozbyłem się własnych spodni i butów. Zuzu nadal leżała, widziałem jak coraz ciężej jest jej brać równomierne oddechy. Ponownie zawisłem nad blondynką i zacząłem całować jej plecy. Pomogłem sobie ręką, odgarniając jej długie, lśniące włosy na bok. Kiedy znudziłem się już zabawą w taki sposób, uniosłem się. Będąc na kolanach, przekręciłem ponownie Zulę pod sobą. Odpięty stanik sam zsunął się z jej ramion. Złapałem go, i jakby od niechcenia rzuciłem go gdzieś na podłogę. Teraz mogłem nacieszyć oczy widokiem nie z tego świata. Całkowicie naga Zula, z mocnymi rumieńcami na twarzy, patrzyła na mnie spod przymrużonych powiek, roziskrzonymi oczami. Nachyliłem się nad nią, teraz, każdy swój ruch wykonywałem powoli. Obdarzyłem ją namiętnym, leniwym pocałunkiem. Również powoli zacząłem rękoma błądzić po jej zmysłowych udach i rozchyliłem je jeszcze bardziej. Wpasowałem się między nie niemal idealnie. Na moment przestałem całować Zuzu, by spojrzeć jej głęboko w oczy. 

< Zula? >
Mam nadzieję, że nie poniosło mnie za bardzo... ^^ 
Moon może dopiero się rozkręcić..!

Od Zuli CD Drake

 Drake wydawał się bardzo pewny siebie, a przy tym rozkojarzony, ciągle patrzył tylko na mnie. Włożyłam dłonie pod jego koszulę, dotykając rękoma jego torsu, po chwili zaczęłam odpinać guziki. Nie minęła sekunda, a o koszuli nie było już śladu. Zaczęłam całować go po szyi, schodząc niżej, całowałam tors, czułam że robi się bardziej zniecierpliwiony. Wplotłam ręce w jego włosy i ponownie złączyliśmy się w pełnym namiętności, może i brutalności pocałunku. To była walka, walka o dominację. Moje serce miarowo przyspieszało, cała pożądałam tylko jego.
Drake nawet nie skapnął się kiedy odpięłam jego pasek od spodni, odpięłam guzik i odpięłam zamek, jednakoż już z samym pozbyciem się ich z Draka miałam niemały problem.
<Drake?>

Od Drake'a Cd Zula


Zawstydzona Zula była urocza, jednak drapieżna Zula to dopiero coś. Pozwoliłem przejąć jej kontrolę na pewien czas, chcę zobaczyć jak daleko sama potrafi się posunąć. Miałem w łóżku już różne typy kobiet. Ciekawe do jakiego należy blondwłosa piękność nade mną. Chcę się o tym przekonać. Dałem Zuzu wolną rękę, niech robi ze mną co tylko chce. W pewnym momencie, nawet nie będzie wiedzieć kiedy, to ja przejmę całą inicjatywę. Pokażę jej, że sława Axallów to nie tylko talent do kradzieży i zabijania. 
-- Zuzu, rozpal mnie. Moje ty słońce... -- Patrzyłem prosto w jej oczy. Ani na moment nie odrywałem od nie wzroku. I pomyśleć, że wystarczyło by nieco mocniej szarpnąć za jej stanik czy majtki, a byłaby kompletnie naga. Ta myśl już zaczynała dominować w mojej głowie. Czułem coraz to wzrastające podniecenie. Jeszcze chwila i nie będę mógł się powstrzymać.
Nie będzie odwrotu.
Zulo, przekrocz granicę, a ja pokażę ci gwiazdy.

< Zuuuulaaaa? >

Od Zuli CD Drake

Czułam jakbym odpływała do innego świata.. Pragnienie bliskości Draka przeważało nad wszystkim innym. Sam jego dotyk powodował u mnie dreszcz.. Mój oddech przyspieszył, tak samo jak i moje serce.. Wstyd zanikł momentalnie. Odwróciłam się do Draka przodem i namiętnie go pocałowałam, zupełnie się w tym zatracając. Teraz nic mi w tym nie przeszkodzi, czułam, że mogę wszystko. Spojrzałam w jego brązowe oczy, przejechałam palcem po jego torsie lekko przygryzając wargę. Drake chwycił mnie w pasie.
-Masz zimne ręce-mruknęłam i wstałam z łóżka. Nasze spojrzenia ani na moment się nie rozdzieliły, Drake patrzył na mnie jak zaczarowany, co szybko wykorzystałam. Popchnęłam go na łóżko, tuż po chwili znalazłam się tuż nad nim. Pochwyciłam jego dłonie i go unieruchomiłam.
-Jakiś problem?-zapytałam.
<Drake?>

Od Sorayi Cd Zen / Reszta poszukiwaczy


Przypatrywałam się Zenowi, tak samo jak on mnie. Wyglądał na miłego człowieka, ale kto go tam wie? Nie raz spotkałam już takich przyjemniaczków na swojej drodze. Niby mili, a tylko patrzą jak by tu wykorzystać drugiego człowieka. Chciałam coś powiedzieć, gdy nagle wyczułam zbliżającą się ku nam ogromną ilość energii. Nie dało rady pomylić jej z niczym innym. To moim bracia. Idą tutaj. Uniosłam głowę i niemal natychmiast moje spojrzenie skrzyżowało się z tym należącym do Matayasa. Choć na twarzy wyglądał spokojnie, w jego oczach kłębiła się wielka złość.
Ups...
-- Zen, proszę, musisz mi pomóc. Błagam cię! Pomóż mi uciec z Akademii. Ja nie mogę tu dłużej zostać, pomioty przyjdą po mnie. Proszę cię, pomożesz mi?
Spojrzałam błagalnie na białowłosego. Panika zaczynała przejmować nade mną kontrolę, jednak nie mogę teraz się jej poddać. Nie mam czasu na nią, ani na błędy. Muszę działać szybko.
-- Uciekłam ze skrzydła szpitalnego, ale nie chcę tam wracać. Tam mnie szybko znajdą. Sama się nie obronię przed wrogami. Błagam cię... Pomóż mi.

< Zen? Reszta? >

Od Akiry CD Moyra

Kiedy Moyra oparła głowę o moje ramię, znowu spuściłem głowę. Jednak, gdy przypomniałem sobie moją kłótnię z Ashuramaru, uniosłem głowę z powrotem i spojrzałem w oczy blondynce.
-Co robimy?-zapytała mnie, na co ja się lekko uśmiechnąłem.
-Możemy się przejść, ale uważam, że nie powinnaś się w ogóle podnosić z łóżka i odpoczywać.-odpowiedziałem.
-Spacer to dobry pomysł.-powiedziała.
Spojrzałem w oczy dziewczynie i lekko musnąłem jej usta swoimi. Położyłem dłoń na jej policzku i nachyliłem do jej ucha.
-Mogę cię poprosić, żeby Neron z nami nie szedł? Chcę choć chwilę pobyć sam z tobą...-powiedziałem i lekko przegryzłem płatek jej ucha. 
Miałem nadzieję, że się nie obrazi. Na prawdę chciałbym pobyć z nią choć chwilę sam na sam. Neron, zwykle tylko miał pretensje i był zazdrosny. Denerwował mnie. Dobrze wie, że nie zostawię Mo i nie wiem po co robi sobie jeszcze jakieś szanse...

<Moyra?>

Od Drake'a Cd Zula


To było zabawne, jak Zula oderwała się ode mnie i zasłoniła pościelą. Kto by pomyślał, że jest taka wstydliwa. No ja w pewnością nie. Uśmiechnąłem się na ten widok. Chwyciłem kołdrę i mocno nią szarpnąłem, przez co materiał wyślizgnął się Zuli z rąk. Niemal natychmiast schyliła się, by ją odebrać z powrotem, jednak ja miałem znacznie lepszy pomysł. Odrzuciłem kołdrę za siebie, zaś sam skoczyłem na łóżko obok Zuzu i mocno ją do siebie przytuliłem. Zacząłem tarmosić ją lekko za włosy, dzięki czemu z ust blondynki wydobył się kolejny, tym razem cichszy krzyk oraz pisk. Jedną ręką unieruchomiłem jej ręce, a drugą robiłem jej gniazdo z włosów. Śmiałem się przy tym w głos, ponieważ jak skończyłem, to Zuzu wyglądała niczym siostra bliźniaczka stracha na wróble. Coś czułem, że może mi się za to oberwać, jednak nie boję się kary. Mój urok osobisty zadziała i raz dwa Zuzu zostanie udobruchana, a jak nie, to... Cóż, znam inne sposoby. Zule też się one spodobają.
-- Ładna bielizna, kochanie... -- szepnąłem do dziewczyny. Trzymałem ją od tyłu, więc ustami mogłem muskać jej małżowinę uszną, oddechem drażnić nagą skórę szyi. Przysunąłem niemalże gołą blondynę do siebie jeszcze bliżej. Jej nieokryte plecy zetknęły się z moją klatką piersiową. Byliśmy bardzo, ale to bardzo blisko siebie. Kiedy znudziło mi się drażnienie jej ucha przeniosłem się na jej kark. Mój lekki zarost drapał jej delikatną skórę, ale nie robił jej żadnej krzywdy. 
-- Zuzu, wyglądasz tak pociągająco... Zjadłbym cię teraz.

< Zula? >

Od Moyry CD Akira

Ogarnęłam się jakoś i zaczęłam rozczesywać włosy, gdy nagle do pokoju wpadł Akira wraz z Sannass i Esaprią, która od razu zaczęła się do mnie łasić.
-Jak się czujesz?-zapytał czarnowłosy. 
-Już jest dobrze, chodź nadal nie mogę wykonywać zbyt gwałtownych ruchów. Myślami powędrowałam do Jaspera..zastanawiałam się co takiego musiał załatwić. Czuję się dużo lepiej mając przywróconą pamięć, w końcu wiem jak i co. Oparłam głowę o ramię Akiry.
-Co robimy?-zapytałam. Kompletnie nie miałam na nic pomysłu.. A siedzieć bezczynnie też nie chciałam.
<Akira?>

Od Akiry CD Moyra

Że też dałem się jej przekonać, abym poszedł. Teraz będę się martwił... Cholera... Gdy byłem już na końcu korytarza, ostatni raz spojrzałem za siebie, na drzwi do Skrzydła Szpitalnego. Zacisnąłem pięści i skierowałem się do pokoju. Nadal myślałem o tym, co zrobiłem. Wiem, że Moyra nie ma mi tego za złe, ale ja nadal nie mogę sobie tego odpuścić. Że też ją skrzywdziłem... Nawet nie wiedziałem, kiedy wszedłem do pokoju. Od razu padłem na łóżko. Ze skarpety wyjąłem katanę i patrzyłem jak w jego ostrzu odbija się światło księżyca. Po jakimś czasie, odłożyłem ją na ziemię, a na łóżko wskoczyła Sannass i Esapria. No tak... Smoczyca blondynki została u mnie. Cóż... Obydwa smoki ułożyły się niedaleko mnie. Sannass otuliła małą kryształową skrzydłem, a ja położyłem się na plecach, wpatrując się w sufit. Brakowało mi obok mnie błękitnookiej. Po chwili jednak zasnąłem.
---
Obudziłem się wczesnym rankiem. Poszedłem od razu do łazienki i wziąłem szybki prysznic. Zmieniłem koszulę, ubrałem płaszcz, spodnie i buty, przypiąłem katany do mojego paska i usiadłem na łóżku. Myślałem, czy iść do skrzydła, ale po chwili przypomniałem sobie, ze miała dzisiaj je opuścić, czyli mogłem na nią nie trafić. Cholera... Ashuramaru pojawił się nagle przede mną w formie ducha. Oczywiście, widziałem go tylko ja.

-Czemu ty się tak przejmujesz... Dobrze wiesz, że to nie przetrwa. Potem będziesz sam tak jak zawsze.-rzekł demon.

-Zamknij się! Jesteś nikim... Zwykłym demonem, który jest uwięziony w ostrzu. Musisz się mnie słuchać, bo jestem twoim mistrzem. Przez ciebie, prawie zabiłem kogoś, kogo kocham. Dobrze wiesz, że jak ja cierpię, to ty też cierpisz. Tak więc zamknij tą swoją wampirzą mordę i zniknij mi z oczu!-krzyknąłem do niego.

Ashuramaru złośliwie się uśmiechnął i powrócił do ostrza. Wziąłem głęboki wdech. Do pokoju ktoś zapukał. Podszedłem do drzwi i je otworzyłem. Neron. Jeszcze jego tutaj brakowało.

-Mo jest u siebie. Jeszcze raz ją skrzywdzisz, a ciebie zabiję.-rzekł.

Warknąłem. Podszedłem do łóżka i wziąłem jeszcze śpiącą Esaprię na ręce. Sannass stanęła obok mojej nogi. Kiedy ruszyłem biegiem do pokoju Moyry, moja smoczyca leciała obok mnie.
---
Po chwili jak strzała wszedłem do pokoju dziewczyny. Podszedłem do niej i położyłem obok jej smoczycę, która po chwili zaczęła się do niej łasić. Sannass patrzyła na to z lekko przekrzywionym łebkiem.

-Jak się czujesz?-zapytałem, siadając obok niej.

<Moyra?>

Od Moyry CD Akira/Jasper

Uśmiechnęłam się lekko, wsunęłam palce we włosy Akiry nadal na niego patrząc. On ciągle się obwinia..czułam to.
-Powinieneś wrócić do siebie do pokoju, wyspać się.. Siedziałeś tu pewno cały czas..-powiedziałam gładząc chłopaka. Ten jednak nadal siedział w bezruchu, przysunęłam się bardziej i przytuliłam go.
-Idź. Przyda ci się odpoczynek, jutro do mnie przyjdziesz. Kocham cię-powiedziałam. W końcu na mnie spojrzał, miał..takie smutne oczy.. Nie mogłam tego znieść.
-Wszystko jest dobrze, jutro już będę mogła wyjść. Shiro mnie uleczył na tyle bym nie musiała tu.. tyle przebywać.-powiedziałam.. Jednak powstrzymałam się przed tym by mu powiedzieć, że mogłam spędzić na oddziale nawet trzy tygodnie gdyby nie pomoc Shiro.. Uśmiechnęłam się do mojego czarnowłosego.
-Idź..-szepnęłam całując go w policzek.
----
Po kilkunastu minutach Akira dał się przekonać i wrócił do siebie, nie mogłam pozwolić by siedział tu cały czas i nie zadbał o siebie. Mój wzrok padł na brązowowłosego, który wchodził na oddział i zbliżał się w moją stronę. Siedziałam patrząc tak na niego.. To jego Adris nazwała moim bratem.. Ale jak to możliwe? Przystanął i spojrzał na mnie z troską.
-Czy pozwolisz?-zapytał. Kiwnęłam głową na zgodę, a ten usiadł na krześle. Wyglądał jakby nie wiedział od czego ma zacząć. Po chwili dołączył do nas jego Seon, Jace. Neron od razu zareagował..ale.. oni się znają?
-Mo, muszę ci wszystko wyjaśnić i sprostować sprawę..-zaczął Jasper. 
-Zamieniam się w słuch-rzekłam gotowa.
----
Jasper jest moim bratem.. Wie o mnie tak wiele.. Zna mnie tak dobrze jak nikt inny.. Czułam od początku, że jest to ktoś ważny. Po moich policzkach spłynęły łzy.
-Nie jestem sama-szepnęłam. Nie mogłam uwierzyć, że mam rodzinę..mam brata. Przez następne trzy godziny Jasper opowiadał mi o wszystkim, o naszych wspólnych chwilach.. Dowiedziałam się również, że był zmuszony wymazać mi pamięć, te chwile z nim, by mnie chronić. Zaczął powoli przywracać mi każde wspomnienie, z początku nawet nie byłam do tego przekonana, ale z każdym następnym wspomnieniem robiłam się szczęśliwsza. Przytuliłam się do niego wiedząc już wszystko.. Przywrócił mi pamięć.. A ja? Ja byłam szczęśliwa mając go znowu z powrotem. 
----
Kiedy się obudziłam nikogo prucz Nerona przy mnie nie było, jednak na stoliku leżała karteczka. 
" Moja droga siostrzyczko. Niebawem ponownie do ciebie wrócę, mam bardzo ważną sprawę do zrobienia. Już cię nie mam zamiaru opuszczać więcej, gdy wrócę będę ciągle obok, tak jak i Jace. Kocham cię moja mała Mo. Twój brat-Jasper"
Z uśmiechem wstałam z łóżka, chodź prawie że się nie przewróciłam. Neron zmienił się w człowieka i pomógł mi. Wzięłam swoje rzeczy i udaliśmy się do mojego pokoju gdzie od razu padłam na łóżko rozpuszczając włosy. 
-Powiadomisz Akirę, że jestem u siebie? Nie chcę by się martwił, że zniknęłam.-poprosiłam Nerona. Ten niechętnie ale zgodził się.
<Akira?>

Od Amarisy CD Saki

Widząc iż Saki nic, a nic nie pamięta.. Sama nie wiedziałam co mam w tym przypadku zrobić.. Co robić? Co?
Kiedy poczułam jak mnie obejmuje, lekko się uśmiechnęłam..chodź czułam, iż się mnie boi.. Widziała do czego jestem zdolna.. Dowiedziała się, że jestem Ogniokrwistą. Wystudziłam swoją temperaturę ciała tak by w żadnym stopniu nie sparzyć Saki.
- Nie pamiętam cię. Niewiem kim jesteś. Nie wiem kim ja jestem. Nie mam pojęcia ile czasu tu jestem. Mam wrażenie, że wieczność. Powiedz. Proszę. Kim jesteśmy? - spytała. Ona na prawdę nic nie pamięta.. ale jak to się stało?
- Ja jestem Amarisa, a ty jesteś Saki. Ten smok to Saphira. Ta ranna wadera to …. Mam tu jeszcze jajo twojego smoka ale nie mam pojęcia jak się nazywa - to mówiąc wyciągnęłam jej smocze jajo. Dałam jej, a ta je przytuliła.
- Ciebie też nie pamiętam. Nazwę cię jednak na razie Kijo. Okej? - powiedziała. Po chwili jej smoczy przyjaciel się wykluł, to było coś niezwykłego.. Sama przegapiłam wyklucie Saphiry, więc było to dla mnie nowe przeżycie. Dałam jej chwilkę na zapoznanie się ze stworzonkiem. 
-Saki, musimy wracać do akademii, tu jest bardzo niebezpiecznie. Powinien cię też zobaczyć medyk.-powiedziałam i zbliżyłam się do niej powoli. Ta lekko się cofnęła, zatrzymałam się patrząc na nią.
-Jestem przyjaciółką. Możesz mi zaufać, nie zrobię ci krzywdy-powiedziałam. Tuż po chwili zaczepiła mnie Omena, biedna była ranna przez tego gnoja.. 
-Omena, idź proszę już na powierzchnię i znajdź Adris, bądź Collina, oni ci pomogą-zaleciłam waderze. Popatrzyłam na czarnowłosą.
-Idziemy?-zapytałam.
<Saki?>

Od Akiry CD Moyra

Moyra mimo tego, że zabrałem od niej dłoń, to ona i tak ją chwyciła. Nadal miałem spuszczoną głowę, karcąc się w myślach i ciągle mówiąc o sobie potwór, zabójca... Ashuramaru chciał mnie pocieszyć, ale to zbędne...

-Nie mam ci czego wybaczać.. Nie miałeś nad sobą kontroli, sama podeszłam wiedząc na co się piszę. Nie boję się ciebie. Nie jesteś potworem i nie masz tak myśleć..

Rzekła blondynka. Lekko zacisnąłem jej dłoń i spojrzałem na nią. Kiedy Adris poprosiła o wyjście, wstałem, ucałowałem dziewczynę w dłoń i wyszedłem ze Skrzydła Szpitalnego na korytarz.
---
Kiedy tylko dostałem pozwolenie na ponowne przyjście do dziewczyny, wszedłem do Skrzydła i usiadłem na krześle obok. Jak ja mogłem zrobić coś tak okrutnego... Lekko ucałowałem jej policzek. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem, pozwalając na uaktywnienie się dobrej strony Ashuramaru. W czasie snu zwykle nie stara się mnie kusić do oddania mu ciała, ale czasami próbuje. Dzisiejszej nocy jednak poświęcił się i pocieszał mnie. Wiem, że mimo tego, że to demon, jest on moim przyjacielem. 

-Wstawaj. Moyra ciebie budzi.

Powiedział, a ja natychmiast się obudziłem i spojrzałem w błękitne oczy dziewczyny. Potem spuściłem głowę. Nie mogłem się odważyć, aby spojrzeć dłużej jej w oczy. Prawie ją zabiłem...

-T-Tak?

Zapytałem, nadal nie unosząc głowy. Poczucie winy nadal mnie zżerało...

<Moyra?>

Od Moyry CD Akira/Jasper

Nie byłam w stanie się poruszyć, jednakoż chwyciłam Akirę za dłoń, ciągle na niego patrząc. Nie mogłam znieść, iż mówi o sobie w ten sposób. 
-Nie mam ci czego wybaczać.. Nie miałeś nad sobą kontroli, sama podeszłam wiedząc na co się piszę. Nie boję się ciebie. Nie jesteś potworem i nie masz tak myśleć..-powiedziałam. Zauważyłam dopiero, iż czarnowłosy ma podbite oko.. powędrowałam wzrokiem do Nerona, który leżał obok łóżka..innej reakcji z jego strony nie mogłam się spodziewać..
~Zasłużył sobie-rzekł dalej już pozostając w ciszy. Westchnęłam. 
-Przepraszam, Shiro już przybył. Akira, mogę cię prosić o wyjście?-usłyszałam głos Adris, tuż za nią stał wysoki elf. Posłałam uśmiech czarnowłosemu i puściłam jego dłoń. 
---
Kiedy otworzyłam oczy, sądząc po jasności..był już późny wieczór, obok na krześle spał Akira.. Biedny musiał pewno ciągle tu ze mną siedzieć.. Bałam się poruszyć, aczkolwiek nie czułam już tak ogromnego bólu, tak więc podniosłam się. 
-Akira-zaczęłam go budzić. 
<Akira?>

Od Alvara Cd. Całej reszty

Facet miał rację. Całego tego paskudztwa było doprawdy sporo. Jako, że pomioty nie chciały ułatwić na roboty i ustawić się w ładnym rządku na ścięcie zastosowałem jedną z moich ukrytych technik (gdzie do jasnej cholery nauczyłem się walczyć?!). Wirujące ostrza. To może zabrzmieć sadystycznie ale z lubością przypatrywałe się efektą tego triku:
Nagle usłyszałem potworny pisk i z nieba jak strzała spadł Soren. Odtrącił strzałę, która leciała w naszą stronę:

- Soren spadaj! - wrzasnąłem bojąc się o jego życie

OD Akiry CD Moyra

Po tym, jak Neron wbiegł na oddział, czułem, że jestem naprawdę... Zabójcą. Za prośbą Adris, opuściliśmy skrzydło, wychodząc na korytarz. Tam... Byłem przerażony. Po moich policzkach nadal płynęły łzy. Neron złapał mnie za kołnierz i mnie uderzył pięścią w twarz. Nie oddałem mu. Nie byłem zdolny. Dałem się bić ile wlezie...

---

Kiedy Adris pozwoliła nam wejść, ja aż biegiem podszedłem do łóżka Moyry. Złapałem ją za dłoń i usiadłem na krzesełku obok. Miałem podbite oko, ale nie wiele mnie to obchodziło. Pogłaskałem dziewczynę po policzku i po chwili zabrałem od niej obie dłonie.

-Wybacz mi... Złamałem moją obietnicę... Skrzywdziłem cię... To nic... Prawie zabiłem. Nie zasługuję na żadne uczucie... Jestem demonem... Potworem... Kimś, kto nigdy nie zasłuży na miłość, szczęście...

Powiedziałem drżącym głosem i schowałem moją twarz w moje dłonie. To nie było szczęście... Ból, który mnie wypełniał, jedynie ostudzał zapał Ashuramaru. Wiedział, że cierpię, a on tego rodzaju bólu nie znosił... Też to odczuwał...

<Moyra?>

Od Moyry CD Akira/Jasper

Czułam porażający ból.. Był nie do zniesienia, ale nie przeszkadzało mi to.. Mam świadomość iż pomogłam Akirze. Sama nie wiem jak znalazłam się w oddziale szpitalnym..czarnowłosy musiał mnie tu przynieść.. Kiedy spojrzałam na niego, widziałam łzy i strach. Uśmiechnęłam się lekko.
-Wszystko będzie..dobrze-wyszeptałam, bo tylko na tyle mnie było stać. 
~Moyra!-usłyszałam głos Nerona, na pewno już tu pędzi.. Potrzebuję go i jego mocy.. Po chwili zobaczyłam jak Neron pod postacią ludzką rzuca się na Akirę.
-Nie!-krzyknęłam, a potem zawyłam z bólu, jednak szybko to powstrzymałam.. Będę silna. 
-Mo!-usłyszałam głos Jaspera, a zaraz potem Jace'a. Potem tylko pustka.. 
Raz po raz słyszałam kobiecy głos.. 
-Trzymaj się tam, nie odchodź nam jeszcze-słyszałam. Czułam się niewyraźnie.. Bardzo źle.. Słabo..
----
Obudziłam się, znajdowałam się w jasnym pomieszczeniu.. Oddział? Chyba tak.. Kiedy się ruszyłam, momentalnie z mojego gardła wydobył się przeraźliwy krzyk. 
-Już już, dobrze, bo jeszcze szwy ci pójdą-usłyszałam głos, tej samej kobiety co w tedy. To Adris.. Pomogła mi się na nowo ułożyć, po czym zaczęła zmieniać mi opatrunek. Czułam takie osłabienie.. 
-Twój brat Jasper i chłopak Akira czekają w korytarzu-powiedziała do mnie. Zaraz co? 
-Brat?-wykrztusiłam.
-Tak, tak, czekają-odparła i odeszła. 
<Akira?>

Od Akiry CD Moyra

Moyra mnie pocałowała. To przywróciło moją świadomość. Kiedy jednak poczułem, że na mój but coś skapuje, pobladłem ze strachu. Ja... Ją skrzywdziłem... Mogłem zabić... Wyjąłem katanę z jej brzucha, a przeklęte ostrze rzuciłem o ścianę. Poczułem przeszywający ból, bo nie mogłem świadomie odrzucić go. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Spanikowany położyłem dłonie na jej policzkach.

-Przepraszam... Księżniczko... Co ja narobiłem...

Powiedziałem, a po chwili złapałem katanę, wsadziłem ją do skarpety i wstałem. Uniosłem delikatnie Moyrę i pobiegłem z nią do Skrzydła Szpitalnego. Jeszcze nigdy się tak nie bałem. W myślach słyszałem śmiech Ashuramaru, który irytował mnie do bólu. Śmiał się ze mnie...

---

Wbiegłem do Skrzydła jak strzała. Położyłem blondynkę na jednym z pustych łóżek i pogłaskałem po głowie, zapewniając, że wszystko będzie dobrze. Pocałowałem ją w czoło, a potem się wyprostowałem, trzymając ciągle jej dłoń, która była tak słaba.

-Halo!? Pomocy!

Krzyknąłem bardzo głośno, lekko łamiącym się głosem. Nadal dobijałem się... Skrzywdziłem swoją Księżniczkę, którą miałem bronić przede wszystkim. Teraz... Czuję się jak zabójca... Czuję się tak samo, jak przed poznaniem Moyry.

<Moyra? T-T>

Od Matayasa Cd chyba połowa obecnych, jak nie większość, postaci


Miałem już wyjść zza tych przeklętych krzaków, kiedy ktoś do nad przybył. Jakiś gościu do nas podbiegł. Chciał coś powiedzieć, jednak był cały zdyszany. Spojrzałem na brata, lecz ten tylko wzruszył ramionami. Odwróciłem głowę w stronę, gdzie wyczuwałem energię mojej siostry. Nagle ją zobaczyłem. Siedziała na ławce, blada niczym ściana. Opatulona czyim płaszczem, a co najważniejsze, patrzyła prosto na nas. Mimo odległości widziałem w jej oczach panikę.
Dlaczego i czego ona tak się boi?
-- Po..potrzebujemy pomocy... Za..za dużo pomiotów... -- wysapał żołnierzyk. Zgiął się w pół po czym oparł rękoma o własne kolana.
-- Nosz ku***! Serio? Nie możecie sobie choć raz dać rady bez nas? -- Oktay wybuch. Tego tylko brakowało... Położyłem bratu rękę na ramieniu. Drugą sięgnąłem po moje okulary w kieszeni, rozłożyłem je i ubrałem na nos.
-- Najwyższa pora wkroczyć na scenę, bracie. -- Spojrzałem jeszcze raz w stronę Sor, jednak ona szeptała coś tam do tego faceta, co obok niej siedział. Co to za gościu? Cholera jasna, kolejny pajac się zakręcił obok Sorusi? Pourywam im wszystkim głowy. -- Zajmij się naszą siostrą, Ja idę walczyć. Wybaczcie mi, ale muszę iść. Obowiązki zastępcy wzywają. -- Ukłoniłem się lekko przed towarzystwem, jednak na odchodne pacnąłem Oktaya w tej jego pusty łeb, ponieważ ten zaczął mnie przedrzeźniać. -- Palant...
-- Tępa łycha..! -- wrzasnął za mną młodszy, ale tą uwagę puściłem już mimo uszu.

Wybiegłem na zewnątrz. Nad nami rozległ się smoczy ryk. Wokół panował istny chaos. Jeszcze dobrze nie zdążyłem przyjrzeć się otoczeniu, a dwa pomioty na mnie ruszyły. W tłumie walczących dostrzegłem Alvara. O, doszedł do siebie. Świetnie, z nim sobie też utnę ciekawą pogawędkę. Wyjąłem zza pleców moją katanę, prezent od ojca, którą dostałem w dniu zaprzysiężenia. Czarne ostrze cięło wrogów, jednego po drugim. W dość szybkim tempie znalazłem się obok Alvara, osłaniając jego plecy. Te pomioty były jakieś mało rozgarnięte. Aż szok, że nasi nie mogli sobie dać  z nimi rady!
-- Ku***, więcej to ich chyba matka mieć nie mogła..! -- Złość zaczęła we mnie wzrastać. Zabijałem te pokraki bez cienia litości, niema z dziecinną łatwością. Lata walk i szkoleń nie poszły na marne. Wtem, jakiś smok przeleciał na naszymi głowami. Uwięził w kryształach zdecydowana większość z naszych wrogów, ale także kilkoro naszych ludzi. Później, jak z pod ziemi, wokół zaczęły wyrastać ogromne kryształy, blokujące dostęp do Akademii. Mur rósł w górę na wysokość niemal pięćdziesięciu metrów.!

< Alvar? Reszta? >

Od Tehane

Minęło chyba parę godzin ale nie mogłam dokładnie tego stwierdzić. Pył unoszący się nad walczącymi przesłaniał niebo. Poza tym te czarne cholerstwa z jakiegoś niezrozumiałego powodu nie były na tyle uprzejme, aby powiadomić mnie, która jest godzina.
Zakręciłam nożami pozbawiając łba jednego z sługusów Ciernia. Mimo to, że walczyliśmy już od dłuższego czasu to armi tego gnojka nie było widać końca. Następny przeciwnik skończył z ostrzem w gardle. Wydał z siebie krótki rzężący dźwięk, po czym zwalił się na ziemię.
Nagle jeden z nich zwalił mnie z nóg i całkiem "przypadkiem" nadział się na jedną z moich strzał. Tak jak jego poprzednik, zabulgotał przez chwilę, a w następnej już chwili smakował jakże wybornej w tym miejscu gleby. Obok mnie pojawił się ktoś i rzucił mi krótkie:


- Ok?

< Ktoś? Plisss.... >

Od Moyry CD Akira/Jasper

Nie wiedziałam co robić.. Jeszcze trochę, a Akira zmieni się niekontrolowanie.. 
Moje zapewnienia, że wszystko jest w porządku nic nie dawały.. Akira stawał się coraz to bardziej agresywny, nawet puścił moją dłoń.. Pomału robiło się coraz to niebezpieczniej.
-Jasper..Jace.. mogę was prosić byście na razie zostawili nas?-zapytałam. Brunet spojrzał na mnie niepewnie, jakby się bał, że Akira zrobi mi krzywdę..ale czemu on się o mnie boi..kim on jest?
-Jasne. już idziemy-powiedział i ze spokojem się wycofał po chwili znikając w innym korytarzu.
Podeszłam bliżej Akiry, ten jednak nawet nie zareagował ciągle patrzył w ich stronę, kiedy go dotknęłam ten spojrzał na mnie..jednak nie tymi samymi zielonymi oczami, które kochałam, jedno z oczu miał mocno czerwone.. Już wiem, że to robota Ashūramaru. Tylko co ja teraz mam zrobić?
Próba podejścia do niego może skończyć się tragicznie.. ale to jest mój Akira.
-Akira, spokojnie, proszę cię-powiedziałam powoli zbliżając się do niego. Mimo tego iż na mnie warczał zbliżyłam się.. Poczułam ostry ból.. Jego ostrze było zatopione we mnie, jednak mimo tego zbliżyłam się do niego, przytulając go.. Widząc, że ma zamiar zrobić kolejny ruch przeciwko mnie pocałowałam go mając nadzieję, iż pomoże to jak w tamten dzień. I miałam rację, jego oczy wracały do normalności, jego skrzydła zanikły. Cieszyłam się, że nic mu nie jest..
<Akira?>

Od Akiry CD Moyra i reszta

Mimo zapewnień bruneta, nadal czułem, że nie ufam tym dwóm. Cicho warczałem, a znaki na moim ciele powoli się rozprzestrzeniały. Gdy Moyra chwyciła moją dłoń, spojrzałem jej w oczy i z lekkim niedowierzaniem nadal utrzymywałem wycelowaną w mężczyzn katanę.

-Wszystko w porządku.

Powiedziała, ale mnie to nie uspokoiło. Znowu na nich spojrzałem, nadal powarkując.

-Nie ufam im jasne? Jeden z nich właśnie cię pocałował... W rękę, ale to nie ma nic do rzeczy...

Warknąłem. Ashuramaru był bardzo zadowolony. Kolor mojej jednej źrenicy się powoli czerwienił, a znaki dalej się rozprzestrzeniały po moim ciele. Przeklęte ostrze zaczęło wytwarzać ciemną mgłę i lekko błyszczeć zielonym światłem. Zazdrość. Pokarm mojego demona...

<Moyra?>

Od Alvara Cd. Matayasa

Nie wiem jak długo byłem nieprzytomny. Może godzinę? Może dzień lub nawet tydzień! W końcu jednak otworzyłem oczy.
Leżałem na jednym z łóżek szpitalnych. Sala trochę opustoszała ale i tak było tu parę osób. Podniosłem się i rozejrzałem po sali. Nikt jak na razie nie zwrócił na mnie uwagi. Jeszcze chwilę odczekałem, upewniając się, że mam wolną drogę. Następnie wstałem i najspokojniej w świecie wyszedłem. Nikt nawet na mnie nie spojrzał!
Jak tylko przekroczyłem próg sali medycznej, dobiegły mnie odgłosy bitwy rozgrywającej się na zewnątrz. Podszedłem do najbliższego okna. Wyjrzałem i zakląłem siarczyście. Prędko zbiegłem po schodach, uprwniając się wcześniej, że mam swoją broń. Była na miejscu.
Wypadłem na zewnątrz przez jakieś wrota i stanąłem jak wryty. Na zewnątrz dzielnie walczyły grupki naszych, jednak w porównaniu z tymi pomiotami… Nagle jeden z Akademii, upadł na ziemię. Zaraz też do niego doskoczyłem i odbiłem mieczem dzidę przeciwnika. Jednocześnie wydarłem się do mojej sowy:

- Soren! Zmiataj do Akademii i znajdź mi jak najprędzej tego w okularkach. Mamy tu niezły syf do uprzątnięcia - w tym momencie wbiłem ostrze w jakiegoś niespełna rozumnego gościa, który zbliżył się ciut za bardzo

Może nierozsądnie było wciągać w to blondasa ale nikogo innego tu nie znałem.


< Plis... Napisz mi czy nadal chcesz ze mną pisać. Jeśli nie to spoko. Nie obrażę się. Chce po prostu wiedzieć >

Od Jaspera CD Akira/Moyra

Ostrożnie się cofnąłem i to też poleciłem Jace'owi, oraz to by zmienił swą formę, tak też uczynił. Nie spodziewałem się, iż Moyra jest miłością jednego z Mrocznych Aniołów. Patrząc na niego wiedziałem, że jest w stanie zmienić się niekontrolowanie. Mo, musi być dla niego na prawdę bardzo ważna, a to iż moja siostra pozwala mu na dotyk świadczy o tym, że moje przypuszczenia się tylko potwierdziły. Uśmiechnąłem się lekko i cicho westchnąłem. 
-Nie przybywam tu by zrobić jej krzywdę. Mam parę rzeczy do wyjaśnienia-powiedziałem spokojnie. Nie odczuwałem żadnego strachu przed nim, pozostawałem objęty maską spokoju. Moyra spojrzała na czarnowłosego i chwyciła go za rękę.
-Wszystko w porządku-powiedziała. 
<Akira? Moyra?>

Pseudo: Szczur Kryształowy part 3




Mijały tygodnie, aż wreszcie nadszedł ten dzień. Moja pani, moja Soraya się wybudziła! Mentalnie czuwałam nad nią cały czas. Moje rozmiary nie pozwalały mi na przebywanie z nią w tym samym pomieszczeniu, co ona. Jestem już niemal dojrzałym, w pełni rozwiniętym smokiem żywioły kryształowego. Moje zdolności także się rozwinęły, choć Soraya wciąż nie pozwalała mi posługiwać się mocami przy innych, nawet moich pobratymcach smokach. Uważa, iż wkoło jest za dużo szpiegów i zdrajców, i lepiej dmuchać na zimne. Sama doskonale zdaję sobie sprawę, iż moje kryształy kryją w sobie potężną moc. To dzięki mojej właścicielce takie są. Jej wewnętrzna siła, z której ona sama sobie nawet nie zdaje sprawy, jest ogromna. Większa niż kogokolwiek w tym świecie, jednakże nie aktywowała się jeszcze. Coś ją blokuje. Wyczuwam w niej coś jeszcze, coś... nieludzkiego. Mogłaby pomóc jej to z niej wydobyć, opanować, jednak Soraya tego nie chce. Odpycha to od siebie, a to wyrządza jej z kolei krzywdę. Niszczy od środka. Nie pozwolę by to ją uśmierciło, bo jak na razie to właśnie tak wygląda. To coś ją zabija.
Kiedy najadłam się do syta postanowiłam ruszyć do Akademii. Chcę zobaczyć przytomną Sorayę. Jako jej smoczyca wiem, że jestem jej teraz bardzo potrzebna. Co z tego, że ona wciąż mnie odpycha? To mój jeździec. Ja muszę przy niej być. Rozłożyłam swoje imponujące, kryształowe skrzydła, po czym poderwałam się do lotu. Z daleka wyczułam mroczną energię, która spowiła niemal całą wyspę. Nabrałam w płuca powietrza i zionęłam na legiony potworów atakujących Akademię, uwięziwszy ich na zawsze w czarnych kryształach. Jak tylko Soraya będzie na siłach, zdecyduje co z nimi zrobić. Dziesiątki, jak nie setki zamkniętych w kryształach pomiotów jest teraz na jej łasce. Z przyjemnością popatrzę jak na przykład płoną, lub zamarzają na kość i później pękają na tysiące malutkich kawałków.
Doleciałam na miejsce w niespełna kilka minut. Pomioty, po tak nazywają te pokraczne stwory, ruszyły na mnie, jednak ich ataki nic mi nie mogą zrobić. Jestem cała z kryształu, moja skóra jest odporna na każdy atak fizyczny, jak i magiczny, także... Wystarczyło, iż machnęłam ogonem, a kolejne dziesiątki pomiotów odeszły z tego świata. Ponownie wzniosłam się w powietrze. Zaczęłam krążyć nad Akademią. Za pomocą kryształowego oddechu stworzyłam barierę ochronną wokół okazałego budynku. Wylądowałam na szycie jednej z wież, niszcząc niechcący jego dach. Wydałam z siebie głośny ryk. Była już noc. Towarzyszył mi na księżyc w tle i niezliczone gwiazdy na nocnym niebie. Moja kryształowa zbroja lśniła mistycznie w nikłym blasku srebrzystego globu. O tak, jestem wyjątkowo pięknym smokiem. Przecież to oczywiste! My, Kryształowce, jesteśmy najbardziej zjawiskowymi, jeśli chodzi o wygląd smokami. Posłałam w świat jeszcze jeden ryk, tym razem zdecydowanie głośniejszy. Niech wrogowie wiedzą, że to ja strzegę Akademii i nie ugnę się przed nikim. Jam jest Smok Kryształu, kreatorka energii, zaś moim jeźdźcem jest potomek samego Gromowładnego Dreyara, Boga Burz. Nikt się przez moją obronę nie przebije...
Soraya jest bezpieczna.
Czuwałam całą noc. Stałam na straży i nikogo niepożądanego nie dopuszczałam do kryształowego muru. Gdy nastał świt i pierwsze promienie słońca wychyliły się zza horyzontu, z dala ujrzałam kolejne nadciągające wojska tego całego Ciernia. Niech przyjdą. Rozprawię się z nimi w najokrutniejszy sposób, jaki znam....

< Kolejne wypociny moje... >