Obudziłem się wcześnie rano, kolejny dzień nie było przy mnie Ariany. Ale doskonale wiedziałem gdzie się podziewa i z kim jest, także nie musiałem się martwić. Przeciągnąłem się i wyszedłem z jako takiego salonu akademii. Po mojej głowie cały czas krążyły słowa Mirajane, mojej niebieskowłosej.. "Pomogłabym ci". Ta kobieta ma na prawdę złote serce.
Czułem się dziwnie słabo, miałem złe przeczucia, że coś grozi moim braciom..
---
Poczłapałem do drzwi jej pokoju i zacząłem w nie drapać, nie musiałem długo czekać aż dziewczyna mi otworzy. Stałem w bezruchu gdy zobaczyłem ją tylko w koszuli nocnej, jej błękitne włosy opadały na jej ramiona dalej sięgając za pas, na jej pięknej twarzyczce zauważyłem rumieńce, które tylko dodawały jej uroku. Mruknąłem cicho i wszedłem do pokoju ocierając się przy tym o jej nogi. Po chwili usłyszałem zamykanie drzwi i poczułem jej dłonie w mojej sierści. Usiadła na skraju łóżka a ja wskoczyłem na nie zaraz za nią, siadając obok. Ta nadal mnie głaskała, tyle przyjemności.. Zamknąłem oczy i zmieniłem się w człowieka, widziałem jak Mira peszy się moją obecnością, a jej rumieńce robią się czerwieńsze. Jak ja działam na kobiety.. Ująłem jej brodę i lekko uniosłem tak, że nasze oczy się złączyły.
-Dziękuję, że mi pomagasz nie myśleć-powiedziałem.
<Mirajane?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz