18 września 2017

Od Ariany CD Angela/Antonio/???

Nie wiedziałam zbytnio jak przetransportować bezpiecznie Angelę do akademii.. Z każdej strony będą pomioty które zaatakują mimo wszystko. Pomogłam Angeli ustać na nogach, Antonio wyciągnął miecz i wyszedł z kryjówki jako pierwszy.

-Damy radę-rzekłam zwracając się do ciotki. Sama nadal nie mogę uwierzyć że jest ona siostrą mamy.. Z drugiej strony miło wiedzieć że ktoś z rodziny jednak żyje. Jak Zula się dowie również będzie w szoku.

Wyszliśmy ostrożnie i na dzień dobry zaatakowały nas dwa pomioty. Antonio jednak w porę je powstrzymał, odcinając im głowy. Uśmiechnęłam się lekko.

-dzięki-rzuciłam tylko.

---

Nie byliśmy nawet w połowie drogi..podmiotów było zbyt dużo. Musiałam pomóc chłopakowi w zwalczeniu ich. Nie wiedziałam jak Angela sobie poradzi.. Z tego co zauważyłam nie umie ona walczyć..co jest do prawdy dziwne..powinna móc sama się obronić..ale nie wnikam, być może jest za słaba. Powalając napastników zauważyłam zakapturzoną tajemniczą postać, która się do nas zbliżała. Ten ktoś był na serio wysoki..dałabym z dwa metry..bez wątpienia był to facet..jednak twarz oraz sylwetka były ukryte pod płaszczem.

-mogę pomóc? -zapytał lekko ochrypniętym głosem. Tak jakby specjalnie zmienił głos.. Spojrzałam na Antonia szukając odpowiedzi..jednak ten zajęty był walką, czyli decyzja należy do mnie.

-Moja ciotka potrzebuje jak najszybciej znaleźć się na oddziale w akademii. Czy mogę ci zaufać? -powiedziałam i czekałam na odpowiedź z jego strony. Facet wyciągnął rękę i ukazał smocze znamię..był Smoczym Jeźdźcem. Kiwnęłam głową i podeszłam do Angeli.

-On ci pomoże. Idź z nim.-wyjaśniłam.  Tajemniczy mężczyzna pomógł jej wstać i już po chwili zniknęli. Dobiegłam do chłopaka i pomogłam mu w walce.

-Angela jest bezpieczna. -rzekłam.

---

Przedzieraliśmy się przez ciemne istoty..było coraz ciężej ale to wspaniała okazja do ćwiczeń. Wykonałam pół obrót zabijając ostrzami kilkanaście podmiotów Ciernia. W ostatniej chwili zrobiłam unik przed atakiem ciemnego, jednak nie tak jak miało być. Zamiast zaskoczyć na bok, uciekłam do tyłu. Poczułam ciepłe ręce na swojej talii, momentalnie przez moje ciało przeszedł dreszcz..dlaczego?.. Rzuciłam sztyletem w pomiota który chciał zaatakować po czym odwróciłam się twarzą do Antonia, który nie wiedzieć czemu nadal trzymał swoje łapy na mojej talii.



<Antonio?Angela?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz