Stałem na straży, przy wyjściu. Mało prawdopodobnym jest, że jakikolwiek pomiot pofatyguje się aż tu by nas dorwać, lecz nigdy nie wiadomo. Było by nieciekawie gdyby tak się stało i nikt by w porę nie zareagował. Dziwne uczucie widzieć i słyszeć płaczącą Ari, jednak w ogóle się jej nie dziwię. Wiem jak to jest stracić rodzinę..
...
Minęło trochę czasu i wróciłem ponownie do środka. Ariana rozmawiała nadal z ranną kobietą. Były teraz bardziej spokojne, całe szczęście. Angela wyglądała już nieco lepiej, lecz nadal była osłabiona, gdyż cały czas starała się wykorzystywać odzyskiwanie energii na leczenie ran, lub chociaż zatrzymywanie krwawienia.
- nie chcę wam, drogie panie przeszkadzać - zacząłem z lekkim uśmiechem - wiem, że to bezpieczna kryjówka, ale Pani Angela jest w ciężkim stanie i lepiej by było przetransportować ją jak najszybciej do Akademii, a najlepiej zanim niebo całkowicie pociemnieje - powiedziałem. Obydwie wpatrywały się we mnie.
<Ariana? Angela?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz