Wracałam z oddziału..niestety zabronili mi wejść, więc nie mogłam zobaczyć co z Angelą. Jednak doskonale zdaję sobie sprawę, że jest w dobrych rękach. Do moich myśli jednak powrócił tajemniczy jeździec..jakbym go skądś znała.. Jeszcze to, że zmieniał swój głos..wyczułam to bez problemu.
~Ariana, potrzebuję cię.-usłyszałam Spire. Szybko wysłałam mu myśl, iż już idę.
---
Idąc korytarzem rozmyślałam nad ostatnimi zdarzeniami.. Tyle nowości..
I co znowu zrobiłam?! Nie potrafię się skupić!
Ponownie wylądowałam w znajomych ramionach.. Antonio..jakże by inaczej.
Poprawiłam się i spojrzałam na niego..
-Dzięki..to zdecydowanie zbyt częste słowo, które wypowiadam..-powiedziałam..ominęłam już fakt iż pochwalił mój wygląd.. Cofnęłam się o krok.
-Nie jesteś czasem potrzebny gdzieś indziej?-zapytałam oschle. Muszę go jakoś do siebie zniechęcić.. Bo inaczej będzie ze mną jeszcze gorzej...nie żeby cokolwiek ze mną było nie tak.. Jego obecność działa na mnie denerwująco..ale jakoś inaczej..
-Muszę iść do Spire..sam nie może walczyć. Wybacz-powiedziałam i wyminęłam chłopaka, ten jednak zatrzymał mnie łapiąc za rękę. Momentalnie przeszedł mnie dreszcz..
<Antonio?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz