24 września 2017

Od Doriana Cd Dante / ?


Gdy dotarliśmy na wyspę było już pozamiatane. Wojska Ciernia zostały pokonane za sprawą magicznej bariery - tarczy dowódcy Złotej Straży. Posiadam co nieco informacji na jej temat. Nie jest dla mnie zagrożeniem, póki co. Mam jedynie nadzieję, że nie zacznie wchodzić mi w drogę. Moje interesy sięgają aż tutaj z Axallus. Nie mogę pozwolić by coś im zagrażało. Moje imperium jest zbyt cenne, by jakieś tam żołnierzyki z magicznymi sztuczkami mi je zniszczyli. Poza tym, Zakon podjął decyzję o przeniesieniu kwatery głównej właśnie na Smocze Wyspy. To tu się wszystko zaczęło. Cała historia naszego stowarzyszenia. Zapomnianego. Wymazanego z kart historii i ludzkiej pamięci. Tylko jego członkowie wiedzą o jego istnieniu. Nadszedł czas, by wisielcze diablątka znowu zwarły swe szeregi, ale najpierw...
...znajdę mojego syna..,
...odbiję moją córkę z łap Ciernia i...
..wypełnię obietnicę złożoną mojemu staremu przyjacielowi dawno temu.
Pomogę jego córce stać się kimś, kim jest głęboko w środku. Pomogę jej odnaleźć prawdziwą siebie. I Dante mi w tym pomoże. Obaj siedzimy w tym po uszy. Jesteśmy to winni Saronowi. 
Wkroczyliśmy na tereny należące do portów, kiedy z dala ujrzeliśmy pewną postać.
-- To chyba... -- Dante z dala wyczuł, ja tak samo zresztą, tą unikalną aurę. Mój przyjaciel nie miał jeszcze aż tak bliskiej styczności z osobą przed nami, nie tak jak ja. Znam ją od dnia jej narodzin. Jest dla mnie niczym druga córka. Wraz z Saronem kiedyś po cichu liczyliśmy, że nasze dzieci kiedyś się zejdą. I tak by się stało, gdyby nie głupie i nierozsądne zachowanie mojego syna. Wszystko popsuł! Lata starań moich i Sarona poszły na marne..! 
-- Wyczuwam wzburzenie, jest niespokojna. Nie działajmy pochopnie. Nie wiemy co zrobi w tym stanie. -- Spojrzałem na Dantego, który wpatrywał się w postać młodej kobiety przed nami. Dostrzegłem szok malujący się na jego twarzy. No tak, nie widział jej jeszcze nigdy na własne oczy.
-- Ależ ona jest do niej podobna, tylko...
-- Tylko te oczy... Czarne jak noc. Nieludzkie -- dokończyłem na niego. Gdy znaleźliśmy się wystarczająco blisko dziewczyna, zapatrzona w ocean, przeniosła wzrok na nas. Jak zawsze gościła na jej bladej twarzy chłodna powaga, jednak tym razem była jeszcze bardziej wroga. I niebezpieczna.
-- Nie spodziewałam się ciebie na Eter tak prędko, wuju -- rzekła młoda Dreyar. Morska bryza rozwiała jej czarne i lśniące długie włosy. Zazwyczaj je wiązała, dlatego zdziwiłem się, widząc je powiewające niczym bandera na maszcie. Zauważyłem jak na słowo wuju Dante lekko drgnął, aczkolwiek nie było ono skierowane do niego, a do mnie. Soraya nie wie przecież kim jest Dante. Kim jest on dla niej i dla jej rodzeństwa.


< Nie odpisywać. Pociągnę to dalej :D >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz