26 września 2017

Od Hoshiko (Próba Przejścia)

Wyspa Eter. Miejsce, gdzie zaprowadziły mnie gwiazdy. Nie myślałam nigdy o tym, aby tutaj przybyć, a teraz nadarzyła się okazja. Rozglądałam się uważnie, lecąc tuż nad powierzchnią ziemi. Tor mojego lotu, pozostawiał za sobą niewielką ilość dymu i gwiezdnego pyłu. Tuż za mną, biegli Eiju i Kou, moje dwa zwierzaki.
~Hoshiko. Skąd pomysł, aby tutaj przybyć?-zapytał mnie Eiju.
Wzruszyłam jedynie ramionami, pozostawiając to pytanie bez odpowiedzi. Sama nie byłam pewna co mnie tu przyciągnęło. Oprócz tego, że gwiazdy mówiły, że powinnam się tu znaleźć, nie wiem nic innego. Słyszę, jakby ktoś wołał moje imię. Taki cichy głos z tyłu głowy. Działało to trochę jak wspomnienia z czasów, kiedy byłam jeszcze człowiekiem. Dotknęłam Komety Dusz, która była teraz moim naszyjnikiem. Do teraz nie godzę się z tą myślą, że jestem Lalkarką Gwiazd. Z cichym westchnięciem wylądowałam na ziemi. Kou stanęła przede mną i chwyciła delikatnie mój nadgarstek swoją wstążką. Spojrzałam na zwierzaka i posłałam mu pokrzepiający uśmiech.
~Myślisz, że ją oszukasz swoim sztucznym uśmiechem?-zadał kolejne pytanie Eiju.
Kolejne pytanie, kolejny brak odpowiedzi. Kyubey zawiesił się na moim ramieniu, a ja wolnym krokiem ruszyłam ku mieście, które otaczało wielki budynek. To chyba jakaś Akademia i mam wrażenie, że to stąd dochodzi ten głos, który mnie jakby woła. Wzięłam na dłonie Kou, a potem ponownie uniosłam się ku górze. Pokierowałam się ku drzwiom tego ogromnego budynku. Dzieci z dołu krzyczały coś, że leci wróżka i tym podobne teksty. Wywołało to u mnie lekki uśmiech.
---
Stanęłam przed drzwiami Akademii. Głos z tyłu głowy stał się wyraźniejszy i o wiele głośniejszy niż wcześniej. Teraz dokładnie słyszałam swoje imię. Otworzyłam delikatnie drzwi, rozglądając się wkoło. Pusto. Ani żywej duszy. Ruszyłam powoli ku głosowi, który mnie wołał. Słyszałam, jak po korytarzu roznosi się dźwięk wydawany przez moje buty. Rytmiczny. Raz, dwa, raz, dwa... W zwartym kroku dotarłam do sali, skąd już wiedziałam, że dochodzi ten dziwny dźwięk wołania mnie. Uchyliłam drzwi i weszłam do środka. Pięknie. Na środku widziałam piękne Jaja. Smocze Jaja! Podeszłam do nich bardzo cicho. Jedno z nich wydawało się lekko skrzyć, choć... Czy ja wiem... Może mi się wydaje... Jednak, to właśnie to jajo wołało moje imię. Podeszłam do niego i dotknęłam go dłonią.
~Hoshiko...-usłyszałam swoje imię ostatni raz.
Nagle ujrzałam, że w sali tej nie jestem sama. Spanikowana odskoczyłam od poduszeczki ze Smoczym Jajem i spojrzałam na kobietę, która patrzyła na mnie z uśmiechem.
-Dzień dobry. Ja przepraszam za takie najście, ale słyszałam jakby mnie ktoś wołał. Już sobie może pójdę...-rzekłam, patrząc na kobietę z rumieńcem.
Wyszłam chyba na bardzo ciekawską istotę. Zaczęłam bawić się Kometą Dusz, wiszącą na mojej szyi. Odwróciłam spojrzenie od osoby, która była ze mną w sali. Co za wstyd. Zamiast zapytać o pozwolenie, wprosiłam się jak nie wiadomo kto...
C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz