W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment zadumy. Próby odcięcia się od świata zewnętrznego, a jednocześnie zrozumienia go. Stawiamy sobie wtedy tak trudne pytania jak: Kim jesteśmy? Czy na prawdę co sekundę rodzi się i umiera parę osób na całym świecie? Właśnie pytania w tym stylu zaśmiecają nam głowę zmuszając do zatrzymania się nad nieuchwytną przyszłością, zmienną teraźniejszością oraz często ciężką przeszłością. Tak, takie momenty przychodziły. Jednak w tej chwili musiałam skupić się na mojej misji.
Cichcem zbliżyłam się do mojego celu i z szybkością kobry poderżnęłam mu gardło. Popłynęła krew, a ja w porę odskoczyłam. Następnie w dwóch susach znalazłam się na dachu i spokojnie opuściłam miejsce zbrodni.
< Ktoś chętny? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz