-Dreyar będzie miał bękarta? To ci dopiero informacja! Opłacało się dzisiaj wybrać do pracy... Ten ostatni raz - zamruczałem pod nosem. Aż żałowałem, że muszę się przenieść. Jednak obiecałem coś JEJ. A akurat ja zawsze dotrzymywałem obietnic. Poza tym ONA nie jest kimś komu można się sprzeciwić. Niby taka łagodna... Im bliższym się jej było tym gorzej.
Na mojej twarzy pojawił się grymas niezadowolenia. Zdawałem sobie sprawę z delikatności tej sytuacji. Póki co tylko cztery osoby wiedziały, że może narodzić się kolejny potężny bachor. A muszę napisać dla NIEJ szczegółowy raport.
Zakląłem. Przecież o tym jej nie napiszę! Wścieknie się. Nie chcę mieć potem większości Dragoso na sumieniu. Z kolei jak to pominę zapewne i tak to szybko odkryje. Wtedy śmierć dla mnie byłaby marzeniem.
Nerwowo poprawiłem włosy. Jak tak o tym myślałem to miałem coraz większe obawy. ONA go kochała. Lecz nigdy nie mogła nawet do niego podejść.
Jeżeli się dowie o dziecku...
Niech Przodkowie mają nas w opiece.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz