21 września 2017

Od Angeli CD Lilith

Już nie leżałam a siedziałam na oddziałowym łóżku. Pomogli mi tak szybko wrócić do zdrowia, a nie musieli tego robić. Nie dla mnie. Ja i tak nie mam nic do stracenia, a są tacy, którzy potrzebóją tej dobroci bardziej. Będę musiała się im jakoś odpłacić. Nagle z zamyślenia wyrwała mnie rozmowa dwóch pielęgniarek. Jedna z nich dopiero przyszła i widać, że ma jakieś ciekawe informacje dla współpracownicy.
- ...nowi ranni? Powiedz konkretnie, co się dzieje! - zawołała jedna z nich. Nagle jakby poczółam na sobie czyjś wzrok, lecz gdy odwróciłam się do okna nikogo nie było.
- ..dowódczyni Złotej Straży ma zamiar użyć swoją moc by pozbyć się wszystkich pomiotów
- to wspaniałe! Ale.. ich jest zbyt wiele, czy to jej nie zabije?
- jest duża szansa, że tak.. - po tych slowach obydwie posmutniały. Widać było że nikt nie jest w stanie jej pomóc. Spojrzałam na swoje ręce. Poczółam przepływającą we mnie moc. Może nie mam tyle siły, by pomóc dowódczyni w tworzeniu tarczy, lecz mam tyle siły by jak najdłużej podtrzymać ją przy życiu. Może nawet uda jej się przeżyć, nawet jeśli będzie to kosztować moje życie.
...
Dzieki pomocy osób, które widziały Lilith, szybko odnalazłam miejsce gdzie się udała i stanęłam przy niej.
- dowódczyni! Ja, Angela Roditi, jako medyczka jestem gotowa oddać ci jak najwięcej swej mocy, aby pomóc w uratowaniu Eteru

<Lilith?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz