29 września 2017

Od Sorayi Cd Simona




Nieznajomy podszedł do mnie. W międzyczasie jego twarz i cała głowa zostały odsłonięte spod kaptura, który luźno opadł na jego plecy. Przystojny, trzeba to przyznać facetowi. Postawny, młody mężczyzna zbliżył się do mnie, ale nie wszedł do wody. Przyglądałam mu się, poniekąd, zafascynowana. Jego aura była... nieludzka. Nigdy takiej nie czułam. Patrzyliśmy na siebie w ciszy, która dłużyła się i dłużyła. Jedynie szum wody dochodził do naszych uszu. Jego oczy, tak czarne, niemal jak moje, były we mnie wpatrzone. Niespodziewanie poczułam się lekko nieswojo. Ta cisza i to intensywne spojrzenie coraz bardziej mi ciążyły. Wreszcie, westchnęłam nerwowo. Na twarzy poczułam, po raz pierwszy od dawien dawna, wypieki, czy rumieńce, jak niektórzy to określają. Zaczęłam iść w stronę jegomościa, pech chciał, że aby dostać się do moich rzeczy musiałam przejść obok tego kogoś.
Czemu on się tak na mnie ciągle gapi? 
Byłam zmęczona, wbrew pozorom potrzebowałam snu i odpoczynku. Miałam nadzieję, że kąpiel jakoś mi pomoże, ale byłam w błędzie. Nic mi nie dała. Zimno do tego dawało mi się coraz silnej we znaki. No tak, organizm nie doszedł do siebie jeszcze w pełni. Potrzebuję solidnego odpoczynku. Za jakiś czas wznowię treningi i wtedy się dalej zobaczy. Może nawet uda mi się udobruchać moich narwanych i nadopiekuńczych braciszków..? Szłam powoli, stawiałam każdy krok bardzo ostrożnie, ponieważ narastające zmęczenie dawało się coraz mocniej we znaki. Do tego ten koleś i jego niespotykana energia... Kim on jest? Albo czym..? Powinnam się dowiedzieć. Moja podświadomość podpowiada mi, bym dowiedziała się o nim wszystkiego. Jego mroczna aura, wygląd podobny nawet do mojego... Jest taki podobny do mnie... Niebywałe. Ja.. Ja muszę dowiedzieć się chociaż kim on jest? Czuję, że to nie jest człowiek. Na pewno nie. To ktoś wyżej postawiony. Ktoś z wyższych sfer hierarchii istnień wszystkich światów. Czyżby to był półbóg? Raczej nie. Mimo, iż jego energia jest bardzo podobna do mojej i niemożliwie silna, to jednak jest... słabsza? Nie.. Jest tłumiona. Urywana. Koleś chyba się maskuje. Skrzydła... To, to Anioł..!
-- Nigdy nie widziałam, żeby anioł spadł z nieba, ale słyszałam kiedyś o takim, którego z niebios wywalono -- rzekłam. Podeszłam bardzo blisko do gościa. Musiałam zadrzeć leciutko głowę go góry, ponieważ był wyższy ode mnie z niecałe dwadzieścia centymetrów. Skrzyżowałam ramiona na niemalże odkrytych piersiach. Moja natura naukowca właśnie się załączyła. Chcę odpowiedzi. Muszę je dostać. Jeśli koleś jest podobny do mnie, to może mi pomoże pozbyć się Boskiego Genu. Albo, co lepsze, wykorzystam go w przyszłości. 

< Simon? Jak to rozegrasz..? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz